Nagła zmiana w przepisach drogowych. Kierowcom grozi nie tylko mandat
Od końca stycznia fani ulicznego driftu muszą liczyć się mandatem do nawet 5000 złotych. Od wtorku za takie brawurowy popisy kierowcy muszą się liczyć także z dopisaniem co najmniej 10 punktów karnych do ich konta. Pierwsze mandaty już się posypały, a w marcu zapowiadane są kolejne zaostrzenia przepisów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kary grożą za drift poza mandatem.
- Dlaczego wprowadzono surowsze kary za drift.
- Co zapowiada minister infrastruktury w kwestii driftu.
- Które miasto było pierwszym z mandatem za drift.
Nie tylko mandat. Za drift kierowcy dostaną też punkty karne
Nagła zmiana przepisów dla kierowców, którzy popisują się brawurową jazdą. Zdecydowano, że poza mandatem za tzw. drift, czyli celowe wprowadzanie samochodu w poślizg, kierowcy będą otrzymywać również punkty karne - i to niemało, bo co najmniej 10.
Nowe przepisy weszły w życie pod koniec stycznia i jak mówi minister infrastruktury Dariusz Klimczak "ma to być jasny sygnał dla tych, którzy pozwalają sobie na zbyt wiele na drodze". Za tzw. kręcenie bączków, jazdę bokiem czy celowy poślizg trzeba będzie zapłacić mandat od 1500 do nawet 5000 złotych.
Pierwsze mandaty za brawurę już są. Przykładem może być Kamienna Góra, gdzie 20-letni kierowca postanowił driftować po parkingu galerii handlowej. Mężczyzna będzie musiał zapłacić 3000 złotych mandatu. To jednak nie koniec. Kolejne zaostrzenia przepisów w zakresie driftu czy przekraczania prędkości w terenie niezabudowanym mają się pojawić w przyszłym miesiącu.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET