Będzie benzyna po 10 zł? Orlen uspokaja, ekspert spodziewa się najgorszego
Sytuacja na rynku ropy i paliw robi się coraz bardziej napięta. Konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz już wcześniej podbijały ceny surowca, ale teraz zaatakowany został rurociąg, który stanowił alternatywę i pozwalał transportować ropę do portu nad Morzem Czerwonym. Choć Orlen uspokaja w sprawie zapasów, eksperci nie mają wątpliwości, że będzie jeszcze drożej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co może oznaczać atak na saudyjski rurociąg dla rynku paliw.
- Jak Orlen ocenia bezpieczeństwo dostaw ropy do Polski.
- Dlaczego ekspert ostrzega przed dalszym wzrostem cen paliw.
- Czy paliwo po 10 zł za litr jest realnym scenariuszem.
Orlen uspokaja po ataku na saudyjski rurociąg, ekspert ostrzega
Choć w mediach już pojawiaj się przekazy, że mamy do czynienia z „paliwowym trzęsieniem Ziemi”, może się okazać, że to dopiero przedsmak problemów i wysokich cen na stacjach. Już na początku września eksperci e-petrol szacowali, że diesel może kosztować 9 zł za litr i takie ceny zaczęły pojawiać się na stacjach. Sytuacja może być jeszcze trudniejsza po tym, jak 10 września zaatakowano saudyjski rurociąg East-West. Magistrala mogła transportować około 7 mln baryłek ropy dziennie i była jednym z kluczowych sposobów na ominięcie problemu z transportem przez Cieśninę Ormuz. Rurociąg został prewencyjnie wyłączony.
Krótko po ataku Orlen opublikował oświadczenie, w którym informuje o tym, że dostawy do Polski są realizowane bez zakłóceń. „Koncern konsekwentnie dywersyfikuje źródła dostaw i rozwija własne wydobycie. Tylko w tym roku spółka m. in. Zabezpieczyła do 1/4 zapotrzebowania w ramach umowy z norweskim Equinor i zwiększyła własne zasoby o 60 mln baryłek ropy (boe) poprzez zakup udziałów w norweskim złożu Goliath. Grupa ORLEN dysponuje obecnie zdywersyfikowanym i elastycznym portfelem dostawców oraz własnymi zasobami i jest w stanie na bieżąco reagować na zmiany na globalnym rynku surowcowym” – czytamy.
Zapewnienia ze strony największego polskiego koncernu paliwowego nie uspokajają jednak ekspertów. Zdaniem Adama Sikorskiego, prezesa Unimotu, nawet jeśli polskie rafinerie nie korzystały bezpośrednio z ropy przesyłanej rurociągiem East-West, problemy innych odbiorców mogą zwiększyć konkurencję o dostępny surowiec.
– Zapewnianie, że Polska ma zabezpieczone dostawy surowca, oczywiście uspokaja rynek, ale to nie oznacza, że jesteśmy odizolowani od sytuacji globalnej. Jeśli nawet Polska nie korzystała z ropy naftowej przesyłanej saudyjskim rurociągiem East-West, to korzystali z niej inni odbiorcy. Jeżeli im zacznie brakować surowca, będą szukali go również tam, gdzie zaopatrują się rafinerie w Polsce lub w krajach ościennych – mówi ekspert w rozmowie z redakcją Faktu.
Paliwo po 10 zł? To nie jest najgorszy wariant
Ceny paliw w sprzedaży detalicznej z opóźnieniem reagują na te w hurcie. Skoro cena hurtowa oleju napędowego 11 września wynosiła już 8,95 zł za litr, to przekroczenie 9 zł na kolejnych stacjach jest kwestią czasu. Jednak nie to, podkreśla Sikorski, może być najgorsze. – Znacznie poważniejszym problemem może stać się fizyczna dostępność paliw – przekonuje ekspert.
Prezes Unimotu zauważa, że w Europie jest za mało mocy rafineryjnych. To wpływa na wysokość marż w rafineriach, a nie na stacjach. – Naprawdę już jest bardzo blisko do tego, żeby w kraju paliwo było na poziomie 10 zł – ocenia Adam Sikorski.
Źródło: Radio ZET/Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET