Burza po paragonie grozy. Właściciel restauracji mówi, że 67 zł to i tak za mało

3 min. czytania
22.07.2025 11:16
Obserwuj nas na Google

Paragon grozy z Zakopanego wywołał prawdziwą burzę w sieci. Polki i Polacy łapią się za głowy, a właściciel restauracji odpiera ataki i mówi, że 67 złotych to "drobne". Przekonuje, że za to danie goście powinni zapłacić znacznie więcej.

paragon grozy za jajecznicę
fot. Shutterstock/Facebook/Spotted Białystok

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Za co klienci restauracji w Zakopanem musieli zapłacić 67 zł.
  • W jaki sposób właściciel lokalu tłumaczy cenę dania.
  • Od czego zależą ceny w restauracjach.

Zapłacili 67 zł za jajecznicę. Burza po paragonie grozy

Trzy jajka, masło, grillowana papryka, chleb i sałatka za 67 zł — właśnie tyle za takie klasyczne danie śniadaniowe można zapłacić w zakopiańskiej restauracji o nazwie Księstwo Góralskie. Po tym, jak paragon grozy z lokalu trafił do sieci, internauci nie kryli swojego oburzenia wysoką ceną. Przekonują, że podobne można znaleźć dużo taniej. Nie brakuje i takich osób, które uważają, że jak kogoś stać, to zje ze smakiem. Wielu komentujących docenia wyjątkowość lokalu i formę podania. Niedawno w mediach społecznościowych zaprezentowano jajecznicę, o której mówi pół Polski. "Delikatna, puszysta, przygotowana na maśle borowikowym naszej produkcji, z wiejskich jaj, podana z grzankami z razowego chleba, w towarzystwie sałatki z rukoli, suszonych pomidorów i prażonych pestek słonecznika. Nieprzypadkowa. Wyjątkowa. I być może najdroższa w Polsce, ale również naszym zdaniem najsmaczniejsza" — zachwala wpis.

Quiz: Quiz. Co wiesz o Zakopanem? Za 10/10 tani obiad na Krupówkach

1/10 Krupówki to...

"Polska jest zakompleksiona, nie rozumie tej jajecznicy"

Wreszcie głos postanowił zabrać sam właściciel restauracji, który na łamach portalu gazetakrakowska.pl przekonuje, że 67 zł to i tak za mało. Wojciech Krzyściak wyjaśnia, że chce wrócić do czasów świetności Zakopanego, dlatego oferuje klientom swojej restauracji wyjątkowe doznania kulinarne w luksusowej oprawie. Jego zdaniem "Polska jest zakompleksiona i nie rozumie tej jajecznicy".  —  Zakopane powinno się szanować, mierzyć wysoko. A tymczasem pół kraju dyskutuje o 67 zł, w sumie to o drobnych pieniądzach — mówi właściciel. Ja wyjaśnia, klientów wcale mu nie brakuje, restauracja pęka w szwach i konieczne było wprowadzenie opłaty za rezerwację w wysokości 100 zł. Ci, których stać, przychodzą chętnie. — W Księstwie Góralskim mamy najwyższej klasy wystrój, ornamentykę z czystego złota. Takiego miejsca w Zakopanem nie ma. Wieczorami przesiadują tam cały czas Arabowie, wszystkie miejsca są zapełnione. Płacą za to. Ja im mam obniżyć teraz cenę? — pyta retorycznie Krzyściak.

Redakcja poleca

Właściciel nie kryje, że ceny zostały tak ustalone celowo, by przemawiać do zamożnych klientów. A jajecznica za 67 zł? Powinna być jeszcze droższa. — Mamy wyjątkowe góry, wyjątkowe miasto z piękną historią. A tymczasem nie cenimy się. Nie potrafimy się odpowiednio zmarżować. Moim zdaniem ta jajecznica powinna być droższa. Śniadanie z jajecznicą, kawą, owocami powinno kosztować 200 zł — mówi na łamach serwisu gazetakrakowska.pl.

Klienci chcą płacić za luksus

Właściciel Księstwa Góralskiego wyjaśnia, że model biznesowy, oparty na oferowaniu luksusu, to strzał w dziesiątkę. Podkreśla, że planuje kolejne inwestycje tego typu, m.in. apartamenty po 13,5 tys. za noc. Do wysokich cen w lokalu Krzyściaka odniósł się również Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. Jak podkreśla, nie chodzi o cenę produktów na jajecznicę. — Tutaj nie ma znaczenia, że jajko kosztuje 1, czy 1,5 zł. Istotne są koszty wytworzenia, także w aspekcie serwisu i otoczenia, w którym to jajko jest konsumowane. Znaczenie ma tutaj jedno: jaką cenę za luksus może zapłacić konsument. Jeśli przedsiębiorca jest w stanie zaadresować swoją usługę do portfolia gościa, który płaci za specyficzną estetykę i odpowiedni poziom serwisu, to nie ma mowy o marży za samą jajecznicę, tylko o zapłacie za te dodatkowe elementy — tłumaczy ekspert. Dodaje jednak, że jest zrozumiałe jednak, że nie ma możliwości, by całe Zakopane celowało w luksus. Zwyczajnie do miasta przyjeżdża bardzo różnorodna klientela i dla każdego musi się znaleźć coś w cenach, które jest on w stanie zaakceptować. A skoro Księstwo Góralskie ma i klientów, którzy płacą po 3 tys, zł za kolację, to oznacza, że model biznesowy się sprawdza.

Źródło: Radio ZET/gazetakrakowska.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET