Burza po zapowiedzi rządu. „Gorszego programu jeszcze nie widziałem”
- Od 20 lat obserwuję, co dzieje się na rynku nieruchomości, i muszę przyznać, że jeszcze gorszego programu nie widziałem - ocenił nowy rządowy plan wsparcia rozwoju mieszkalnictwa w Polsce Robert Chojnacki, założyciel Tabelaofert.pl. Według niego głównymi beneficjentami programu będą fliperzy oraz banki.
- Program „Pierwsze klucze” za oferuje wsparcie zakupu mieszkań tylko na rynku wtórnym, co ma wykluczyć deweloperów
- Zdaniem ekspertów skorzystają na tym fliperzy oferujący lokale o niskim standardzie i omijający limity cenowe
- Program wyklucza osoby, które w przeszłości posiadały nieruchomość, nawet jeśli ją sprzedały, co uniemożliwia wsparcie rodzinom, które chcą kupić większe mieszkanie
„Klucz do mieszkania”. Zyski dla banków i fliperów?
Rządowy program „Klucz do mieszkania” ma na celu wsparcie rozwoju mieszkalnictwa w Polsce. Jego głównym założeniem jest zwiększenie dostępności mieszkań, szczególnie dla osób o niższych dochodach. - Zmieniamy filozofię rozwoju mieszkalnictwa w Polsce i zupełnie inaczej rozkładamy akcenty niż do tej pory. Według nowych założeń, najwięcej środków budżetowych przeznaczymy na te gałęzie mieszkalnictwa, które przysłużą się do zapewniania godnych warunków życia dla tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na zakup mieszkania na własność – wyjaśnił minister rozwoju i technologii, Krzysztof Paszyk. Program opierać się ma na trzech głównych filarach: wsparciu mieszkalnictwa komunalnego, społecznego i własnościowego.
Robert Chojnacki, założyciel portalu Tabelaofert.pl wyraził bardzo krytyczną opinię o programie „Klucz do mieszkania”. Określił go jako „najgorszy program, jaki widział”, sugerując, że nie spełni on swoich założeń. Chojnacki pozytywnie ocenił jedynie zapowiedź wsparcia budownictwa dostępnego, gdzie – jego zdaniem – przedstawiono plan z budżetem. Zastrzeżenia budzi fakt, że pomoc ma być skierowana do osób kupujących pierwszą nieruchomość. Wyklucza to osoby, które w przeszłości posiadały mieszkanie, ale musiały je sprzedać. - Jeśli bowiem ktoś odziedziczył małą kawalerkę np. w Przemyślu i sprzedał ją lata temu za małe pieniądze, a teraz chce mieć trzecie dziecko i budować dom, wsparcia już nie dostanie. Znowu - jak zwykle zresztą - wspieramy pierwszy zakup, a nie wspieramy rodzin, które wykrwawiły się na kredyt i teraz chcą kupić większe mieszkanie, by móc powiększyć rodzinę – zauważył ekspert, określając zaprezentowane przez rząd pomysły jako „antyrodzinne”.
Największe kontrowersje wzbudziło ograniczenie programu „Pierwsze klucze” do rynku wtórnego, co ma wykluczyć deweloperów i fliperów z publicznego wsparcia. Minister zadeklarował, że „ani złotówka z programu nie trafi do deweloperów”. Chojnacki stwierdził, że w praktyce to fliperzy będą największymi beneficjentami programu.
- Fliperzy już zacierają ręce. Czemu? Ostatni spadek cen mieszkań postawił w trudnej sytuacji spekulantów, którzy ponad 5 lat temu kupowali najtańsze mieszkania o kiepskiej jakości: ciemne, małe i nie spełniające warunków technicznych. Te teraz słabo się wynajmują, a kupujących na nie brak. „Na szczęście” rząd rusza z pomocą fliperom i pozwoli im wyjść z tych inwestycji – wyjaśnił ekspert.
„Klucz do mieszkania”. Ekspert wypunktował błędne założenia
Zdaniem Chojnackiego brak minimalnych standardów dla lokali kwalifikujących się do programu spowoduje wzrost cen mieszkań o niskiej jakości. Fliperzy będą mogli oferować stare mieszkania w zawyżonych cenach, mieszczących się w limitach programu – a popyt na nie wzrośnie dzięki programowi dopłat do kredytów. Kiepskie mieszkania, które nie znajdowały do tej pory amatorów, mogą zacząć sprzedawać się jak nieruchomości z rynku pierwotnego za czasów programu Kredyt 2 procent, gdy beneficjenci wykupili praktycznie wszystko, co mieściło się w limitach cenowych.
Program przewiduje również limity cen za metr kwadratowy, jednak, zdaniem Chojnackiego, łatwo będzie je obejść, oferując mieszkania w cenie limitowej i wyceniając dodatkowo wyposażenie. Cena za samo mieszkanie mieściłaby się więc w limicie, ale kupujący w oddzielnej umowie musiałby zapłacić za meble, sprzęt AGD, armaturę czy nawet elementy wykończenia wnętrza. Podobne mechanizmy były już stosowane, żeby ominąć limity w poprzednich programach.
Chojnacki dodał, że niezależnie od tego, jak program będzie skonstruowany, i tak ostatecznie zarobią na nim banki, które będą udzielać kredytów o wysokim oprocentowaniu wynikającym z obecnego poziomu stóp procentowych. Ich zyski będą pochodzić ze spłat kredytobiorców oraz dopłat z budżetu państwa.
Źródło: Radio ZET/MRiT/Tabelaofert.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET