`

„Chleboflacja” atakuje. Bochenek już średnio za ponad 10 zł

3 min. czytania
25.08.2023 11:26
Obserwuj nas na Google

Pieczywo drożeje coraz szybciej – z „Indeksu cen w sklepach detalicznych” przygotowanego przez UCE Research wynika, że w lipcu za chleby płaciliśmy o 20,4 procent drożej rok do roku. W czerwcu oraz w maju wskaźnik ten wynosił odpowiednio 17,6 procent i 15,7 procent rok do roku. Średnia cena kilogramowego bochenka przekroczyła 10 zł.

emerytka wybierająca chleb w sklepie
fot. Andrzej Zbraniecki/East News

Inflacja zaczęła spadać, ceny w sklepach wciąż jednak dynamicznie rosną. Eksperci z UCE Research przypomnieli, że nie tak dawno politycy informowali opinię publiczną, iż bochenek chleba zacznie w końcu kosztować 30 zł. Obecnie za kilogramowy produkt trzeba średnio zapłacić lekko ponad 10 zł. „Na razie jest więc jeszcze daleko do zapowiadanej drożyzny, ale ceny w sklepach znowu zaczynają niepokojąco rosnąć” – podkreślili eksperci. Dynamika podwyżek przyspiesza. Autorzy raportu dodali, że w lipcu pieczywo zamknęło TOP5 zestawienia najbardziej drożejących kategorii w Polsce.

Chleby jeszcze droższy. Ceny przebiły 10 zł

– 1 kwietnia 2023 rząd wprowadził maksymalne ceny na gaz dla piekarni i cukierni. I przez krótki czas było widać poprawę. Jednak teraz ta tendencja raczej się odwraca. Presja płacowa ze strony pracowników oraz chęć generowania zysków przez przedsiębiorców bezpośrednio przekładają się na dalszy wzrost cen pieczywa. W kolejnych miesiącach należy spodziewać się dalszego powolnego, ale stałego wzrostu cen w tej kategorii – powiedział dr Hubert Gąsiński z Uczelni WSB Merito Warszawa.

Oglądaj

Jak skomentowała dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito Gdynia, chcąc skorzystać z „tarczy”, podmioty zajmujące się przemysłową produkcją pieczywa muszą złożyć wniosek. I co najważniejsze, nie mogą mieć zaległości w zobowiązaniach podatkowych i w płatności składek oraz powinny mieścić się w limicie pomocy de minimis w wysokości 200 tys. euro na przestrzeni 3 lat. Można więc zakładać, że nie wszystkie firmy z tej branży spełniają wymienione kryteria i mogą skorzystać z tej opcji. W ogóle nie należy spodziewać się, że przełoży się ona na spadek ostatecznej ceny pieczywa. Raczej pomoże chwilowo podmiotom z niej korzystającym utrzymać płynność finansową.

– Branża piekarnicza jest jednym z sektorów najmocniej dotkniętych wojną w Ukrainie. Konflikt za wschodnią granicą zawsze będzie mieć wpływ na ceny zdecydowanej większości produktów, a przede wszystkim pieczywa. Nie przestanie oddziaływać z uwagi na bardzo duży udział światowej wielkości produkcji zbóż przez Ukrainę. Ceny wyrobów piekarniczych na półkach sklepowych nie potanieją, ponieważ wynika to z wielu czynników, które w przyszłości zarówno bliskiej, jak i tej dalekiej nie zmienią się na korzyść konsumentów – podkreślił dr Gąsiński.

Redakcja poleca

Z kolei zdaniem dr Rybackiej, konflikt między wschodnimi sąsiadami Polski miał wpływ na ceny pieczywa tylko w początkowej fazie, kiedy podaż wielu surowców i produktów była ograniczona. Ukraina była wówczas jednym z istotnych importerów pszenicy. Jednak jej import już w III kw. 2022 roku wzrósł o ok. 8-13 procent rdr. A cena importowa tego dobra była niższa o ponad 30 procent niż rok wcześniej.

– W ostatnich miesiącach widoczny był znaczący wzrost importu pszenicy, co nie było pozytywne dla polskich producentów, więc nadmierna podaż zza wschodniej granicy została ograniczona. Wciąż jednak jest wysoka i powoduje, że polscy rolnicy otrzymują dużo niższe ceny w skupie niż przed rokiem. W związku z tym można zauważyć, że nadpodaż surowca nie przekłada się na spadek cen chleba – podkreśla ekspertka.

Analitycy z UCE Research przypomnieli, że powszechnie przyjmuje się, iż na cenę np. chleba czy bułek składają się głównie koszty surowców (m.in. mąki) – ok. 35 procent, marża sklepu – ok. 24 procent, koszty zatrudnienia i koszty stałe – ok. 18 procent, transportu oraz energii – ok. 14 procent, a także marża producenta – ok. 9 procent.

Redakcja poleca

– Piekarze wskazują na znaczne koszty po stronie cen rachunków za gaz i energię elektryczną, więc są to równie istotne elementy jak sam surowiec. Co więcej, po wprowadzeniu zakazu importu pszenicy z Ukrainy mąka w skupie staniała, więc jej koszt przestał być już kluczowy w kontekście wzrostu cen w sklepach. Jego generatorem stają się koszty pracy. Kolejne podwyżki płacy minimalnej oraz wynagrodzeń są odczuwalne dla branży piekarskiej, bo wiele zakładów zatrudnia do kilkuset osób – stwierdziła dr Rybacka.

W opinii eksperta z Uczelni WSB Merito Warszawa, w najbliższej przyszłości branżę najbardziej mogą niepokoić koszty zatrudnienia i koszty stałe, a także transportu oraz energii. Czynniki te nie przyjmą tendencji malejącej, co bezpośrednio zdeterminuje dalsze skoki cen pieczywa. Trend wzrostowy będzie zjawiskiem powolnym, ale zdecydowanie rosnącym.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET