`

Coraz niższe emerytury. „Ludzie wolą wróbla w garści niż gołębia na dachu”

3 min. czytania
18.04.2023 15:27
Obserwuj nas na Google

Dziś emerytura to około połowy wynagrodzenia, w przyszłości stopa zastąpienia, czyli wskaźnik pokazujący tę zależność, ma spaść nawet poniżej 30 procent. To wynika ze swoistej krótkowzroczności Polaków, którzy nie doszacowują długości swojego życia i przechodzą na emeryturę gdy tylko mogą, zamiast wypracować wyższe świadczenie – stwierdził w podcaście „Biznes. Między wierszami” dr Maciej Bukowski, prezes WiseEuropa.

Mateusz Morawiecki
fot. Pawel Wodzynski/East News

Emerytury w przyszłości będą głodowe, a większość obecnie pracujących będzie skazana na pobieranie świadczenia minimalnego – ostrzegali eksperci. Maleć ma stopa zastąpienia, która spaść ma nawet w okolice 25 procent. Już dziś widać, że przyznawane przez ZUS emerytury są coraz niższe – w ciągu roku liczba świadczeń niższych od minimalnego wzrosła o 8 procent. Czy w przyszłości emeryci będą w związku z tym biedować? Niekoniecznie, jeśli spojrzy się na realną wartość otrzymywanych od ZUS pieniędzy – zauważył dr Bukowski.

Niska stopa zastąpienia. Przyszłe emerytury

- Stopa zastąpienia jest takim parametrem, który coś mówi, ale nie mówi do końca wszystkiego. Makroekonomicznie i systemowo mierzy się go tak, że bierze się wysokość nowych emerytur i sprawdza, jak się ona ma do średnich wynagrodzeń w tym samym czasie. Z drugiej strony mamy indywidualną stopę zastąpienia, jak moja emerytura, którą właśnie pierwszy raz dostałem, ma się do moich ostatnich dochodów. Nie jemy stopy zastąpienia, trzeba pamiętać, jemy za realne pieniądze, które dostajemy. Ponieważ realne dochody rosną, to nie znaczy, że 30 procent za 30 lat od znacznie wyższej średniej kwoty będzie mniejsze, niż emerytura dzisiaj. To będzie raczej więcej – zauważył szef WiseEuropa.

Oglądaj

- Realna siła nabywcza wzrośnie. Natomiast relatywna siła nabywcza między emerytem a pracującym w tym samym czasie będzie niższa. Dzisiaj różnica między emerytem a nie-emerytem jest stosunkwo niewielka, zwłaszcza jeżeli wzięlibyśmy pod wagę, że w gospodarstwach emeryckich nie ma szeregu wydatków, których nie ma w młodszych gospodarstwach. Na przykład liczba osób na utrzymaniu jest mniejsza. W przyszłości będzie większe rozwarstwienie, właśnie ze względu na tę niską stopę zastąpienia, która jest pochodną przede wszystkim niskiej stopy zastąpienia u kobiet, które przechodząc wcześniej na emeryturę, uzyskują ją na niższym poziomie. Bo składkują krótko i mogą się spodziewać dłuższego okresu pobierania świadczenia – dodał Maciej Bukowski. Ekspert odpowiedział ponadto na pytanie, czy Polacy będą w przyszłości skazani na pobieranie emerytury minimalnej.

- To zależy od tego, jaka będzie ich indywidualna strategia emerytalna, czy będą płacić składki, jak długo będą to robić i kiedy przejdą na emeryturę. Formuła emerytalna, którą mamy obecnie, zakładając że ona się utrzyma w przyszłości, premiuje każdy rok składkowania i nieprzechodzenia na emeryturę mniej więcej 9-ma procentami wzrostu świadczenia Jeśli ktoś przejdzie mają 60 lat, a alternatywnie mógłby przejść mając 65 lat, to emerytura przez te 5 lat dłuższej pracy wzrośnie o ponad 50 procent. W tym systemie można sterować realną wysokością świadczenia. Natomiast do tej pory praktyka pokazuje, że ludzie wolą wróbla w garści niż gołębia na dachu i jak mogą przejść na emeryturę, to to od razu robią. Czy tak samo będą zachowywać się za kilkadziesiąt lat, gdy będzie znacznie niższa stopa zastąpienia? Nie wiadomo. Natomiast można przypuszczać, że istotna część tak będzie robić, bo ludzie często myślą bardzo krótkookresowo, nie doszacowują na przykład swojego okresu pobierania emerytury. Myślą, że na nią przejdą, może nie jest jakaś duża, ale przecież sobie dorobią – wyjaśnił gość podcastu „Biznes. Między wierszami”.

Redakcja poleca

Część seniorów decyduje się na szybkie przejście na emeryturę, gdyż więcej zyskają, pobierając 13. i 14. emeryturę, niż podnosząc świadczenie rokiem dodatkowej pracy. Maciej Bukowski stwierdził, że to przykład rozwiązań wprowadzanych ad hoc, które psują całokształt systemu bezpieczeń społecznych.

- To jest właśnie przykład, dlaczego źle zaprojektowany system emerytalny, z różnym wiekiem emerytalnym dla kobiet i mężczyzn, powoduje dalsze wypaczanie się rozwiązań systemowych. Rzeczywiście jest tak, że część emerytek, zwłaszcza w wieku podeszłym, kiedy tego męża już często nie ma, bo był starszy, wcześniej zmarł, krócej żył, mają tylko jedno świadczenie i to niskie, nawet minimalne bądź niższe od minimalnego, i dla nich to jest duży problem. Więc co politycy robią? Znaleźli na to sposób: 13. i 14. emerytura. Dopłacamy. Trzeba pamiętać, że „czternastka” jest właściwie dla tych, którzy mają niskie świadczenia, „trzynastka”, która wbrew nazwie nie jest dodatkową emeryturą, jest dla wszystkich. To jest rozwiązanie, które jest plastrem na jątrzącą się ranę. Zamiast wyleczyć tę ranę, politycy dają plaster – skonkludował prezes WiseEuropa.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET