Coraz więcej L4 z kodem „C”. Pracownicy nie dostają przez to pieniędzy
Coraz więcej zwolnień lekarskich dla pracujących oznaczane jest kodem „C”, co oznacza nadużywanie alkoholu. To zarazem negatywna, jak i pozytywna wiadomość: z jednej strony oznacza to bowiem zwiększenie liczby osób, które ponoszą zdrowotne konsekwencje picia alkoholu, z drugiej zaś może świadczyć o zwiększeniu świadomości wśród potencjalnie dotkniętych chorobą alkoholową i wykonywanie pierwszych kroków w kierunku uwolnienia się od nałogu.
- W pierwszych 10 miesiącach 2024 roku lekarze wystawili ponad 8 tys. zwolnień lekarskich z kodem „C”, co oznacza nadużywanie alkoholu. To więcej niż w całym 2023 roku
- Eksperci wskazują, że dane ZUS nie oddają skali problemu. Osoby bezrobotne, pracujące na czarno lub te, które nadużywają alkoholu, ale nie korzystają z tego typu zwolnień, nie są w nich uwzględniane
- Rosnąca liczba zwolnień z kodem „C” ma negatywne konsekwencje dla gospodarki. Prowadzi do spadku wydajności, zwiększa koszty ponoszone przez ZUS i pracodawców
L4 na alkohol. Rosnący problem w Polsce
W pierwszych 10 miesiącach 2024 roku lekarze wystawili ponad 8 tys. zaświadczeń lekarskich w związku z niezdolnością do pracy spowodowaną nadużyciem alkoholu (kod „C”). To więcej niż w całym 2023 roku, kiedy takich przypadków było 6,6 tys. Zdaniem ekspertów wzrost liczby zaświadczeń lekarskich o kodzie „C” jest niepokojący i nie daje pełnego obrazu problemu.
- Omawiane dane dotyczą tylko osób zatrudnionych, a nie obejmują m.in. bezrobotnych, pracujących na czarno lub tych, które nadużywają alkoholu, ale nie korzystają z tego typu zwolnień lekarskich – zauważa Patrycja Załuska, ekspertka ds. rynku pracy z Uniwersytetu SWPS w Warszawie. - Zatem można przypuszczać, że skala problemu jest większa niż wskazują na to dane ZUS – dodaje.
- Wzrost zgłoszeń oznacza, że ludzie częściej zajmują się problemem choroby alkoholowej. Z perspektywy eksperta, cieszę się, że coraz więcej osób podejmuje leczenie. Jednak problem uzależnień, moim zdaniem, jest niedoszacowany w prezentowanych danych. Osoby cierpiące z tego tytułu rzadko do tego się przyznają i zgłaszają inne dolegliwości, które są pochodną uzależnień – potwierdza hipotezę Katarzyna Lorenc, ekspertka BCC ds. rynku pracy oraz zarządzania i efektywności pracy. Ekspertka dodaje, że „być może na statystyki wpłynęła zmiana ustawy. Do tego doszły obowiązki kontroli trzeźwości, nałożone na pracodawców. Chcąc zatrzymać dobrych pracowników, część pracodawców aktywnie wspiera ich w zdrowieniu”.
Z kolei Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl uważa, że „rosnąca liczba zwolnień wystawianych w związku z nadużywaniem alkoholu to niepokojący sygnał”. Wskazuje on jednak na pozytywne trendy, takie jak „moda na niepicie alkoholu”, wynikająca z rosnącej świadomości zdrowotnej. - Trzeźwy styl życia nie jest już tylko domeną abstynentów czy osób z problemami alkoholowymi, ale coraz częściej staje się świadomym wyborem, który jest akceptowany, a nawet podziwiany w społeczeństwie – dodaje.
Nadużywanie alkoholu. Kac dla gospodarki
Eksperci zwracają uwagę na negatywne konsekwencje dla gospodarki i rynku pracy. - Przede wszystkim długotrwałe absencje pracowników prowadzą do spadku wydajności przedsiębiorstw. Firmy ponoszą koszty związane z koniecznością organizowania zastępstw lub redukcji zasobów, co może wpływać na jakość usług oraz terminowość realizacji zadań – mówi Michał Pajdak. Jego zdaniem, to może także negatywnie wpłynąć na morale zespołów, generując frustrację i przeciążenie pracowników, którzy muszą przejmować obowiązki nieobecnych kolegów.
- Pracownikowi, który otrzymał zwolnienie lekarskie z kodem „C”, nie przysługuje prawo do wynagrodzenia ani zasiłku przez pierwszych 5 dni od daty jego rozpoczęcia – wyjaśnia Pajdak. - Jednak dłuższe nieobecności generują obciążenie dla systemu opieki społecznej, ponieważ wypłaty zasiłków chorobowych stanowią dodatkowe koszty dla ZUS. W skali makroekonomicznej zwiększona absencja, związana z nadużywaniem alkoholu, może prowadzić do strat finansowych dla gospodarki z powodu utraconych dni pracy, spowolnienia produkcji oraz obniżenia konkurencyjności firm – dodaje ekspert tłumacząc, że „same zwolnienia kosztują podatnika lub pracodawcę blisko 50 mln rocznie. Do tego trzeba doliczyć koszty zastępstwa, utraconych korzyści przez przedsiębiorców, niedotrzymanych terminów, w tym także potencjalnych kar. Należy jeszcze doszacować straty wynikające rekrutacji nowych pracowników i ich szkoleń, jeśli długość absencji będzie tego wymagała”.
Z danych ZUS wynika, że najwięcej zaświadczeń lekarskich z kodem „C” – 1,5 tys. (18,5 procent) – wystawiono osobom w wieku 40-44 lat. Dalej widzimy grupę wiekową 35-39 lat – 1,3 tys. (15,9 procent), a także 45-49 lat – 1,2 tys. (15,4 procent). – Mężczyźni statystycznie częściej sięgają po alkohol w sposób ryzykowny i są bardziej narażeni na uzależnienie. Społeczne normy i wzorce zachowań również mogą sprzyjać większemu spożyciu alkoholu przez mężczyzn. Kobiety mogą natomiast rzadziej ujawniać swoje tego typu problemy ze względu na obawy związane ze stygmatyzacją społeczną – wskazuje Michał Murgrabia.
Renta alkoholowa. Wsparcie dla osób zniszczonych przez nałóg
Osobom, które utraciły zdolność do wykonywania pracy z powodu nadużywania alkoholu, przysługuje tzw. renta alkoholowa. Jest to świadczenie z ZUS przyznawane na takich samych zasadach jak renta z tytułu niezdolności do pracy. Oznacza to, że aby ją otrzymać, należy uzyskać orzeczenie lekarza orzecznika ZUS o całkowitej lub częściowej niezdolności do pracy. Konieczne jest również posiadanie odpowiedniego stażu ubezpieczeniowego, czyli okresu opłacania składek do ZUS.
Wysokość renty alkoholowej zależy od stopnia niezdolności do pracy:
- W przypadku całkowitej niezdolności do pracy renta wynosi 100 procent emerytury minimalnej, która od marca 2024 roku wynosi 1780 zł brutto
- W przypadku częściowej niezdolności do pracy renta wynosi 75 procent emerytury minimalnej, czyli 1335 zł brutto
Renta alkoholowa, podobnie jak inne świadczenia z ZUS, podlega corocznej waloryzacji. Oznacza to, że jej wysokość jest co roku podnoszona o wskaźnik waloryzacji, który zależy od inflacji i wzrostu płac.
Źródło: Radio ZET/MondayNews
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET