`

Inflacja znaczy głód. Na jedzenie brakuje nawet zarabiającym minimalną

4 min. czytania
02.10.2023 15:10
Obserwuj nas na Google

Sześć na dziesięć ankietowanych osób z grona beneficjentów Banków Żywności stwierdziło, że przynajmniej raz w ciągu roku zdarzyło im się, iż musiały pożyczyć pieniądze, żeby sfinansować zakup żywności. Osiem na dziesięć przyznało, że „w ciągu ostatniego roku ich sytuacja ekonomiczna się pogorszyła”. Problem braku środków na zakup żywności dotknął nawet osoby zarabiające płacę minimalną: po opłaceniu wynajmu mieszkania na podstawowe zakupy nie zostawała prawie nic.

pusty portfel na tle zakupów
fot. Bartlomiej Magierowski/East News

Inflacja w końcu spadła do poziomu jednocyfrowego: we wrześniu, według szybkiego szacunku GUS, wyniosła 8,2 procent. Skumulowany wzrost cen przez ostatnie 7 lat to jednak ponad 50 procent, a część artykułów żywnościowych podrożała nawet bardziej. Drożyzna najbardziej uderzyła w osoby o najniższych dochodach, które relatywnie większą część swoich pieniędzy wydają na zaspokojenie podstawowych potrzeb, w tym na zakup żywności. Ponad 80 procent podopiecznych Banków Żywności przynajmniej raz w ostatnim roku odczuwało głód, którego nie można było zaspokoić z przyczyn finansowych.

Banki Żywności: osób ubogich nie stać na jedzenie

- Inflacja to wróg publiczny numer jeden. Ona niszczy gospodarkę i oszczędności, a to, co już „zjadła”, tego już nie odda. Zapomnieliśmy, że inflacja mierzona jest rok do roku, a przecież ceny rosły już w 2020 roku. Gdybyśmy skumulowali te wzrosty, to łączna inflacja wyniosłaby dziś więcej niż 30 procent. Po wyborach w 2024 roku skumulowana inflacja może wynieść nawet 50 procent. Nasza inflacja to przypudrowany, zamrożony wskaźnik – tłumaczył dr Sławomir Dudek, szef Instytutu Finansów Publicznych, w podcaście „Biznes. Między wierszami”.

Oglądaj

W gospodarstwach domowych u 53 procent badanych osób, które korzystają ze wsparcia organizacji charytatywnych, pieniędzy nie wystarczało na zaspokojenie podstawowych potrzeb. W 56 procentach domów pieniędzy na zakup żywności brakowały „od czasu do czasu”. Ankietowani zadeklarowali, że ze względu na cenę rezygnowali z niektórych rodzajów żywności: 60 procent badanych z ryb, 53 procent z mięs i wędlin, a prawie 41 procent z warzyw. Z listy zakupów niektórych respondentów znikają też cukier i słodycze oraz napoje, w tym kawa i herbata.

- W 2023 roku są w Polsce osoby, które niedojadają z powodu biedy. To ogromny problem społeczny, który niestety nasila się wraz z wysoką inflacją. Osoby ubogie wciąż odczuwają też skutki ekonomiczne pandemii i wojny – powiedziała Beata Ciepła, prezes Federacji Polskich Banków Żywności – Przeprowadzając pierwsze w Polsce kompleksowe badanie zjawiska niedożywienia chcieliśmy oddać głos właśnie tym, którzy są w najtrudniejszej sytuacji ekonomicznej. Sprawy ubogich na co dzień nie są obecne w debacie publicznej. Chcemy, żeby stali się oni widzialni i słyszalni.

Redakcja poleca

Państwo oferuje kilka rodzajów wsparcia żywnościowego: zasiłek celowy na zakup jedzenia, paczki z produktami spożywczymi lub gotowe posiłki. Duża część dostępnej w ten sposób żywności pochodzi z unijnego „Programu Operacyjnego Pomoc Żywnościowa” oraz rządowego programu „Posiłek w szkole i w domu na lata 2019–2023”. Żeby skorzystać z publicznej pomocy trzeba spełnić kryteria dochodowe, czyli mieć dochód nie wyższy niż określony w przepisach. Te kwoty są waloryzowane, ale ich zmiany nie nadążają za wskaźnikiem inflacji. Ponadto różne dochody kwalifikują do różnych rodzajów świadczeń, co jest przeszkodą biurokratyczną dla osób ubiegających się o pomoc.

Znaczną część systemu wsparcia żywnościowego tworzą w Polsce organizacje pozarządowe, takie jak Banki Żywności. Ich pracownicy zwracają uwagę, że mimo ich wysiłków nie wszyscy potrzebujący mają dostęp do bezpłatnej żywności. Obok takich osób, które kwalifikują się formalnie do pomocy i faktycznie z niej korzystają, są też inni uprawnieni, którzy tego nie robią z powodu różnych barier.

Redakcja poleca

- Ludzie często się wstydzą skorzystać z tego bezpłatnego jedzenia. Czasami brakuje im też informacji o tym, gdzie mogą dostać posiłek. Jeśli mieszkają na wsi, to często mają za daleko do punktów wydawania żywności. Barierą są też niestety formalności, one przerastają wiele osób – wyjaśnił Błażej Krasoń, prezes Banku Żywności we Wrocławiu. – Z badania wynika też, że to są wyzwania, przed którymi stają głównie kobiety, bo to one czują się najbardziej odpowiedzialne za wykarmienie rodziny. Zarządzają ograniczonymi finansami oraz organizują wsparcie z instytucji pomocy społecznej i organizacji charytatywnych. Biorąc na siebie takie zadania pełnią w rodzinach rolę tzw. „menedżerek ubóstwa”.

Rosnące koszty utrzymania powodują, że po pomoc do organizacji charytatywnych zgłaszało się też coraz więcej osób potrzebujących, dla których obowiązujące kryteria dochodowe mogą być za niskie. To głównie seniorzy, których emerytury przekraczają limity dochodów, oraz tak zwani „pracujący biedni”. Chodzi o osoby, które otrzymują minimalne wynagrodzenie i mają wysokie koszty życia np. z powodu komercyjnego najmu mieszkania. Po opłaceniu czynszu zostaje im bardzo mało pieniędzy, ale formalnie ich wynagrodzenia przekraczają ustalone kwoty, więc w praktyce mogą mieć ograniczenia w dostępie do wsparcia.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET