Już nie tylko dla studentów. Szukają ludzi do pracy w wakacje, dają 90 zł za godzinę
Jeszcze niedawno traktowana jako szybki zarobek na lato, dziś przyciąga coraz szersze grono pracowników — zwłaszcza że stawki potrafią sięgać nawet 90 zł za godzinę, a firmy dorzucają do tego konkretne benefity.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile można dziś zarobić na pracy sezonowej w Polsce.
- Jakie branże i stanowiska dominują w sezonie 2026.
- Co zmieniają nowe przepisy dla osób pracujących na zleceniach.
Praca sezonowa zmienia zasady gry. Już nie tylko prace fizyczne
Jeszcze niedawno prace sezonowe kojarzono głównie ze zbiorami owoców lub zatrudnieniem w restauracjach w miejscowościach turystycznych. Obecnie duże zapotrzebowanie występuje również w magazynach obsługujących e-commerce, centrach logistycznych, przy organizacji festiwali, w parkach rozrywki, hotelarstwie czy handlu. Sezonowe zatrudnienie obejmuje dziś znacznie szerszy zakres branż, a rosnąca liczba ofert przekłada się na większą różnorodność stanowisk. Dzięki temu nie są to już wyłącznie proste, powtarzalne zajęcia, ale także bardziej dynamiczne i interesujące role.
– Jedna z większych zmian, którą na przestrzeni lat obserwujemy w przypadku pracy sezonowej dotyczy różnorodności stanowisk. Coraz częściej nie są to już wyłącznie proste prace fizyczne, ale role wymagające podstawowych kompetencji cyfrowych, szybkiej adaptacji i umiejętności pracy w dynamicznym środowisku. Sezonowość zatrudnienia zaczyna przypominać elastyczny rynek projektowy, w którym pracownicy płynnie przechodzą między branżami w zależności od popytu i lokalnych wydarzeń. Do tego mają szansę na dość szybki zarobek – mówi Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.
Rekordowe wynagrodzenia i nowe benefity napędzają sezon 2026
Według danych Grupy Progres tegoroczne stawki w pracach sezonowych wynoszą od 32 do 45 zł brutto za godzinę, choć przy bardziej wymagających lub pilnych zleceniach mogą sięgać nawet 52 zł brutto. Część pracowników zarabia w okolicach średnich wartości. Z kolei statystyki Jooble dla ofert oznaczonych jako „sezonowa” wskazują, że przeciętne roczne wynagrodzenie w Polsce to około 80 628 zł (stan na 13 maja 2026 r.), co przekłada się na mniej więcej 6 719 zł miesięcznie, 1 680 zł tygodniowo lub około 41,99 zł za godzinę. Widać przy tym różnice w zarobkach — najniższe wynoszą około 77 640 zł rocznie, a najwyższe dochodzą do 83 508 zł.
Praca sezonowa ma swoją wartość
W gastronomii wciąż dominują oferty dla kelnerów (ok. 32–40 zł/h + napiwki), barmanów (32–50 zł/h, a w klubach i podczas eventów nawet 50–70 zł/h), baristów (32–45 zł/h), pomocy kuchennych (32–38 zł/h) oraz kucharzy (35–60 zł/h, więcej w prestiżowych lokalizacjach). Coraz częściej pojawiają się także stanowiska operatorów food trucków (32–55 zł/h lub dniówka + udział w obrotach), pracowników cateringu eventowego (35–60 zł/h) czy obsługi mobilnych stref gastronomicznych na koncertach i festiwalach (40–70 zł/h, często z dodatkami za noce i weekendy).
W hotelach poszukiwani są nie tylko recepcjoniści i pokojowe (32–45 zł/h), lecz także animatorzy dla dzieci (30–50 zł/h), opiekunowie stref wellness (35–60 zł/h), technicy basenowi (35–55 zł/h), sezonowi concierge w apartamentach premium (40–70 zł/h, zwykle wymagane języki obce) oraz osoby zajmujące się rezerwacjami online (30–50 zł/h, czasem z premią za wyniki).
W logistyce i handlu sezonowym firmy zatrudniają magazynierów (32–40 zł/h), osoby kompletujące zamówienia (32–45 zł/h), pracowników pakujących przesyłki e-commerce (32–40 zł/h), osoby do inwentaryzacji (32–45 zł/h) oraz kierowców dostaw miejskich (35–55 zł/h + premie). Rośnie też liczba ofert związanych z obsługą automatów paczkowych i punktów odbioru w miejscowościach turystycznych (32–40 zł/h).
Bardzo szybko rozwija się również branża eventowa, gdzie potrzebni są montażyści scen (35–60 zł/h), technicy oświetlenia i dźwięku (40–80 zł/h), stewardzi (32–45 zł/h), pracownicy stref VIP (35–70 zł/h) oraz obsługa zaplecza sanitarnego imprez plenerowych (32–40 zł/h). Pojawiają się też mniej typowe role, jak operatorzy dmuchańców (32–40 zł/h), opiekunowie stref relaksu (32–50 zł/h), testerzy sezonowych escape roomów (32–60 zł/h), kierownicy kin letnich (40–70 zł/h) czy animatorzy aktywności sportowych w hotelach i kurortach (32–55 zł/h).
W turystyce i rekreacji poszukiwani są instruktorzy sportów wodnych (40–80 zł/h, często z prowizją), operatorzy wypożyczalni rowerów elektrycznych (32–45 zł/h), pracownicy parków linowych (32–50 zł/h), ratownicy (35–60 zł/h + dodatki) oraz przewodnicy miejscy (35–70 zł/h + napiwki). Z kolei w branży beauty i wellness zatrudnia się sezonowych masażystów (40–90 zł/h), kosmetyczki (40–80 zł/h), stylistki paznokci (40–85 zł/h) oraz recepcjonistów spa (32–50 zł/h). W kurortach pojawiają się też oferty dla fotografów robiących zdjęcia turystom (32–70 zł/h lub prowizja) oraz twórców treści do social mediów obsługujących profile hoteli i beach barów (35–80 zł/h lub rozliczenia projektowe).
– Praca sezonowa przestała być wyłącznie rozwiązaniem dla studentów szukających wakacyjnego zarobku. Dziś to pełnoprawny segment rynku pracy, w którym firmy rywalizują o kandydatów niemal tak samo jak przy rekrutacjach stałych. Coraz więcej pracodawców buduje markę wokół sezonu i wraca do tych samych pracowników co roku. Kandydaci zwracają uwagę już nie tylko na stawkę, ale też na warunki zatrudnienia, dodatki do pensji, grafik i atmosferę pracy – mówi Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.
Umowa nadal ma znaczenie. Najwięcej ofert na zlecenie, ale rynek się zmienia
Najczęściej spotykaną formą zatrudnienia pozostaje umowa zlecenie, szczególnie w gastronomii, turystyce i branży eventowej. W logistyce i magazynach coraz częściej pojawiają się jednak umowy o pracę na czas określony, ponieważ firmy chcą ograniczyć rotację i szybciej przygotowywać pracowników na kolejne sezony. Pracodawcy kuszą kandydatów dodatkowymi benefitami, takimi jak bezpłatne zakwaterowanie, posiłki, premie za obecność czy dopłaty do paliwa.
Coraz większym zainteresowaniem cieszą się krótkie kontrakty weekendowe oraz tzw. mikrosezony trwające od dwóch do sześciu tygodni. To efekt zmieniającego się podejścia młodych osób, które rzadziej deklarują gotowość do pracy przez całe wakacje. Popularność zyskują także modele hybrydowe — część pracy wykonywana jest stacjonarnie, a część zdalnie, np. przy obsłudze klientów lub rezerwacji online.
Nowe przepisy zmieniają rynek pracy sezonowej
Regulacje obowiązujące od 2026 roku sprawiły, że więcej osób zaczęło zwracać uwagę na legalność zatrudnienia oraz odprowadzanie składek. Dzięki zmianom część okresów pracy na zleceniu może być wliczana do stażu pracy, co ma znaczenie przy naliczaniu uprawnień pracowniczych, dodatków stażowych czy urlopu.
– To pierwszy sezon, w którym kandydaci naprawdę pytają o składki i formalności. Jeszcze niedawno większość młodych ludzi interesowała wyłącznie stawka netto i liczba godzin. Dziś coraz częściej dopytują, czy umowa będzie zgłoszona do ZUS, czy pojawi się odprowadzanie składek i jak wygląda kwestia stażu pracy. To pokazuje, że świadomość rynku pracy rośnie szybciej, niż wielu pracodawców zakładało. W praktyce legalność zatrudnienia zaczyna być elementem przewagi konkurencyjnej – podkreśla Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.
Rodzice wracają do procesu rekrutacji
Jednym z wyraźnych trendów tego sezonu jest obecność rodziców podczas rekrutacji. Młodzi kandydaci często pojawiają się na rozmowach kwalifikacyjnych w towarzystwie mamy lub taty, zwłaszcza gdy praca wiąże się z wyjazdem do innego miasta lub zapewnionym zakwaterowaniem.
Rodzice dopytują o standard noclegów, liczbę godzin pracy, bezpieczeństwo transportu oraz zapisy w umowie. Dla części firm to nowa sytuacja, ale wiele organizacji zaczęło już przygotowywać specjalne materiały informacyjne dla rodzin kandydatów. W hotelarstwie i gastronomii pojawiły się nawet dni otwarte skierowane do rodziców pracowników sezonowych.
– Wraz ze wzrostem liczby ofert rośnie również ryzyko nadużyć, dlatego szczególna czujność kandydatów jest jak najbardziej wskazana. Warto dokładnie weryfikować ogłoszenia – zwłaszcza te, które nie zawierają pełnych danych firmy, jasno określonych warunków zatrudnienia czy szczegółów dotyczących miejsca i formy pracy. Niepokój powinny budzić również nieprecyzyjne zasady dotyczące zakwaterowania, zbyt wysokie potrącenia za nocleg i wyżywienie, a także brak informacji o rzeczywistej liczbie godzin pracy czy systemie zmianowym – zaznacza Magda Dąbrowska.
– Szczególnie ostrożnie należy podchodzić do ofert, które obiecują bardzo wysokie zarobki bez umowy lub bez jasno określonego sposobu rozliczeń. Transparentność w tych obszarach jest kluczowa – jej brak może świadczyć o potencjalnych nieprawidłowościach lub nieuczciwych praktykach. Dlatego przed podjęciem decyzji o wyjeździe lub zatrudnieniu warto każdą ofertę dokładnie sprawdzić i upewnić się, że warunki są jasno opisane i możliwe do zweryfikowania. Jeśli oferta wydaje się zbyt dobra, by była prawdziwa, lepiej podejść do niej z dystansem i w razie wątpliwości po prostu z niej zrezygnować – podsumowuje prezeska Grupy Progres.
Źródło: Radio ZET/Grupa Progres
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET