Każdy z nas zapłaci 38,5 tys. zł w 2027 roku. Pieniądze popłyną szerokim strumieniem
Miliony Polaków co miesiąc finansują system, którego pełny obraz nie jest łatwy do zobaczenia. W przyszłym roku skala tych pieniędzy będzie jeszcze większa, a wraz z nią wraca pytanie o to, jak działa cały mechanizm.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zmienią się obciążenia związane z pracą w 2027 roku.
- Gdzie trafia największa część pieniędzy pobieranych w formie składek.
- Dlaczego konstrukcja systemu budzi pytania o jego przejrzystość.
Ponad 660 mld zł ze składek. Coraz trudniej prześledzić, gdzie trafiają pieniądze
W 2027 roku suma obowiązkowych składek na ubezpieczenia i fundusze celowe może przekroczyć 660 mld zł. Oznacza to, że statystycznie na każdego pracującego przypadnie ponad 38,5 tys. zł rocznie. Jednocześnie coraz trudniej jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, co dokładnie dzieje się z tymi pieniędzmi.
Największa część przyszłorocznych składek trafi do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz Narodowego Funduszu Zdrowia. Według danych przywoływanych przez „Rzeczpospolitą” do FUS ma wpłynąć 428,8 mld zł, natomiast do NFZ – 194,4 mld zł. Łącznie składki mają być wyższe niż dochody podatkowe budżetu państwa. Pokazuje to skalę obciążeń związanych z systemem ubezpieczeń społecznych i ochroną zdrowia.
Pieniądze pobierane z wynagrodzeń
Obowiązkowe składki są naliczane od wynagrodzeń, a w określonych przypadkach również od honorariów. Ich finansowanie jest podzielone między pracownika i pracodawcę. Część obciążeń jest potrącana bezpośrednio z pensji brutto, a część stanowi dodatkowy koszt zatrudnienia po stronie firmy. W rezultacie łączna wartość składek przekracza 36 proc. wynagrodzenia brutto – wskazuje „Rzeczpospolita”.
Dla pracownika oznacza to, że znaczna część kosztów związanych z jego pracą nie trafia do niego w formie wynagrodzenia netto, lecz jest kierowana do poszczególnych systemów ubezpieczeniowych i funduszy.
Problem z przejrzystością systemu
Rosnąca wartość składek nie rozwiązuje jednak problemu ich przejrzystości. Konstrukcja systemu sprawia, że dla przeciętnego pracownika nie zawsze jest jasne, jaka część płaconych przez niego pieniędzy trafia do konkretnych instytucji i jakie świadczenia są z nimi związane.
„Największy problem w obszarze »podatki versus składki« polega na tym, że ich obecna struktura jest pomnikiem przeszłości, a nie przejrzystą informacją na temat tego, »ile kto płaci i co z tego ma«” – ocenia w rozmowie z „Rz” Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton.
Planowane na 2027 rok wpływy pokazują, jak dużą część pieniędzy związanych z pracą stanowią obowiązkowe daniny. Jednocześnie sposób ich naliczania i podział między różne fundusze sprawia, że rzeczywisty koszt pracy oraz zakres finansowanych z tych środków świadczeń nie zawsze są dla obywateli łatwe do prześledzenia.
Źródło: Radio ZET/Rz/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET