Koniec limitu 0,2 promila bliski? "Kierowcy taktują jak przyzwolenie"
Trwają konsultacje publiczne dotyczące zmian w przepisach, mających zobligować kierowców do przestrzegania limitu trzeźwości na poziomie nie 0,2 promila, a 0,0. Z inicjatywą do rządu wystąpił Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego.
- Rząd bada inicjatywę wprowadzenia zerowego limitu alkoholu dla kierowców
- Z inicjatywą wystąpił Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego
- Trwają właśnie konsultacje publiczne zmian w przepisach
Będzie zerowy limit alkoholu dla kierowców?
Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego wystąpił do rządu z inicjatywą wprowadzenia limitu 0,0 promila alkoholu u prowadzących pojazdy. Obecnie trwają w tej sprawie konsultacje społeczne. ZPPP w swoich działaniach uzyskał poparcie Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego oraz Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Teraz koalicjanci apelują do administracji rządowej i parlamentarzystów, aby zobligować kierowców do przestrzegania limitu trzeźwości na poziomie 0,0 promila.
Jak tłumaczy Bartłomiej Morzycki, dyrektor ZPPP – Browary Polskie, obecnie obowiązujący limit, który wynosi 0,2 promila, traktowany jest przez wielu kierowców jak "przyzwolenie". – Obecny limit 0,2 promila bywa nadużywany, część kierujących wydaje się go traktować jako przyzwolenie na wypicie niewielkiej ilości alkoholu – przekazał agencji Newseria.
Przepisy muszą być jednoznaczne
Koalicjanci i inicjatorzy podjęcia prac nad zmianą limitu alkoholu dla kierowców wskazują, że liczba osób, które w Polsce prowadzą po alkoholu jest bardzo duża. Wielu kierowców, którzy spożywają alkohol, czeka, aż będzie mogło "wstrzelić się" w limit, co jednak może mieć tragiczne konsekwencje.
– Przekaz "Nigdy nie jeżdżę po alkoholu" jest korzystny i dla kierowców, i dla tych, którzy muszą to prawo egzekwować (...). Musimy pamiętać o tym, że nawet najmniejsza ilość wpływa na naszą koncentrację, orientację przestrzenną, a takie rozwiązanie uprości ten przekaz – przekonuje prezeska Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego, Dorota Olszewska.
Zdaniem ekspertów, przepisy powinny być jednoznaczne: po alkoholu, niezależnie od jego ilości, nie wolno prowadzić. Polscy kierowcy, mimo niskiego na tle Europy limitu, traktują go jak przyzwolenie na wypicie.
– Ten przedział 0,0–0,2 promila często powoduje to, że już mamy pewne zachowania ryzykowne, trochę inaczej postrzegamy rzeczywistość. Oczywiście niektórzy kierowcy mogą powiedzieć: ja na pewno jeżdżę dobrze, bo ja tego nie odczuwam, ale zupełnie inaczej pokazują to nasze zmysły – mówi Tomasz Zagajewski, prezes Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
Policyjne dane wskazują, że tzw. "wczorajsi" kierowcy są prawdziwą plagą polskich dróg. Nie wiedzą nawet, czy mają 0 promila, 0,2, czy więcej. – Inicjatywa 0,0 pozwala na to, że mogę powiedzieć: nie piłem alkoholu, więc mogę prowadzić. Dzięki temu unikniemy tłumaczeń, że np. wypiłem tylko jedno piwo — dodaje Zagajewski.
Źródło: Radio ZET/biznes.newseria.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET