Koniec z tanimi posiłkami? Rząd o obcięciu dotacji dla barów mlecznych
Bary mleczne dostaną mniejsze dotacje z rządu? Tak wynika z planu budżetowego na 2025 rok. Lokale zapowiadają, że sytuacja wpłynie na wzrost cen posiłków, co wielu emerytów i niezamożnych osób pozbawi szansy na jedyny ciepły posiłek w ciągu dnia. Minister finansów odpowiedział na niepokojące doniesienia.
Bary mlecze walczą o przetrwanie
Bary mleczne, znane z serwowania tanich, tradycyjnych potraw, od lat korzystają z rządowego wsparcia. Dzięki dotacjom mogą oferować posiłki w cenach dostępnych dla szerokiej grupy klientów – od studentów po seniorów. W latach 2018-2024 kwoty wsparcia stopniowo rosły, począwszy od 18 milionów złotych w 2018 roku, aż po rekordowe 71,3 miliona złotych w 2024 roku.
Ostatnie lata były jednak trudne dla barów mlecznych. Wzrost cen surowców oraz kosztów utrzymania lokali sprawił, że rządowe dotacje stały się kluczowe dla ich funkcjonowania. Obecnie państwo dopłaca jedynie do dań jarskich, a stawka dotacji wynosi 40% wartości surowców wykorzystanych w procesie przygotowania posiłków, co oznacza, że bary mleczne nie mogą znacząco zwiększać cen ani marż na serwowane dania.
Właściciele barów od dawna wskazują na problemy związane z przepisami dotyczącymi dotacji, które utrudniają prowadzenie działalności. Przykładowo, nowe lokale muszą czekać nawet rok na uzyskanie wsparcia od państwa, a dotacje obejmują tylko niektóre składniki posiłków. Kuriozalnie, dopłaty dotyczą np. panierki kotletów, ale nie samego mięsa, a przyprawy takie jak sól i pieprz nie są dotowane w ogóle.
Rząd zmniejszy dotacje dla barów mlecznych w 2025 roku?
Ministerstwo Finansów planuje zmniejszyć dotację przeznaczoną na dofinansowanie posiłków w barach mlecznych w 2025 roku, co wynika z projektu przyszłorocznej ustawy budżetowej. Jak informuje "Fakt", kwota dotacji dla barów mlecznych będzie wynosiła dokładnie 61 mln i 438 tys. zł, czyli blisko o 10 mln zł mniej niż w tym roku. "Kwota dotacji zabezpieczona w projekcie ustawy budżetowej na 2025 r. została oszacowana na podstawie zapotrzebowania na dotację dla barów mlecznych zgłoszoną przez Izby Administracji Skarbowej" - brzmi wyjaśnienie resortu kierowanego przez Andrzeja Domańskiego.
Decyzja wywołała kontrowersje, szczególnie w kontekście trudnej sytuacji finansowej wielu jadłodajni. Właściciele lokali ostrzegają, że przycięcie dofinansowania może utrudnić utrzymanie niskich cen posiłków, które są kluczowe dla klientów takich miejsc. Dla osób o niskich dochodach bary mleczne stanowią często jedyne miejsce, gdzie mogą zjeść ciepły posiłek.
Minister finansów odbija piłeczkę: nie wszystkie bary składają wnioski
Andrzej Domański w rozmowie z Polsat News wyjaśnił, że zmniejszenie dotacji dla barów mlecznych wynika z analizy zapotrzebowania. W przypadku, gdyby bary mleczne zgłosiły większe zapotrzebowanie na dotacje w przyszłym roku, minister zapewnia, że dodatkowe środki znajdą się w budżecie. - To nie są duże kwoty, około 10 mln złotych. Nie wszystkie bary mleczne o takie dofinansowanie się zwracają - podkreślił.
Jak powiedział, w tym roku, w ciągu 9 miesięcy, wykorzystano zaledwie 50 proc. kwoty, którą resort przeznaczył na 2024 r. rok. - Więc widać, że to zapotrzebowanie ze strony barów mlecznych, które osobiście bardzo lubię, nie jest wykorzystywane w pełni - zaznaczył. Jednocześnie Domański podkreślił, że drastycznych cięć wydatków na bary mleczne nie będzie i zapewnił, że lokale dostaną tyle pieniędzy, o ile zawnioskują.
Źródło: Radio ZET/Money.pl/Polsat News
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET