Można zyskać 3600 zł rocznie. Sejm przyjął nową reformę

5 min. czytania
23.10.2026 13:55
Obserwuj nas na Google

Nawet 3,6 tys. zł rocznie więcej w kieszeni jednych podatników, a dla tysięcy przedsiębiorców ryzyko utraty prawa do ryczałtu. Sejm przyjął zmiany, które od 2027 roku mogą wyraźnie wpłynąć na domowe budżety i rozliczenia firm. 

Na stole leżą formularze podatkowe, dłoń trzyma długopis, przyliczany jest PIT.
fot. Kto może zyskać nawet 3,6 tys. zł rocznie dzięki zmianom w skali PIT. Dlaczego automatyczna waloryzacja progów podatkowych może mieć większe znaczenie niż nowa stawka. Którzy przedsiębiorcy stracą prawo do ryczałtu i co powinni zrobić przed końcem 2026 roku. Nowa skala PIT od 2027 roku. Kto zyska na zmianach? 22 października Sejm uchwalił nowelizację ustaw o PIT, CIT i ryczałcie. Zgodnie z przyjętymi rozwiązaniami od 1 stycznia 2027 roku pierwszy próg skali podatkowej ma wzrosnąć ze 120 tys. zł do 130 tys. zł dochodu. W przedziale od 130 tys. zł do 150 tys. zł obowiązywać będzie stawka 24 proc., natomiast podatek w wysokości 32 proc. ma być naliczany dopiero od nadwyżki ponad 150 tys. zł. Według rządu na zmianach skorzysta około 3,5 mln podatników. Maksymalna korzyść ma wynieść 3,6 tys. zł rocznie. Za ustawą zagłosowało 240 posłów, 58 było przeciw, a 135 wstrzymało się od głosu. Ostateczny kształt reformy różni się jednak od pierwotnych założeń. Sejm przyjął dwa wnioski mniejszości, które w istotny sposób zmieniły projekt. Wprowadzono automatyczną waloryzację progów podatkowych od 2028 roku, ale jednocześnie wykreślono planowaną podwyżkę CIT dla największych firm. Pozostało natomiast znaczące ograniczenie limitu przychodów uprawniającego do rozliczania się ryczałtem. Nawet 300 zł miesięcznie, ale nie dla każdego Zmiana skali podatkowej przyniesie korzyści przede wszystkim osobom, których dochody przekraczają obecny próg 120 tys. zł. W przypadku pracowników zatrudnionych na umowie o pracę obniżka stanie się odczuwalna dopiero przy wynagrodzeniu wynoszącym około 11,9 tys. zł brutto miesięcznie. Największa korzyść wyniesie 300 zł miesięcznie, czyli 3,6 tys. zł rocznie. Otrzymają ją osoby zarabiające ponad około 14,8 tys. zł brutto miesięcznie. Na tę kwotę składa się 2 tys. zł oszczędności wynikających z przesunięcia pierwszego progu o 10 tys. zł oraz 1,6 tys. zł dzięki obniżeniu stawki podatku w przedziale od 130 tys. zł do 150 tys. zł. Co istotne, korzyść nie rośnie w nieskończoność wraz z zarobkami. Po osiągnięciu dochodu 150 tys. zł roczne oszczędności zatrzymują się na poziomie 3,6 tys. zł. Oznacza to, że podobną kwotę zyska zarówno osoba zarabiająca około 15 tys. zł brutto miesięcznie, jak i podatnik o wielokrotnie wyższych dochodach. Pracownicy zarabiający mniej niż około 11,9 tys. zł brutto miesięcznie nie odczują zmiany. Dlatego trudno uznać reformę za ulgę obejmującą całą klasę średnią. Jej głównym beneficjentem będą osoby, które wskutek niezmienianego od 2022 roku progu podatkowego zaczęły płacić 32-procentowy podatek. Jak wyglądają przykładowe oszczędności? Przy wynagrodzeniu 13 tys. zł brutto miesięcznie korzyść ma wynieść średnio około 177 zł netto miesięcznie, czyli około 2,1 tys. zł rocznie. Przy pensji 12 tys. zł brutto będzie to już tylko około 21 zł miesięcznie. Osoba zarabiająca 10 tys. zł brutto nie zyska na zmianie nic. Waloryzacja progów podatkowych może być kluczowa Jedną z najważniejszych zmian wprowadzonych podczas głosowania jest automatyczna waloryzacja progów podatkowych o wskaźnik inflacji, która ma obowiązywać od 2028 roku. Wcześniej sejmowa Komisja Finansów Publicznych odrzuciła tę poprawkę, jednak wróciła ona na salę plenarną jako wniosek mniejszości i została przyjęta. Dlaczego ma to tak duże znaczenie? Próg 120 tys. zł pozostawał niezmieniony od 2022 roku. W tym czasie wzrost wynagrodzeń sprawił, że coraz więcej osób zaczęło przekraczać granicę, po której dochody są opodatkowane stawką 32 proc. Według danych Ministerstwa Finansów liczba podatników płacących podatek według tej stawki wzrosła z około 1,9 mln przy rozliczeniu za 2024 rok do ponad 2,4 mln przy rozliczeniu za 2025 rok. To niemal co dziesiąty podatnik. Automatyczna indeksacja ma ograniczyć ryzyko powtarzania się takiej sytuacji w przyszłości. Gdy wynagrodzenia rosną wskutek inflacji, podatnicy mogą bowiem trafiać do wyższego progu, nawet jeśli ich realna siła nabywcza nie zwiększa się w takim samym stopniu. Podwyżki CIT nie będzie. Kto sfinansuje reformę? Przyjęte zmiany przynoszą korzyści części pracowników, ale jednocześnie rodzą pytania o finansowanie całego pakietu. Sejm wykreślił bowiem planowaną podwyżkę CIT z 19 proc. do 22 proc. dla firm osiągających przychody przekraczające 50 mln euro rocznie. To rozwiązanie miało być głównym źródłem finansowania reformy. Zgodnie z oceną skutków regulacji obniżenie obciążeń wynikających ze skali PIT ma kosztować sektor finansów publicznych około 10,2 mld zł w 2027 roku. Podwyższony CIT miał w tym samym czasie przynieść około 6,2 mld zł dodatkowych wpływów. Pozostałe elementy pakietu również mają wpływ na budżet. Zmiany dotyczące ryczałtu mają przynieść około 5,5 mld zł, natomiast podwyższenie daniny solidarnościowej z 4 proc. do 5 proc. nie przyniesie dodatkowych wpływów już w 2027 roku. W pierwotnej wersji rządowej cały pakiet miał poprawić saldo finansów publicznych w 2027 roku o około 2,6 mld zł. Po wykreśleniu podwyżki CIT bilans ma wynieść około 3,6 mld zł na minusie. Rząd będzie więc musiał wskazać, w jaki sposób zamierza pokryć powstałą lukę. Ryczałt z dużo niższym limitem. Zmiany obejmą tysiące firm Podczas gdy część pracowników może liczyć na niższy podatek, przedsiębiorcy rozliczający się ryczałtem muszą przygotować się na poważne ograniczenia. Limit przychodów uprawniający do korzystania z tej formy opodatkowania ma spaść z 2 mln euro do 250 tys. euro, czyli o blisko 90 proc. Po kursie z 1 października 2026 roku oznacza to zmianę z około 8,8 mln zł do około 1,1 mln zł rocznego przychodu. Ministerstwo Finansów szacuje, że prawo do ryczałtu straci około 43 tys. przedsiębiorców. Na tym jednak nie koniec. Nowe przepisy przewidują dodatkowy mechanizm dotyczący firm, które przekroczą określony poziom przychodów w trakcie roku. Jeśli w 2027 roku przychody przedsiębiorcy przekroczą 300 tys. euro, czyli około 1,3 mln zł, nadwyżka ma zostać opodatkowana stawką 17 proc. Od 2028 roku firma straci natomiast prawo do korzystania z ryczałtu. Dotychczas samo przekroczenie limitu w trakcie roku nie oznaczało takiego mechanizmu opodatkowania nadwyżki. W praktyce nowe zasady mogą więc szczególnie mocno dotknąć firmy o dużych obrotach, ale niewielkich marżach. Chodzi przede wszystkim o część przedsiębiorstw z branży budowlanej i handlowej, gdzie wysokie przychody nie muszą oznaczać równie wysokiego zysku. Przedsiębiorcy powinni sprawdzić rozliczenia jeszcze w tym roku Dla przedsiębiorców kluczowe będą przychody osiągnięte w 2026 roku. To właśnie one mają zdecydować o możliwości korzystania z ryczałtu w kolejnym roku. Firmy, których przychody przekroczą około 1,1 mln zł, powinny już teraz przeanalizować dostępne formy opodatkowania. Warto porównać, czy korzystniejsza będzie skala podatkowa, czy podatek liniowy, uwzględniając nie tylko wysokość przychodów, ale również koszty prowadzenia działalności i przewidywany dochód. Nie należy jednak traktować przyjętych rozwiązań jako ostatecznych. Ustawa trafi teraz do Senatu, który może wprowadzić poprawki. Następnie dokument będzie musiał zostać podpisany przez prezydenta. Nowelizacja przynosi więc zarówno potencjalne oszczędności dla części pracowników, jak i dodatkowe obciążenia dla niektórych przedsiębiorców. Ostateczny wpływ zmian zależeć będzie od wysokości dochodów, formy opodatkowania oraz finalnego kształtu przepisów.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto może zyskać nawet 3,6 tys. zł rocznie dzięki zmianom w skali PIT.
  • Dlaczego automatyczna waloryzacja progów podatkowych może mieć większe znaczenie niż nowa stawka.
  • Którzy przedsiębiorcy stracą prawo do ryczałtu i co powinni zrobić przed końcem 2026 roku.

Nowa skala PIT od 2027 roku. Kto zyska na zmianach?

22 października Sejm uchwalił nowelizację ustaw o PIT, CIT i ryczałcie. Zgodnie z przyjętymi rozwiązaniami od 1 stycznia 2027 roku pierwszy próg skali podatkowej ma wzrosnąć ze 120 tys. zł do 130 tys. zł dochodu. W przedziale od 130 tys. zł do 150 tys. zł obowiązywać będzie stawka 24 proc., natomiast podatek w wysokości 32 proc. ma być naliczany dopiero od nadwyżki ponad 150 tys. zł. Według rządu na zmianach skorzysta około 3,5 mln podatników. 

Ostateczny kształt reformy różni się jednak od pierwotnych założeń. Sejm przyjął dwa wnioski mniejszości, które w istotny sposób zmieniły projekt. Wprowadzono automatyczną waloryzację progów podatkowych od 2028 roku, ale jednocześnie wykreślono planowaną podwyżkę CIT dla największych firm. Pozostało natomiast znaczące ograniczenie limitu przychodów uprawniającego do rozliczania się ryczałtem.

Nawet 300 zł miesięcznie, ale nie dla każdego

Zmiana skali podatkowej przyniesie korzyści przede wszystkim osobom, których dochody przekraczają obecny próg 120 tys. zł. W przypadku pracowników zatrudnionych na umowie o pracę obniżka stanie się odczuwalna dopiero przy wynagrodzeniu wynoszącym około 11,9 tys. zł brutto miesięcznie.

Największa korzyść wyniesie 300 zł miesięcznie, czyli 3,6 tys. zł rocznie. Otrzymają ją osoby zarabiające ponad około 14,8 tys. zł brutto miesięcznie. Na tę kwotę składa się 2 tys. zł oszczędności wynikających z przesunięcia pierwszego progu o 10 tys. zł oraz 1,6 tys. zł dzięki obniżeniu stawki podatku w przedziale od 130 tys. zł do 150 tys. zł.

Co istotne, korzyść nie rośnie w nieskończoność wraz z zarobkami. Po osiągnięciu dochodu 150 tys. zł roczne oszczędności zatrzymują się na poziomie 3,6 tys. zł. Oznacza to, że podobną kwotę zyska zarówno osoba zarabiająca około 15 tys. zł brutto miesięcznie, jak i podatnik o wielokrotnie wyższych dochodach.

Pracownicy zarabiający mniej niż około 11,9 tys. zł brutto miesięcznie nie odczują zmiany. Dlatego trudno uznać reformę za ulgę obejmującą całą klasę średnią. Jej głównym beneficjentem będą osoby, które wskutek niezmienianego od 2022 roku progu podatkowego zaczęły płacić 32-procentowy podatek.

Jak wyglądają przykładowe oszczędności? Przy wynagrodzeniu 13 tys. zł brutto miesięcznie korzyść ma wynieść średnio około 177 zł netto miesięcznie, czyli około 2,1 tys. zł rocznie. Przy pensji 12 tys. zł brutto będzie to już tylko około 21 zł miesięcznie. Osoba zarabiająca 10 tys. zł brutto nie zyska na zmianie nic.

Waloryzacja progów podatkowych może być kluczowa

Jedną z najważniejszych zmian wprowadzonych podczas głosowania jest automatyczna waloryzacja progów podatkowych o wskaźnik inflacji, która ma obowiązywać od 2028 roku. Wcześniej sejmowa Komisja Finansów Publicznych odrzuciła tę poprawkę, jednak wróciła ona na salę plenarną jako wniosek mniejszości i została przyjęta.

Dlaczego ma to tak duże znaczenie? Próg 120 tys. zł pozostawał niezmieniony od 2022 roku. W tym czasie wzrost wynagrodzeń sprawił, że coraz więcej osób zaczęło przekraczać granicę, po której dochody są opodatkowane stawką 32 proc.

Według danych Ministerstwa Finansów liczba podatników płacących podatek według tej stawki wzrosła z około 1,9 mln przy rozliczeniu za 2024 rok do ponad 2,4 mln przy rozliczeniu za 2025 rok. To niemal co dziesiąty podatnik.

Automatyczna indeksacja ma ograniczyć ryzyko powtarzania się takiej sytuacji w przyszłości. Gdy wynagrodzenia rosną wskutek inflacji, podatnicy mogą bowiem trafiać do wyższego progu, nawet jeśli ich realna siła nabywcza nie zwiększa się w takim samym stopniu.

Redakcja poleca

Podwyżki CIT nie będzie. Kto sfinansuje reformę?

Przyjęte zmiany przynoszą korzyści części pracowników, ale jednocześnie rodzą pytania o finansowanie całego pakietu. Sejm wykreślił bowiem planowaną podwyżkę CIT z 19 proc. do 22 proc. dla firm osiągających przychody przekraczające 50 mln euro rocznie. To rozwiązanie miało być głównym źródłem finansowania reformy.

Zgodnie z oceną skutków regulacji obniżenie obciążeń wynikających ze skali PIT ma kosztować sektor finansów publicznych około 10,2 mld zł w 2027 roku. Podwyższony CIT miał w tym samym czasie przynieść około 6,2 mld zł dodatkowych wpływów.

Pozostałe elementy pakietu również mają wpływ na budżet. Zmiany dotyczące ryczałtu mają przynieść około 5,5 mld zł, natomiast podwyższenie daniny solidarnościowej z 4 proc. do 5 proc. nie przyniesie dodatkowych wpływów już w 2027 roku.

W pierwotnej wersji rządowej cały pakiet miał poprawić saldo finansów publicznych w 2027 roku o około 2,6 mld zł. Po wykreśleniu podwyżki CIT bilans ma wynieść około 3,6 mld zł na minusie. Rząd będzie więc musiał wskazać, w jaki sposób zamierza pokryć powstałą lukę.

Ryczałt z dużo niższym limitem. Zmiany obejmą tysiące firm

Podczas gdy część pracowników może liczyć na niższy podatek, przedsiębiorcy rozliczający się ryczałtem muszą przygotować się na poważne ograniczenia. Limit przychodów uprawniający do korzystania z tej formy opodatkowania ma spaść z 2 mln euro do 250 tys. euro, czyli o blisko 90 proc.

Po kursie z 1 października 2026 roku oznacza to zmianę z około 8,8 mln zł do około 1,1 mln zł rocznego przychodu. Ministerstwo Finansów szacuje, że prawo do ryczałtu straci około 43 tys. przedsiębiorców.

Na tym jednak nie koniec. Nowe przepisy przewidują dodatkowy mechanizm dotyczący firm, które przekroczą określony poziom przychodów w trakcie roku. Jeśli w 2027 roku przychody przedsiębiorcy przekroczą 300 tys. euro, czyli około 1,3 mln zł, nadwyżka ma zostać opodatkowana stawką 17 proc. Od 2028 roku firma straci natomiast prawo do korzystania z ryczałtu.

Dotychczas samo przekroczenie limitu w trakcie roku nie oznaczało takiego mechanizmu opodatkowania nadwyżki. W praktyce nowe zasady mogą więc szczególnie mocno dotknąć firmy o dużych obrotach, ale niewielkich marżach. Chodzi przede wszystkim o część przedsiębiorstw z branży budowlanej i handlowej, gdzie wysokie przychody nie muszą oznaczać równie wysokiego zysku.

Przedsiębiorcy powinni sprawdzić rozliczenia jeszcze w tym roku

Dla przedsiębiorców kluczowe będą przychody osiągnięte w 2026 roku. To właśnie one mają zdecydować o możliwości korzystania z ryczałtu w kolejnym roku.

Firmy, których przychody przekroczą około 1,1 mln zł, powinny już teraz przeanalizować dostępne formy opodatkowania. Warto porównać, czy korzystniejsza będzie skala podatkowa, czy podatek liniowy, uwzględniając nie tylko wysokość przychodów, ale również koszty prowadzenia działalności i przewidywany dochód.

Nie należy jednak traktować przyjętych rozwiązań jako ostatecznych. Ustawa trafi teraz do Senatu, który może wprowadzić poprawki. Następnie dokument będzie musiał zostać podpisany przez prezydenta.

Nowelizacja przynosi więc zarówno potencjalne oszczędności dla części pracowników, jak i dodatkowe obciążenia dla niektórych przedsiębiorców. Ostateczny wpływ zmian zależeć będzie od wysokości dochodów, formy opodatkowania oraz finalnego kształtu przepisów.

Źródło: Radio ZET/InFakt

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET