Na zamknięciu granicy z Ukrainą stracimy miliardy. Mamy wyliczenia
- Wartość polskiego eksportu do Ukrainy w 2023 roku wyniesie prawie 12 mld euro, a eksport z Ukrainy do Polski ma wartość 4 mld euro; oznacza to ponad 7 mld euro nadwyżki po polskiej stronie – wyliczył szef Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej Jacek Piechota. Całkowite zamknięcie granicy bardziej zaboli więc nas, a nie Ukraińców.
Protesty rolników trwają w całej Polsce, szczególnie gorące są jednak przy przejściach granicznych. Utrzymujący się z pracy na roli postulują, żeby wstrzymać przepływ towarów przez granicę, mając nadzieję, że odcięcie dostaw ukraińskiego zboża poprawi ich sytuację na rynku. Rolnicy mogli jednak zostać oszukani – wynika ze słów Moniki Piątkowskiej, prezes Izby Paszowo-Zbożowej, która była gościem w Radiu ZET. To Rosja wprowadzała na rynek zboże – także kradzione z Ukrainy – po zaniżonych cenach, co wpłynęło na rynki na całym świecie. Blokada granicy przyniesie więc zapewne więcej szkód, niż pożytku – tym bardziej, że z Ukrainą mamy wyraźną nadwyżkę handlową, a kraj ten jest dużym rynkiem zbytu na przykład dla naszych mleczarni.
Mamy nadwyżkę handlową z Ukrainą. Zamknięcie granicy to nasza strata
- Główny powód protestów to import zbóż z Ukrainy. Dostawaliśmy informację w ostatnich tygodniach, że ten import jest zablokowany, że odbywa się tylko tranzyt natomiast tak naprawdę już w tej chwili widzimy, że to nie jest tylko tranzyt. Magazyny są zapchane, nasi rolnicy nie mają gdzie sprzedać swoich produktów, ceny gwałtownie lecą na dół. A wiemy, że produkujemy zboże cały sezon wegetacyjny i później sprzedajemy go tylko raz – wyjaśnił w podcaście „Biznes. Między wierszami” prof. Arkadiusz Artyszak ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.
Jacek Piechota podczas debaty „Granica polsko-ukraińska – jak nie dać się podzielić?” mówił między innymi, że przed wojną przez porty morskie Ukraina realizowała 60 procent swojego eksportu, a 90 procent ukraińskiego eksportu zboża odbywało się drogą morską. - To wszystko ruszyło w polską stronę, w tym czasie nie wzmocniliśmy naszych służb granicznych i kontrolnych, a obroty wzrosły wielokrotnie. I rację mają rolnicy, mówiąc o zalewie również nie do końca skontrolowanego, sprawdzonego produktu z Ukrainy, bo te służby po prostu nie wyrabiają na granicy - stwierdził Piechota.
W jego ocenie „nie zrobiliśmy nic w Brukseli, by sfinansować eksport tego zboża (ukraińskiego) poza UE, w efekcie w UE jest blisko 36 mln (ton) nadwyżek zbóż w magazynach”. Jego zdaniem na tę sytuację złożył się brak odpowiedniej komunikacji z politykami ukraińskimi oraz brak doświadczenia przy rozwiązywaniu takich konfliktów. I teraz, jak powiedział, w całej sprawie pojawiły się emocje, które są najgorszą rzeczą, jaka może być w takiej sytuacji.
Jak przypomniał, od 15 września obowiązuje zakaz importu z Ukrainy do Polski rzepaku, pszenicy, kukurydzy i słonecznika. Tłumaczył, że polscy rolnicy chcą blokować tranzyt przez Polskę do innych krajów Unii, bo „pojedzie na Litwę i wróci (do Polski), bo do Niemiec pojedzie i wróci”. Do takich zdarzeń już dochodziło, stąd protesty rolników także na granicy z Litwą.
Według Piechoty polsko-ukraińska granica to „arteria życiodajna dla Ukrainy”. - Jak można blokować przepływ towarów, produktów dla przemysłu, gospodarki ukraińskiej przez naszą polsko-ukraińską granicę? Przez tą granicą płynie całe zaopatrzenie z Zachodu (...). Jakim prawem blokujemy granicę dla przewoźników drogowych zaopatrujących ukraińską gospodarkę, realizujących zamówienie polskich firm produkujących w Ukrainie? - pytał.
Podkreślił, że „my zarabiamy na współpracy z Ukrainą, ubiegły rok zamkniemy pewnie prawie 12 mld euro po stronie eksportu do Ukrainy”. - Eksport z Ukrainy do Polski to 4 mld euro, nadwyżka ponad 7 mld euro w obrotach z Ukrainą – wyliczył szef Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.
Źródło: Radio ZET/Fundacja Batorego/PAP
- Wojna w Ukrainie podzieliła Grupę Wyszehradzką. Orban i Fico powiedzieli "nie"
- Ruszają manewry OSTROBOK-24. Wiemy, co będzie się działo na Bałtyku
- Media: Ruch Andrzeja Dudy ws. Pawłowskiej. Chodzi o mandat po Kamińskim
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET