Składka zdrowotna nie wystarczy. Luka o wielkości 800 plus
Już w 2027 roku luka w finansowaniu ochrony zdrowia ze składki zdrowotnej wyniesie 71 mld zł – oszacowali eksperci w raporcie „Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia”. Wypłata 800 plus kosztuje rocznie 64 mld zł. Jak rząd zasypie tak dużą dziurę?
Składka zdrowotna zbyt niska? Zabraknie pieniędzy
- Za trzy lata składka zdrowotna pokryje tylko dwie trzecie kosztów publicznego systemu ochrony zdrowia - powiedział PAP ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich Wojciech Wiśniewski. Zaznaczył, że wydatki z budżetu państwa na zdrowie będą wyższe niż koszty programu 800 plus.
Lewica zaproponowała przekształcenie składki zdrowotnej w podatek zdrowotny, który płacić mieliby także podatnicy CIT, czyli przedsiębiorstwa. Miałoby to wyraźnie zwiększyć wpływy. Obietnicą wyborczą koalicji było jednak obniżenie składki, o czym przypominała Polska 2050, prezentując własne pomysły na realizację tego zobowiązania.
Wiśniewski zauważył, że obniżenie składki oznacza konieczność dosypania pieniędzy z budżetu państwa. - W realiach procedury nadmiernego deficytu rząd będzie musiał ograniczyć wydatki budżetowe w innych obszarach lub podnieść podatki. Rząd będzie musiał też poinformować Komisję Europejską, jak zamierza skompensować uszczuplone wpływy ze składki - ocenił.
Podkreślił, że w obecnych realiach, w 2027 roku wypływy ze składki zdrowotnej sfinansują tylko 67 procent wydatków na zdrowie. - Jedną trzecią trzeba będzie dołożyć z budżetu państwa. Oznacza to, że za trzy lata wydatki z budżetu na zdrowie będą wyższe niż koszty programu 800 plus - zauważył. Jego zdaniem konieczne jest równoczesne podwyższanie nakładów na ochronę zdrowie i unikanie marnotrawstwa.
- Metafora dziurawego wiadra w kontekście ochrony zdrowia zrobiła w Polsce dużą karierę. To bardzo szkodliwe. Oczywiście samo dodanie pieniędzy nie rozwiąże problemów organizacyjnych. Jednak mitem jest to, że jesteśmy w stanie zapewnić za pieniądze, które obecnie wydajemy na zdrowie, odpowiednią dostępność świadczeń - podkreślił.
Wiśniewski zaznaczył, że konsekwencje niewydolnego systemu w pierwszej kolejności ponoszą pacjenci najmniej zamożni, z najmniejszym kapitałem społecznym. - To osoby, które nie mają możliwości dojazdu do większych ośrodków. Są solidne badania pokazujące, że dystans do innych państw europejskich w leczeniu onkologicznym zmniejszamy dzięki opiece gwarantowanej osobom w najlepszej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Osoby wykształcone z większych miast poradzą sobie. Wykłócą się o swoje prawa. Mają też możliwość sfinansowania leczenia z własnej kieszeni - zauważył.
Źródło: Radio ZET/ZPP/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET