Więcej promocji na wyprawki szkolne. Nie o taki efekt chodziło rodzicom

4 min. czytania
27.08.2024 10:01
Obserwuj nas na Google

Przed rozpoczęciem roku szkolnego pojawiło się o 17,9 procent więcej promocji na artykuły szkolne niż miało to miejsce w 2023 roku. Mimo tego za wyprawkę trzeba zapłacić drożej o 6,2 procent.

promocja na artykuły szkolne w markecie
fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.pl

Rok szkolny 2024/2025. Jeszcze droższe wyprawki

Z szacunków Hiper-Com Poland i UCE RESEARCH wynika, że w okresie od 1 lipca br. do 15 sierpnia br. i w analogicznym okresie ub.r. sieci handlowe w sumie zrobiły ponad 12,6 tys. promocji na art. szkolne. Odnotowano ich lekko ponad 5,8 tys. w ww. czasie ub.r. i przeszło 6,8 tys. – w te wakacje. Zatem rok do roku przybyło 17,9 procent promocji w sklepach. To duży wzrost. Dla porównania można przywołać dane, z których wynika, że w całym I półroczu 2024 roku ogólnie sieci handlowe zorganizowały o blisko 9 procent więcej promocji niż w analogicznym okresie ub.r. ZUS postarał się przekazać pieniądze z programu 300 plus wcześniej, żeby rodzice nie musieli czekać na ostatnią chwilę z zakupem wyprawki.

Oglądaj

– Widać zatem, że tym razem sieci handlowe mocno poszyły konsumentom na rękę, doprowadzając aż do dwucyfrowego skoku liczby promocji na art. szkolne w relacji rocznej. Dlatego też nie podrożały one tak, jak to wcześniej się zapowiadało. W dużej mierze wynika to z toczącej się od kilku miesięcy wojny cenowej między największymi dyskontami, ale nie tylko, bo akurat w tym przypadku do sprawy poważnie włączyły się również hipermarkety – wyjaśniła Julita Pryzmont, współautorka tej części raportu z Hiper-Com Poland.

Natomiast wstępny szacunek UCE RESEARCH pokazuje, że ostatnio ceny art. szkolnych wzrosły o 6,2 procent rdr. W tym wypadku porównano wyniki zanotowane od 1 lipca do 18 sierpnia br. i w analogicznym okresie 2023 roku. Dotyczyło to 22 podstawowych kategorii i 59 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów. Łącznie zestawiono ze sobą ponad 12,1 tys. cen detalicznych, w tym regularnych i promocyjnych.

Redakcja poleca

– W mojej ocenie, wzrost cen jest niewielki. Spodziewałem się większej wartości. Jednak trzeba na to spojrzeć z nieco szerzej perspektywy. Badanie obejmuje cały lipiec i tylko połowę sierpnia. A to jest dość istotne, bo czym będzie bliżej do początku roku szkolnego, tym mocniej będą obniżane ceny na ww. asortyment, choć wątpię, aby to były znaczne upusty. W minionych latach, dzięki zwlekaniu z tego typu zakupami niemal do ostatniej chwili, konsumenci mogli dodatkowo zaoszczędzić nawet ok. 15-20 procent – oszacował Robert Biegaj, ekspert rynku retailowego i współautor raportu z Grupy Offerista.

Ekspert dodał, że porównano tegoroczne ceny do zeszłorocznych, kiedy inflacja była praktycznie na szczycie. Dlatego też podwyżka nie wygląda na dużą, ale faktycznie w sklepach jest naprawdę drogo. I gdyby nie wyżej wspomniana wojna cenowa, w tym roku art. szkolne byłyby zdecydowanie dużo droższe, tj. na pewno o kilka procent. Mielibyśmy wówczas dwucyfrowy wzrost cen rok do roku.

Z branżowego raportu pt. „Idzie szkoła. Polacy na zakupach”, autorstwa UCE RESEARCH i Grupy Offerista wynika, że 8,7 procent Polaków już w lipcu kupiło wyprawki dla swoich pociech. 26,7 procent rodziców lub opiekunów zrobiło to na początku sierpnia, a 21,6 procent zajęło się tym w połowie miesiąca. Natomiast 26,1 procent planuje to na koniec sierpnia. Autorzy raportu ostrzegają, że w najbliższym czasie sklepy czeka prawdziwy szturm, chociaż mniejszy niż w poprzednich latach.

Redakcja poleca

– Właściwie to już narodowa tradycja, że z tego typu zakupami czekamy do samego końca. A czasem nawet robimy je na początku września. W lipcu rodzice jeszcze nie myślą o szkole. To szczyt wakacji i nie zawracają sobie tym głowy, zwłaszcza że art. szkolnych nie brakuje w sklepach. A czym bliżej do roku szkolnego, tym chętniej sklepy robią na nie promocje. W sierpniu Polacy najczęściej zaopatrują dzieci do szkoły. Potwierdzają to wyniki raportu, który pokazuje, że w tym miesiącu łącznie dokona tego aż 74,4 procent badanych – skomentował Robert Biegaj.

Z raportu wynika, że 37,9 procent ankietowanych już zrobiło bądź dopiero zrealizuje zakupy artykułów szkolnych w dyskontach. Z kolei na hipermarkety postawi 30,8 procent kupujących. – Z tego wynika, że większość konsumentów, bo blisko 69 procent, zakupi art. szkolne w dwóch największych rynkowych formatach. I sieci z tych segmentów będą bić się o to, która z nich najwięcej zarobi. Przewagę procentową mają tutaj dyskonty, ale hipermarkety wcale od nich nie odstają – zwrócił uwagę Robert Biegaj.

Jak podkreślili autorzy badania, co prawda w dyskontach jest węższy wybór ww. asortymentu, ale mimo wszystko konsumenci są przyzwyczajeni do tego, że tam mogą nabywać drobniejsze rzeczy, jak zeszyty czy kredki, w dobrych cenach. – Po większe zakupy, np. plecaki, konsumenci udadzą się uzupełniająco do hipermarketów. Zresztą od wielu lat widać trend, że po zakupy art. szkolnych konsumenci finalnie udają się do 2-4 sklepów, w tym do specjalistycznych księgarni i innych formatów, żeby mieć lepszy wybór – podsumowali analitycy z UCE RESEARCH.

Źródło: Radio ZET/UCE RESEARCH

Zobacz także

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET