`

Orlen wydał fortunę na inwigilację posłów PO. "Typowe zainteresowania dla funkcjonariuszy PiS"

2 min. czytania
07.03.2024 10:34
Obserwuj nas na Google

Minister aktywów państwowych Borys Budka z KO stwierdził, że z dokumentów, które posiada wynika, że "za pieniądze spółek z Grupy Orlen śledzono posłów na Sejm RP". - Wydumanym powodem do tej inwigilacji były składane interpelacje - powiedział szef MAP w TVP Info.

Donald Tusk i Borys Budka
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

Borys Budka, szef resortu aktywów państwowych, był "Gościem poranka" Justyny Dobrosz-Oracz w TVP Info. Polityk KO powiedział, że za pieniądze ze spółek grupy Orlen śledzono posłów. 

- Wydumanym powodem do tej inwigilacji były składane interpelacje. W interesie Skarbu Państwa interpelacje, w których przestrzegano przed fuzją Orlenu z Lotosem, dopytywano o działalność Orlenu. I wymyślono taką machinę, że zlecono firmie detektywistycznej rzekomą ochronę interesów Orlenu, a zamiast tego mieliśmy do czynienia z inwigilacją posłów - mówił minister. Dodał, że "decyzje, akceptacje tych zleceń" zawierały podpisy Daniela Obajtka.

Redakcja poleca

Budka powołał się na wydruki zdjęć, na których, jak stwierdził, w sposób tajny przedstawiano m.in. otwarte spotkania PO. - Jakość tych materiałów jest bardzo wątpliwa, jeśli chodzi o to, co się tam znajduje - ocenił. Zaznaczył również, że wszystkie dokumenty, które otrzymał, "jasno pokazują, że posłowie byli inwigilowani, w sposób tajny robiono im zdjęcia".

Wypowiedzi Budki to pokłosie konferencji premiera Donalda Tuska, który we wtorek odnosząc się do byłego prezesa Orlenu Daniela Obajtka stwierdził, że "miał typowe zainteresowania dla funkcjonariuszy PiS" i podpisał m.in. zlecenie dla detektywa, którego zadaniem były "identyfikacja i udokumentowanie działań wobec nieuczciwych konkurencji wobec PKN Orlen, w tym identyfikacja źródeł ujawniania informacji dotyczących funkcjonowania koncernu".

Tusk powiedział, że wynajęty detektyw miał śledzić posłów opozycji m.in. Marcina Kierwińskiego, Jana Grabca i europosła Andrzeja Halickiego. - Na te usługi detektywistyczne Orlen wydał ponad 1 mln zł - stwierdził premier.

Daniel Obajtek zaprzeczył, jakoby wynajmował detektywa za ponad 1 mln zł. Według niego podana przez szefa rządu kwota to koszt ochrony przyznanej mu przez radę nadzorczą koncernu.

"Podał pan kwotę za ochronę, którą przyznała mi Rada Nadzorcza koncernu w czasie, gdy realizowaliśmy strategiczne procesy połączenia. Taka ochrona była standardową praktyką stosowaną również przez Jacka Krawca (byłego prezesa Orlenu - przyp. red.). Ma pan złe informacje" - czytamy we wpisie Obajtka w serwisie X.

Ochrona Obajtka. Budka: wydano ponad 1 mln 600 tys. zł

Borys Budka w TVP Info powiedział, że "na ochronę pana Obajtka w zeszłym roku spółki z Grupy Orlen wydały ponad 1 mln 600 tys. zł". - Pan Obajtek miał swoich prywatnych ochroniarzy, pan Obajtek miał prywatnego kierowcę, pan Obajtek miał chronione swoje nieruchomości i to wszystko za pieniądze Orlenu - mówił szef MAP.

Daniel Obajtek przestał być prezesem Orlenu 5 lutego 2024 r.

Źródło: Radio Zet/TVP Info/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET