Polacy z zagranicy kombinują z prawem jazdy w Polsce i wpadają. „To droga na skróty”
Liczą, że nad Wisłą będzie łatwiej lub wygodniej zdobyć uprawnienia, choć zgodnie z prawem powinni je uzyskać tam, gdzie mieszkają. Polacy z zagranicy posuwają się do fortelu, potem żałują. Podczas kontroli policja może nie mieć litości.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są wymogi uzyskania prawa jazdy w Polsce dla osób mieszkających za granicą.
- Dlaczego osoby mieszkające za granicą chcą robić prawo jazdy w Polsce.
- Jakie mogą być konsekwencje uzyskania prawa jazdy w Polsce dla mieszkańców innych krajów.
- Dlaczego Unia Europejska wprowadza zmiany dotyczące uzyskiwania prawa jazdy.
Żyją za granicą, prawko robią w kraju
„Czy to prawda, że można mieć problem ze zrobieniem prawa jazdy w Polsce, mimo że mieszkam za granicą? Chciałabym zrobić szybki kurs, ale nie chcę w kraju, w którym jestem. Naczytałam się, że jak nie mieszkam 185 dni w Polsce to może być słabo” – pyta internautka w mediach społecznościowych. Podobnych wątków na forach i w innych miejscach sieci znaleźć można wiele.
Jak wynika z przepisów, prawo jazdy w Polsce może uzyskać „każdy, kto mieszka w kraju przynajmniej od 185 dni i po raz pierwszy chce dostać prawo jazdy – jeśli jest w odpowiednim wieku, lub ma już prawo jazdy i chce uzyskać kolejną kategorię” – czytamy w serwisie RP. Tymczasem życie pokazuje, że także i ci rodacy, którzy od dłuższego czasu mieszkają w innym kraju, z różnych względów decydują się na to, by wyrabiać uprawnienia w Polsce. Często powodem może być trudność w posługiwaniu się językiem obcym, albo przeświadczenie, że w kraju łatwiej będzie zdać. Niekiedy przyczyny są też finansowe, bo na Zachodzie kursy kosztować mogą kilka tysięcy euro, a w Polsce da się je zrobić za 25 proc. tej sumy – i to w kilka tygodni.
Ogłoszeń od polskich firm, które prowadzą „szybkie kursy” na prawo jazdy, na zagranicznych portalach jest wiele i są one skierowane przede wszystkim do rodaków, bo to oni, nawet mieszkając za granicą, są w stanie wykazać, że przebywają w Polsce przez wymagany okres. Podstawą jest polskie obywatelstwo, pesel oraz miejsce zamieszkania. Problem w tym, że nawet jak uda się uzyskać stosowne dokumenty i wygenerować Profil Kandydata na Kierowcę (PKK), a potem zda się egzamin, bywają sytuacje, w których zagraniczne organy kwestionują uprawnienia, wskazując, że dana osoba faktycznie mieszka gdzie indziej.
„Mieszkam aktualnie w Norwegii i chciałam dokończyć moje prawo jazdy, które zaczęłam jeszcze mieszkając w kraju. Mój instruktor powiedział mi, bym nigdzie nie chwaliła się, że nie mieszkam w Polsce, bo powiedzą, że mam zrobić prawko w Norwegii. Brzmi to absurdalnie, że Polak nie może zrobić w Polsce kursu, ale chyba są tego jakieś większe powody” – zastanawia się internautka.
W innym miejscu w sieci ktoś relacjonuje znaną mu sytuację, że znajomy lata temu zrobił w Polsce egzamin teoretyczny, a praktyczny po kilku latach, już po wyprowadzce do Niemiec. Potem został skontrolowany przez niemiecką policję i dowiedział się, że skoro mieszka od czterech lat w Niemczech, to właśnie tu powinien wyrabiać stosowne uprawnienia. „Dostanie odpowiednie pisma z urzędu z informacją, jakie poniesie konsekwencje, bo nie jest to traktowane jako zwykłe wykroczenie drogowe. No i poświadczenie nieprawdy w polskim urzędzie [...]. Jak masz dużo kasy i zero strachu, to rób w Polsce” – ostrzega internauta i dodaje, że czasem nawet w szkole jazdy nie wiedzą, jak dokładnie to wygląda – albo wiedzą, ale liczy się coś innego.
Teoria sobie, życie sobie?
W Wydziale Komunikacji i Dróg w Słubicach, które mogą być atrakcyjnym miejscem dla obywateli polskich mieszkających w Niemczech, dowiadujemy się, że owszem – różne próby się zdarzają. Nasz rozmówca ze słubickiego urzędu przekonuje jednak, że urzędnicy dokładają wszelkich starań, by wszystko odbywało się zgodnie z literą prawa.
– Przypuszczam, że osoby, które wiedzą, że u nas wymagamy spełnienia pewnych kryteriów i bez ich spełnienia nie uzyskają prawa jazdy, po prostu próbują w innych miejscach. Ale zwykle nikt nie czeka do wydania odmownej decyzji, tylko po prostu nie składa wniosku, słysząc o konieczności ewentualnego przedłożenia dokumentów, które mogą uprawdopodobnić deklarowane zamieszkanie. Zdarza się, że coś „wychodzi” w trakcie weryfikacji przedłożonych dokumentów oraz informacji uzyskanych z dostępnych systemów i rzeczywiście mamy potwierdzenie lub jego brak odnośnie powstałych wątpliwości. Czasami wręcz z ewidencji ludności wynika, że osoba się wymeldowała w związku z wyjazdem za granicę. W takiej sytuacji już bardziej wnikliwe badamy temat i jak mamy wątpliwości odnośnie oświadczeń, zwracamy się do organów danego państwa czy ta osoba jest tam zamieszkała, czy nie – słyszymy.
Jednocześnie nie ma też konkretnego katalogu dokumentów, które mogą uprawdopodobnić zamieszkanie. – To może być umowa najmu lokalu, praca, rodzina, inne więzi z miejscem zamieszkania, opłacanie rachunków pod jakimś adresem, za energię elektryczną, za telefon itp. – przekazuje nam Wydział Komunikacji i Dróg w Słubicach. Urząd nie zamyka się na konkretne formy dokumentów, które zamieszkanie mogą potwierdzać, i wskazuje, że każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie. Nikt też nie prowadzi ewidencji przypadków, kiedy osobie zainteresowanej kursem prawa jazdy odmawia się wygenerowania PKK ze względu na to, że mieszka za granicą. Nie wiadomo więc, ile takich sytuacji jest, ale słubiccy urzędnicy potwierdzają, że to się zdarza.
To samo przekazała nam osoba z firmy, która w Słubicach szkoli kierowców. Anonimowa rozmówczyni zaznacza, że są osoby, które o to pytają. – Mówimy im, że to nie jest zgodne z prawem i mogą być problemy. Z drugiej strony jeśli ktoś do nas przychodzi z dokumentem z urzędu, to my w to nie wnikamy. Dostał zgodę i nie nasza w tym odpowiedzialność, by to jakoś sprawdzać – mówi.
Kontaktujemy się z firmą, która organizuje wczasy z prawem jazdy i w sieci wyjaśnia, że lokalizacja jest korzystna także dla osób, które przyjadą na kurs z zagranicy. Pytamy, jak to wygląda, jeśli się w Polsce od kilku lat nie mieszka. Rozmówca wyjaśnia, że do PKK trzeba mieć badania lekarskie, zdjęcie i zaświadczenie o zameldowaniu. Dodaje, że dziś w Unii paszportów nie ma, więc nie ma i pieczątek. To i kto pozna, że się te 185 dni w kraju nie mieszka?
– Jeśli chodzi o zamieszkanie, to niestety mamy najmniej narzędzi, by sprawdzić to, co jest najbardziej dyskusyjne i wątpliwe – przekazuje słubicki Wydział Komunikacji i Dróg. – To jest takie słabe ogniwo i nie ma aż takiego problemu, żeby organ wprowadzić w błąd, jeżeli ktoś by chciał mimo wszystko oszukać i wykazać, że mieszka gdzie indziej niż rzeczywistości – słyszymy.
Unia Europejska ukróci „turystykę prawa jazdy”
Sprawa dotyczy nie tylko rodaków, którzy mieszkając za granicą robią prawo jazdy w Polsce, ale też obcokrajowców, którzy chcą u nas nabywać uprawnienia, choć nie spełniają warunku zamieszkania, a także obywateli innych państw, którzy chcą uzyskać prawo jazdy w innym unijnym kraju niż ten, w którym mieszkają. O późniejszych problemach świadczą m.in. relacje w mediach społecznościowych, bo ktoś przy zwykłej kontroli nie wpadł, ale w sytuacji zdarzenia drogowego, które aktywuje ubezpieczyciela, zaczynają się schody.
– Parę lat temu mieliśmy trochę szerszą akcję z udziałem policji, że udało się wykluczyć wiele osób zagranicy, które próbowały udowodnić zamieszkanie i zdobyły jakiś meldunek po znajomości, albo wykazywały więzy zawodowe – przekazuje nam pracownik słubickiego Wydziału Komunikacji i Dróg. Akcje tego typu podejmowane były też przez zagraniczne ośrodki. Na przykład w efekcie szerszych działań w 2010 roku Federalny Sąd Administracyjny w Lipsku orzekł, że niemieccy kierowcy nie mogą jeździć z prawami jazdy wystawionymi w innych krajach.
O tym, że problem istnieje, świadczy to, że Unia Europejska pracuje nad nowymi rozwiązaniami, które ujednolicą kwestie uzyskiwania prawa jazdy w całej wspólnocie. – Samo ubieganie się o prawo jazdy w każdym kraju będzie wyglądało podobnie i formalnie nigdzie nie będzie łatwiej. Uprawnione organy będą mogły łatwiej weryfikować osoby ubiegające się o prawo jazdy i będzie można szybciej i łatwiej wykluczać osoby, które nie spełniają wymogów – tłumaczy nam urzędnik ze Słubic.
Póki co, biznes się kręci: firmy szkolą na szybkich kursach, a kursanci, nie zawsze świadomi konsekwencji, cieszą się, że mogą szybko i taniej niż na zachodzie, „zrobić” prawo jazdy.
Należy jednak pamiętać, że decyzja o wydaniu uprawnień (prawa jazdy), w przypadku udowodnienia poświadczenia nieprawdy, może zostać uchylona, bez możliwości odzyskania poniesionych kosztów.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET