PZU: Dziś każdy mieszka na terenie potencjalnie zalewowym. Pytanie brzmi: kiedy
Ekspert PZU w rozmowie z PAP stwierdził, że w obecnych czasach każdy z nas żyje na terenie potencjalnie zalewowym. W obliczu zmian klimatycznych, które mogą zmienić nasze życie w mgnieniu oka, pada pytanie, które nie daje spokoju: „Kiedy nas zaleje?” Czy nadchodzące katastrofy są nieuniknione, a odbudowa staje się jedynie walką z losem?
PZU dalej będzie ubezpieczać przed powodziami
Dyrektor ds. standardów technicznej obsługi szkód w PZU Marek Sokołowski zadeklarował, że firma będzie kontynuować ubezpieczanie nieruchomości na terenach zalewowych. Podkreślił, że z uwagi na zmiany klimatyczne, "każdy z nas może mieszkać w obszarze narażonym na zalanie". – Pytanie brzmi nie 'czy to możliwe, że nas zaleje', tylko 'kiedy’ – stwierdził Sokołowski, co odzwierciedla rosnące ryzyko związane z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi.
Sokołowski zaznaczył, że PZU ma doświadczenie w obsłudze szkód powodziowych, co jest kluczowe, biorąc pod uwagę wyzwania związane z takimi katastrofami. W ciągu roku PZU przeprowadza różnorodne operacje dotyczące likwidacji szkód masowych, dzięki czemu firma jest przygotowana na obsługę sytuacji kryzysowych. Dodał, że ubezpieczenie obejmuje ryzyka takie jak powódź, kradzież czy pożar, o ile klienci nie zdecydują się na ich wyłączenie.
W obliczu aktualnych wyzwań, PZU zarejestrowało do tej pory ponad 43 tys. zgłoszeń szkód powodziowych, a wypłacone odszkodowania przekroczyły 200 milionów złotych. Sokołowski podkreślił, że około połowa zgłoszeń dotyczyła szkód już zlikwidowanych, podczas gdy reszta obejmuje wstępne odszkodowania, które pomagają poszkodowanym w zabezpieczeniu ich mienia i rozpoczęciu procesu odbudowy. Dodał, że PZU ma mobilne biura, które umożliwiają szybkie zgłaszanie szkód na miejscu katastrof, co przyspiesza proces wypłat odszkodowań. Dzięki temu poszkodowani mogą natychmiast rozpocząć działania związane z odbudową, co jest kluczowe w kontekście przywracania normalności po kataklizmie.
W rozmowie z PAP opisywał również tragiczne skutki powodzi, które dotknęły wiele osób. Ludzie nie tylko stracili swoje domy, ale również cenne wspomnienia i przedmioty, takie jak rodzinne przetwory, które miały dla nich ogromne znaczenie emocjonalne. Podczas spotkań z poszkodowanymi często spotykał się z różnymi reakcjami na straty – niektórzy byli załamani z powodu zniszczeń w domach, inni martwili się o utratę rzeczy o wartości sentymentalnej. - Czasem miałem wrażenie, że znalazłem się na planie jakiegoś filmu katastroficznego, gdzie akcja się dzieje po bombardowaniu albo innym kataklizmie, w kompletnie zrujnowanej "strefie 0" - mówił. Jak wskazał, każdy tę tragedię przeżywa indywidualnie - jedni płaczą nad zburzonymi przez falę powodziową domami, ale spotkał kobietę, która nie mogła odżałować przetworów -konfitur i kompotów, które robiła dla wnuków.
Powodzie będą zdarzać się częściej
Zwrócił uwagę na to, że mimo dramatycznych doświadczeń wielu ludzi planuje odbudowę domów w tych samych miejscach, mimo że te tereny są narażone na kolejne powodzie. Przykładem była rozmowa z kobietą, która po czwartej powodzi nadal chciała pozostać w swoim domu. Miała nadzieję, że to już koniec jej zmagań z żywiołem.
Sokołowski stwierdził również, że powodzie w Polsce będą się zdarzać coraz częściej, a odpowiedzialność za przygotowanie się do takich wydarzeń jest kluczowa. Mimo wcześniejszych doświadczeń, takich jak "powódź tysiąclecia" w 1997 roku, musimy zrozumieć, że okresy między powodziami będą się kurczyć. Wzrost liczby zdarzeń hydrologicznych i zmiany klimatyczne skłaniają do refleksji na temat bezpieczeństwa oraz przyszłości mieszkańców terenów zalewowych.
Źródło: RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET