System emerytalny do zmiany. "Przestaje działać zgodnie ze swoją logiką"
Eksperci wskazują, że w funkcjonowaniu systemu emerytalnego w Polsce niski wiek przechodzenia na świadczenie od państwa nie jest jedynym problemem. Zgodnie z założeniami, im dłużej i więcej dana osoba wpłaca do ZUS, tym wyższego świadczenia może oczekiwać. Coraz częściej widać, że taka logika może być mylna.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego polski system emerytalny wymaga reformy.
- Jak niski wiek emerytalny wpływa na wysokość świadczeń.
- Co powoduje, że system emerytalny działa nielogicznie.
Polski system emerytalny do zmiany. Eksperci nie mają wątpliwości
O tym, że polski system emerytalny wymaga zmian, mówi się od dawna. Wiedzą o tym nie tylko eksperci rynku pracy, ubezpieczeń społecznych, demografii, czy ekonomii, ale przede wszystkim sami emeryci, którzy po latach pracy mierzą się z niskimi wypłatami. Może zaskakiwać, że Polki i Polacy, którzy jeszcze pracują na swoje świadczenia, spodziewają się, że ich emerytury będą takie same lub niewiele niższe niż obecne zarobki. Tak prognozuje nawet 55 proc. respondentów z badania „Financial Wellness Index”. Tymczasem finansowa rzeczywistość na emeryturze zapowiada się dla nich raczej dużo trudniej.
Podstawowym problemem, na który zwracają uwagę specjaliści, jest wiek emerytalny niski na tle Unii Europejskiej. Kobiety mogą przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni – 65 lat. Tymczasem w wielu krajach Europy granica ta została podniesiona albo jest stopniowo zwiększana. Dla przykładu w Niemczech wiek emerytalny wynosi obecnie 66 lat i będzie rosnąć do 67 lat. We Włoszech standardowo jest to już 67 lat, podobnie w Danii, gdzie docelowo ma wzrosnąć nawet do 69 lat. Francja po głośnej reformie Emmanuela Macrona podniosła wiek emerytalny z 62 do 64 lat, mimo masowych protestów społecznych.
Temat podniesienia wieku emerytalnego w Polsce jest niemal tabu, a politycy zdają sobie sprawę, że ten, kto się nim zajmie, może ponieść polityczną katastrofę. Problem w tym, że nie można chować głowy w piasek, bo będzie coraz gorzej. Jednak społeczna niechęć do kwestii wynika w dużej mierze z faktu, że ludzie nie rozumieją, że utrzymywanie obecnych zasad będzie oznaczało coraz niższe świadczenia. Takiego zdania jest ekspert emerytalny HRK Payroll Consulting Oskar Sobolewski. – Raczej nie spodziewałbym się, że nastąpi tutaj jakaś przełomowa zmiana, natomiast dobrze, że ten temat wyraźnie się pojawia. I to nie tylko z perspektywy ekspertów i ekspertek, którzy od wielu lat o tym mówią i wskazują, że zrównywanie oraz podnoszenie wieku emerytalnego to coś, co powinno nastąpić, ale również ze strony jednej z przedstawicielek koalicji rządzącej – powiedział na łamach „Faktu”.
Problemem jest nie tylko wiek emerytalny
Ale niski wiek emerytalny to tylko jeden z problemów. Na inny wskazuje ekspert Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej Tomasz Lasocki. Jak twierdzi w rozmowie z portalem biznes.interia.pl system emerytalny w pewnych momentach przestaje działać zgodnie ze swoją logiką.
– Mamy dziś w mechanizm, który odwraca jego podstawowe założenia. Do tego [...] nielogiczny przepis, który został w wyniku niechlujstwa legislacyjnego przy zmianach i który powoduje, że w przypadku większości kobiet, które przechodzą na emeryturę od razu po nabyciu praw, czyli w wieku 60 lat, po ukończeniu 65 lat ich emerytura jest przeliczana tak, jakby wcześniej nie była pobierana. Innymi słowy – system „zapomina”, że ktoś przez kilka lat korzystał już ze świadczenia. To oznacza, że bodźce są ustawione odwrotnie, niż powinny – wyjaśnia. – To nie jest uporządkowany system, tylko zestaw rozwiązań, które się nawzajem znoszą albo osłabiają. Dlatego tu nie chodzi tylko o równość, ale o przywrócenie zasady: jeżeli ktoś pracuje dłużej i więcej odkłada, to powinien mieć wyższe świadczenie. Dzisiaj nie zawsze to działa – dodaje ekspert.
Zdaniem Lasockiego reforma emerytalna jest nieubłagana, ale można zrobić ją z głową. Ta w 2027 roku, która została zatrzymana, miała kończyć się w 2040 roku. – Źle się stało, że reforma podnoszenia i wyrównywania wieku emerytalnego została zatrzymana i cofnięta w 2017 roku. Przypomnę, że plan podnoszenia i zrównywania wieku emerytalnego miał zostać zakończony dopiero w 2040 r. w przypadku wieku emerytalnego kobiet. Jeszcze przez wiele lat ten wiek byłby zróżnicowany. Dlatego uważam, że już dawno powinniśmy wrócić do tego tematu – przekonuje.
Tymczasem niechęć społeczna dla zmian w systemie emerytalnym wciąż jest bardzo duża, a jednocześnie najnowsze dane pokazują, że w ostatniej dekadzie liczba pracujących emerytów drastycznie wzrosła. Z danych ZUS wynika, że przeciętny pracujący emeryt ma około 68 lat.
Co jednak istotne, już ponad połowa Polek i Polaków opowiada się za zrównaniem wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Być może taka zmiana w sondażach jest wyjściem do dyskusji o pracach nad modyfikacją systemu emerytalnego w Polsce.
Źródło: Radio ZET/fakt.pl/biznes.interia.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET