Tak oszukują kaucjomaty. Wszyscy za to zapłacimy
System kaucyjny miał ułatwić odzyskiwanie pieniędzy za puste opakowania, ale jego działanie już teraz jest wystawiane na próbę. Pojawiają się nowe sposoby obchodzenia zabezpieczeń, a jednocześnie szykują się kolejne zmiany, które mogą objąć następne rodzaje opakowań.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie luki w systemie kaucyjnym próbują wykorzystywać konsumenci.
- Jak sklepy i operatorzy zabezpieczają kaucjomaty przed nadużyciami.
- Jak może zmienić się system kaucyjny w najbliższym czasie.
Kaucjomat nie zawsze wie, co wrzucasz. Polacy znaleźli nowe sposoby na wyłudzanie pieniędzy
System kaucyjny miał być prostym sposobem na odzyskiwanie pieniędzy za zwracane opakowania. W praktyce coraz wyraźniej widać jednak, że jego techniczne zabezpieczenia są testowane przez osoby szukające sposobów na łatwy zarobek. Problemem okazują się nie tylko podmieniane butelki i puszki, ale również inne metody obchodzenia zasad.
Mechanizm jednego z opisywanych sposobów jest banalny. Automat najpierw rozpoznaje prawidłowe opakowanie, a dopiero później trafia ono do środka urządzenia. Jeżeli konstrukcja kaucjomatu nie pozwala na ponowną, dokładną weryfikację, pojawia się możliwość podmiany.
W części urządzeń skaner znajduje się poza otworem wrzutowym. Niektóre automaty nie mają też funkcji ważenia opakowania. W efekcie urządzenie może nie być w stanie jednoznacznie sprawdzić, czy do środka trafiła dokładnie ta sama butelka lub puszka, która została wcześniej zeskanowana.
Skala problemu może zaskakiwać. W jednym z przypadków, opisanym w kontekście urządzenia działającego przy sklepie Żabka, w worku zebranym przez automat znaleziono 21 puszek bez oznaczenia kaucyjnego i tylko jedno prawidłowe opakowanie. Pokazuje to, że luka technologiczna może zostać szybko zauważona i wykorzystana.
Sklepy próbują zabezpieczać automaty
Sieci handlowe stosują różne rozwiązania mające ograniczyć podobne nadużycia. Nie wszędzie wystarcza samo sprawdzenie kodu EAN.
Biedronka deklaruje weryfikowanie zarówno kodu, jak i kształtu opakowania. W urządzeniach Lidla skanowanie następuje już po umieszczeniu butelki wewnątrz automatu. Takie rozwiązanie ma ograniczać możliwość podmiany pomiędzy odczytaniem kodu a wrzuceniem opakowania.
To pokazuje, że konstrukcja samego urządzenia ma ogromne znaczenie. Im więcej elementów jest weryfikowanych podczas procesu zwrotu, tym trudniej wykorzystać prostą lukę.
Pomysłów na oszustwo jest więcej. Pojawiły się naklejki
Podmiana opakowania nie jest jednak jedynym sposobem, na jaki wpadli użytkownicy systemu. W ostatnim czasie uwagę zwróciły podrobione naklejki kaucyjne. W internecie można znaleźć oferty nalepek imitujących oznaczenia systemu, wraz z kodem kreskowym i informacją o kaucji w wysokości 50 groszy. Ich zastosowanie ma sprawić, że opakowanie, które normalnie nie kwalifikuje się do zwrotu, zostanie rozpoznane przez automat jako kaucyjne. Pojawiały się również informacje o innych metodach, takich jak kopiowanie kodów czy manipulowanie sposobem przekazywania opakowania do urządzenia.
Takie działanie nie jest jednak niewinnym „trikiem”. Policjant z wieloletnim doświadczeniem Łukasz Mituła zwraca uwagę, że świadome wprowadzenie urządzenia i operatora w błąd w celu uzyskania pieniędzy może wiązać się z odpowiedzialnością karną. Z pozoru niewielka kwota, np. 50 groszy, nie zmienia charakteru działania. Jeżeli ktoś celowo wykorzystuje fałszywe oznaczenie, aby otrzymać nienależny zwrot, może narazić się na konsekwencje prawne.
Niektórzy robią na kaucji regularny biznes
System kaucyjny stał się dla części osób również sposobem na dodatkowy zarobek, choć nie każdy taki sposób musi oznaczać oszustwo. Niektórzy zbierają puste opakowania w restauracjach, hotelach, firmach czy prywatnych domach, a następnie przekazują je do automatów i odzyskują kaucję.
Problem zaczyna się wtedy, gdy do systemu trafiają opakowania, które nie zostały wcześniej objęte kaucją albo są celowo modyfikowane w taki sposób, aby automat uznał je za uprawnione do zwrotu. Wówczas koszt takiego „zarobku” ponosi ktoś inny – sklep, operator systemu, producent albo ostatecznie pozostali uczestnicy systemu.
System może zostać rozszerzony o kolejne butelki
Na tym jednak zmiany mogą się nie skończyć. Trwa dyskusja nad rozszerzeniem systemu o jednorazowe szklane butelki, w tym niewielkie opakowania po alkoholu, popularnie nazywane małpkami, oraz butelki po winie i innych napojach.
Wstępnie zdecydowano o rozszerzeniu systemu o tego typu opakowania, natomiast szczegóły dotyczące terminu i sposobu wdrożenia mają zostać przedstawione przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Oznaczałoby to kolejną dużą zmianę dla sklepów, producentów, operatorów i samych konsumentów.
Branża opakowaniowa podchodzi do tego pomysłu ostrożnie. Eksperci wskazują, że jednorazowe szkło wymaga innej logistyki, odpowiednich maszyn i przygotowania całego łańcucha odbioru. Ich zdaniem obecny system nie jest jeszcze gotowy na tak szybkie rozszerzenie.
Technologia będzie musiała nadążyć za pomysłowością
Pierwsze miesiące funkcjonowania systemu pokazują, że samo wprowadzenie kaucji nie wystarczy. Potrzebne są także urządzenia, które skutecznie potrafią zweryfikować każde zwracane opakowanie.
Dla operatorów oznacza to konieczność reagowania na nowe sposoby obchodzenia zabezpieczeń. Dla konsumentów – coraz więcej automatów i wygodniejsze punkty zwrotu. Dla całego systemu jest to natomiast test, czy uda się połączyć prostotę obsługi z odpowiednią ochroną przed wyłudzeniami.
Bo im więcej pieniędzy będzie przepływać przez system kaucyjny i im więcej opakowań zostanie nim objętych, tym większą zachętą będzie on również dla osób próbujących znaleźć jego słabe punkty.
Quiz: Kultowe lody i napoje w PRL-u. Jak dobrze pamiętasz te smaki
Źródło: Radio ZET/Business Insider
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET