- Unia Europejska rozszerza zakres podatku węglowego CBAM.
- Opłatami obejmą zarówno surowce, jak i gotowe produkty.
- Podrożeją pralki, kuchenki, narzędzia ogrodowe oraz części samochodowe i wiele innych.
Czym jest CBAM i dlaczego zostanie rozszerzony?
CBAM, czyli Carbon Border Adjustment Mechanism, to mechanizm dostosowania cen na granicach, uwzględniający emisję dwutlenku węgla. Jego głównym celem jest taka przebudowa europejskiego modelu gospodarczego, w którym podmioty wprowadzające do środowiska CO₂ , muszą wnieść za to opłatę w ramach unijnego systemu handu emisjami — ETS. Problem w tym, że producenci w swych działaniach przenoszą produkcję poza Unię Europejską, przez co dochodzi do tzw. ucieczki emisji. Choć w rzeczywistości dany towar może generować wyższe zanieczyszczenia, producent płaci mniej.
Rozszerzenie CBAM ma służyć właśnie ograniczeniu przenoszenia emisji poza UE, opierając się na założeniu, że zanieczyszczający płaci w konsumpcji. W ten sposób wprowadzony zostanie mechanizm presji na producentów z Indii czy Chin, by wprowadzali nowsze, czystsze i niskoemisyjne technologie.
Jakie sprzęty zdrożeją po rozszerzeniu CBAM?
Jak przekazał "Financial Times", po zmianach CBAM będzie pobierana od szerokiej grupy nowych towarów przemysłowych, takich jak cement, energia elektryczna, nawozy, żeliwa, stal, aluminium oraz wodór. Nowe przepisy obejmą m.in. drzwi samochodowe, urządzenia AGD czy narzędzia, jednak to, które z nich ostatecznie zostaną włączone, będzie wynikać m.in. z zawartości materiałów objętych CBAM oraz ryzyka ucieczki produkcji poza UE.
W przypadku urządzeń AGD nie jest tajemnicą, że wiele z nich, takich jak pralki, kuchenki itp., powstaje poza Unią, a część jest tu po prostu "składana". Właśnie w tych przypadkach rozszerzenie CBAM jest najbardziej możliwe. Jak to może wpłynąć na krańcowe ceny produktów? Oczywiście wzrostem cen. Już na przykład Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów sprzeciwia się w obawie o zwiększenie kosztów.
"Producenci szacują, że pełne wdrożenie opłat węglowych podniesie koszt wsadu surowcowego o 5% do 10% całkowitego kosztu produkcji urządzenia. W przypadku pralki o cenie detalicznej 1800 zł, może to oznaczać wzrost ceny w sklepie o 150-200 zł. Najbardziej dotknięte zostaną marki, które nie mają fabryk w UE i importują towary z Azji lub Turcji, takie jak chińscy giganci (Haier, Midea) oraz koncerny tureckie (Beko), a także importowane modele Samsunga czy LG" — wylicza polskieradio.pl.
Źródło: Radio ZET/polskieradio24.pl/spidersweb.pl/bankier.pl/ft.com
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET