Reforma PIP przyniesie koniec nielegalnych umów? Związkowcy oburzeni
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk ujawniła założenia nowej reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Ministra przyznaje, że sprawa jest pilna i będzie omawiana na najbliższym Stałym Komitecie Rady Ministrów. Jednocześnie z apelem do rządzących wychodzi Związkowa Alternatywa. — To cicha zgoda na łamanie prawa — przekazał w komunikacie prezes związku Piotr Szumlewicz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany wprowadza nowa reforma Państwowej Inspekcji Pracy.
- Dlaczego premier nie zaakceptował wcześniejszej wersji reformy PIP.
- Co oznacza odrzucenie pomysłu automatycznej zamiany umów według Związkowej Alternatywy.
- Dlaczego związkowcy krytykują obecny kształt reformy PIP.
Nowa reforma PIP gotowa jeszcze w lutym
Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk ujawniła, że jeszcze w lutym gotowa będzie nowa wersja reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Projekt omawiany będzie na najbliższym Stałym Komitecie Rady Ministrów, bo sprawa jest bardzo pilna — wiąże się z nią realizacja kamieni milowych, od których zależna jest wypłata pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy.
— Rozpoczynamy ten proces, bo to oczywiście musi być rozłożone w czasie, ale wiem, że pierwszych kilkanaście wydziałów ma być przywróconych jeszcze w tym roku. Taka jest deklaracja ministra Żurka — cytuje wypowiedź portalsmorzadowy.pl.
Zgodnie z obecnym kształtem projektu, inspektorzy pracy będą mogli wydawać decyzje o przekształceniu umowy na umowę o pracę, a strony będą miały możliwość odwołania się do sądów pracy.
Co istotne, jak podkreślała ministra, na czas postępowania sąd będzie wydawał decyzję o tzw. zabezpieczeniu, żeby nie było możliwe zwolnienie pracownika na zasadach innych niż te przewidziane w kodeksie pracy. Zdaniem ministry, takie rozwiązanie wzmacnia rolę sądów w całym procesie — na co naciskał Donald Tusk. Premier nie zaakceptował wcześniejszego projektu, tłumacząc, że przesadna władza dla urzędników, nadana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.
Poprzedni projekt dawał okręgowym inspektorom m.in. możliwość zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowę o pracę, jeśli okazałoby się, że warunki spełniają wszystkie cechy stosunku pracy. Ostatecznie resort odchodzi od tego pomysłu, by uniknąć wątpliwości co do arbitralności czy uznaniowości Państwowej Inspekcji Pracy.
Związkowcy oburzeni: To zgoda na łamanie prawa
Komentarz w sprawie nowego projektu już przedstawiła Związkowa Alternatywa. W oświadczeniu Związkowcy zwracają uwagę na fakt, iż projekt w takim kształcie oznacza wyrozumiałość wobec łamiących prawo i cichą zgodę na takie działania.
— Z niepokojem przyjmujemy doniesienia, że rząd odchodzi od pomysłu automatycznej zamiany umów śmieciowych i B2B na etaty, a zamiast tego przewiduje, że Państwowa Inspekcja Pracy będzie mogła jedynie kierować sprawy do sądu pracy i dopiero po prawomocnym wyroku miałoby dojść do zamiany. W naszej ocenie to rozwiązanie niewystarczające — przekazał w komunikacie Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa.
Związkowa Alternatywa zauważa, że obecna propozycja nie tylko nie odstrasza nieuczciwych pracodawców, ale wręcz zachęca ich do dalszych nielegalnych działań. Wszystko dlatego, że przerzucenie ciężarku walki na przewlekłe postępowania sądowe w praktyce prowadzi do zniechęcenia pracowników.
— Zwracamy uwagę na wyrozumiałość władz wobec pracodawców, którzy od lat lekceważą przepisy prawa pracy. Czy osoby łamiące prawo podatkowe albo zalegające z ratami kredytów mogą liczyć na ugody i pobłażanie? Nie. Tymczasem ci, którzy okradają pracowników z ich praw, w praktyce często pozostają bezkarni — dodaje Szumlewicz.
Zdaniem związkowców każdy przypadek stosowania umów "śmieciowych", w sytuacji gdzie spełnione są cechy stosunku pracy, powinien skutkować natychmiastową decyzją administracyjną o uznaniu stosunku pracy oraz wysoką karą finansową dla pracodawcy. ZA zaznacza, że nielegalne zatrudnianie to kradzież praw pracowniczych. "Zatrudniony zostaje pozbawiony prawa do płatnego urlopu, chorobowego czy możliwości zgłoszenia mobbingu. Przerzucanie kosztów zdrowotnych i socjalnych na zatrudnionych to oszustwo — wobec państwa i pracowników" — podkreślają Związkowcy.
Źródło: Radio ZET/portalsamorzadowy.pl/Związkowa Alternatywa
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET