Zarzuty UOKiK wobec znanej szkoły językowej. Klientów wprowadzono w błąd
UOKiK sprawdził szkołę internetową Tutlo, po tym jak klienci zaczęli skarżyć się na niejasne zasady płatności wynikające z umów. Po uregulowaniu rachunku otrzymywali wiadomość, że “zapłacone raty nie wystarczą na pokrycie wynagrodzenia żądanego przez spółkę”. Jeśli zarzuty się potwierdzą, firma może zostać obciążona karą finansową do 10 proc. rocznych obrotów.
UOKIK prześwietla znaną szkołę językową. Klienci mieli płacić mimo zakończenia nauki
Szkoła językowa Tutlo cieszy się dużym zainteresowaniem: lekcje odbywają się w wygodnej formie, dlatego z usług szkoły korzysta coraz więcej osób. Niestety w ostatnim czasie o Tutlo zrobiło się głośno w kontekście zarzutów, jakie wystosował UOKiK. Okazało się, że klienci po rezygnacji z nauki nie byli zwolnieni z dalszych płatności.
"Klienci Tutlo wskazywali, że są wprowadzani w błąd odnośnie zasad rezygnacji z umowy. Po przeprowadzonym postępowaniu Prezes UOKiK postawił spółce zarzuty" – podał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) w oficjalnym komunikacie.
Jak wyjaśniono, szkoła oferuje tzw. umowy bez limitu, które są zawierane na 2 lata. Umowy są podzielone na 3 etapy. Każdy etap ma określony czas trwania i sugerowaną liczbę lekcji, co ma gwarantować kursantom pełną swobodę w realizacji zajęć. Jednak konsumenci mogą zrezygnować z kursu bez ważnego powodu dopiero po zakończeniu pierwszego etapu. Ponadto, mimo że kurs można opłacać w ratach, po rezygnacji klienci dowiadują się, że dotychczas wpłacone czesne nie pokrywają wynagrodzenia zażądanego przez spółkę.
Jak wyjaśnia UOKiK, w efekcie dochodzi do sytuacji, gdy mimo zakończenia nauki, klienci mogą być zobowiązani do zapłaty różnicy pomiędzy sumą rat a wynagrodzeniem wyliczonym przez Tutlo. UOKiK podkreślił, że warunki te mogą być niejasne dla klientów, ponieważ szkoła posługuje się pojęciami opłata za część stałą i efektywnościową, które "nie zostały w umowie precyzyjnie zdefiniowane". Wykupując kurs, nie jesteśmy w stanie wyliczyć, jaki będzie jego koszt.
Po wypowiedzeniu umowy klienci otrzymywali “porozumienie”
Gdy klient wypowiadał umowę szkole, otrzymywał porozumienie, które potwierdzało wysokość wynagrodzenia wyliczonego przez Tutlo oraz zrzeczenie się dalszych roszczeń przez konsumenta. Taki dokument wysyłano mailem, sugerując, że jego podpisanie jest niezbędne, by zakończyć współpracę.
“Konsumenci korzystający z kursów językowych online powinni otrzymywać jasne i pełne informacje o kosztach, zarówno tych związanych z samą nauką, jak i ewentualnymi konsekwencjami rezygnacji z kursu. To podstawowe informacje, które wpływają na chęć skorzystania z oferty” – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Jeśli zarzuty się potwierdzą, spółka Tutlo może ponieść karę finansową do 10 proc. rocznych obrotów.
Tutlo odpowiada na zarzuty. "Współpracujemy z UOKiK"
Po opublikowaniu przez UOKiK szczegółów sprawy, szkoła odpowiedziała na zarzuty. W komunikacie przesłanym do redakcji czytamy:
"W Tutlo priorytetem jest dla nas zapewnienie usług oraz obsługi klienta na najwyższym poziomie. Stąd aktywnie współpracowaliśmy i nadal współpracujemy z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) dostarczając wszelkie niezbędne materiały oraz udzielając wyczerpujących informacji dotyczących naszej działalności. W wyznaczonym terminie przygotujemy i przekażemy do Urzędu kolejne wyjaśnienia i propozycje odnoszące się do najnowszego stanowiska UOKiK. Jednocześnie wyrażamy pełną gotowość do prowadzenia dalszego dialogu i współpracy z UOKiK w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości".
Źródło: Radio ZET/ uokik.gov.pl/businessinsider.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET