Zdolność kredytowa najwyższa w historii. Będzie podwyżka stóp?
Zdolność kredytowa jest już wyższa niż przed serią podwyżek stóp procentowych - wynika z danych zebranych przez HREIT. Dzieje się tak mimo tego, że oprocentowanie kredytów jest 2-3 razy wyższe niż pod koniec 2021 roku. Zmiany zawdzięczamy przede wszystkim wynagrodzeniom, które w tym samym czasie wzrosły o około 1/3. Stopy procentowe na obecnym poziomie mogą nie wystarczyć, by skutecznie obniżać podać pieniądza na rynku.
Stopy procentowe za niskie? Zdolność kredytowa najwyższa w historii
Trzyosobowa rodzina z dochodem na poziomie dwóch średnich krajowych może już na zakup mieszkania pożyczyć ponad 707 000 zł - wynika z danych zebranych przez HREIT. To o niemal 80 procent więcej niż w miesiącu najgorszym z punktu widzenia kredytobiorców, a więc w lipcu 2022 roku. Wysokie stopy procentowe mają zniechęcać do zaciągania kredytów i tym samym kreacji pieniądza przez banki oraz ograniczać środki, jakie już spłacający pożyczki mogą wydawać na konsumpcję.
Aktualna zdolność kredytowa nie tylko zbliża się do historycznego maksimum, lecz także jest już wyższa niż ta sprzed ostatniej serii podwyżek stóp procentowych. RPP zaczęła nam zacieśniać politykę monetarną w październiku 2021 roku. W wyniku tych zmian podstawowa stopa procentowa, od której uzależnione jest przecież oprocentowanie kredytów i lokat, wzrosła z symbolicznego poziomu 0,1 procent, aż do 6,75 procent we wrześniu 2022 roku. Wpół roku stopy wzrosły do poziomu najwyższym od 2002 roku.
- Dla osób spłacających kredyty hipoteczne oznaczało to nierzadko nawet podwojenie raty. Ci, którzy o kredycie dopiero myśleli, również zderzyli się z konsekwencjami gwałtownego wzrostu oprocentowania. Przecież jeszcze pod koniec 2021 roku średnie oprocentowanie kredytu mieszkaniowego wynosiło 2-3 procent, ale to bardzo szybko wzrosło nawet do 9,3 procent - dane NBP za listopad 2022 roku. Dziś oprocentowanie trochę spadło, ale i tak wynosi 7,6 procent - wynika z danych NBP. To znaczy, że kredyty wciąż są aż 2-3 razy droższe niż pod koniec 2021 roku – wyliczył Bartosz Turek, główny analityk HREIT.
Główną tajemnicą tego fenomenu są wynagrodzenia. Te w sektorze przedsiębiorstw od września 2021 roku do dziś wzrosły bowiem o około 1/3 - sugerują dane GUS (szacunek na bazie 12-miesięcznej średniej kroczącej ważonej zatrudnieniem). Na bardziej namacalnych liczbach wygląda to tak, że średnia płaca w przedsiębiorstwach wzrosła przez ostatnie 2,5 roku z niewiele ponad 4000 zł do ponad 5500 złotych „na rękę”. W ostatnim czasie wzrost wynagrodzeń był kluczowy dla kształtowania się zdolności kredytowej. Przedwyborcze cięcia stóp procentowych dołożyły do obserwowanych zmian znacznie mniejszą cegiełkę.
- Czy więc teraz przed kredytobiorcami jedynie dobre perspektywy? Niestety do tej zarysowanej powyżej beczki miodu należy dodać łyżkę dziegciu. Po pierwsze nie mamy pewności czy pozytywne dla kredytobiorców prognozy się sprawdzą. Po drugie mamy ciągle zmieniające się regulacje. Ich efektem może być uderzenie w zdolność kredytową. Takim zagrożeniem może być nawet wprowadzona właśnie nowelizacja ustawy, która przedłużyła na 2024 rok wakacje kredytowe. I nie chodzi tu o to, że banki uznają, że udzielanie kredytów im się nie opłaca – dodał Turek.
Warto także pamiętać, że nawet jeśli zdolność kredytowa wzrosła, to dziś za te pieniądze można kupić mniejsze mieszkanie niż przed wybuchem inflacji. Tylko w 2023 roku, po części z powodu programu kredyt 2 procent, nieruchomości podrożały nawet o 20 procent.
Źródło: Radio ZET/HREIT
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET