Ukraińcy uciekają z Kijowa. Około 600 tys. osób opuściło miasto po rosyjskich atakach

20.01.2026 20:18

Jak poinformował mer Kijowa Witalij Kliczko w rozmowie z agencją AFP, ok. 600 tys. osób opuściło Kijów od 9 stycznia, gdy mer stolicy Ukrainy zaapelował do mieszkańców o tymczasową ewakuację z miasta. Po zmasowanych rosyjskich atakach połowa budynków w Kijowie została pozbawiona ogrzewania. "Nie wszyscy mają możliwość opuszczenia miasta, ale obecnie liczba mieszkańców maleje" - relacjonował Kliczko w rozmowie z francuską agencją, podkreślając, że z Kijowa, liczącego około 3,6 mln mieszkańców, wyjechało dotychczas 600 tys. osób.

"Temperatura sięga niemal minus 20 stopni Celsjusza, a Putin wykorzystuje to, by złamać opór (Ukraińców), pogrążyć wszystkich w depresji i wywołać napięcia w społeczeństwie" - zaalarmował mer Kijowa.

Wcześniej we wtorek Kliczko powiadomił w komunikatorze Telegram, że w stolicy bez ogrzewania pozostaje około 4 tys. budynków mieszkalnych. „Służby komunalne dostarczyły ciepło do ponad 1600 z 5635 budynków mieszkalnych, w których nie było (tych dostaw) po intensywnym ostrzale rosyjskim” - poinformował szef miejskiej administracji. Przewodniczący Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy Rusłan Stefanczuk zaapelował do przewodniczących parlamentów innych państw – m.in. marszałków Senatu i Sejmu RP - aby nie milczeli, reagowali na terroryzm Rosji i pomagali Ukrainie.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał we wtorek, że w rosyjskim ataku użyto znacznej liczby pocisków balistycznych i manewrujących oraz ponad 300 dronów uderzeniowych. Szef państwa podkreślił, że najtrudniejsza sytuacja panuje obecnie w Kijowie i obwodzie kijowskim.

"Najbardziej skomplikowana sytuacja jest na razie w Kijowie – znaczna liczba budynków mieszkalnych pozostaje bez ogrzewania. Ważne, aby świat o tym nie milczał. Rosja nie może być traktowana na równi z innymi państwami świata, dopóki nastawiona jest wyłącznie na zabijanie i znęcanie się nad ludźmi" - zaznaczył Zełenski. 

logo Tu się dzieje