Ambasador Ukrainy przerywa milczenie po skandalu na Stadionie Narodowym. "Nie rozumiem"

2 min. czytania
13.08.2025 06:52
Obserwuj nas na Google

- Nie rozumiem, po co w ogóle Ukraińcy na ten stadion poszli. Koncert był w języku rosyjskim, a ci, którzy posługują się tym językiem, zabijają teraz Ukraińców, prowadzą wojnę i niszczą Ukrainę - podkreślił stanowczo ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar, odnosząc się do sobotniego skandalu, do którego doszło podczas koncertu białoruskiego rapera na Stadionie Narodowym.

Wasyl Bodnar
fot. Adam Burakowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka jest reakcja ambasadora Ukrainy na wydarzenia podczas koncertu na Narodowym.
  • Dlaczego ambasador Ukrainy uważa, że zajścia mogą zagrażać relacjom polsko-ukraińskim.
  • Co zrobiła stołeczna policja w odpowiedzi na incydenty na koncercie białoruskiego rapera.
  • Które działania polskiego rządu zapowiedział Tusk po incydencie na Stadionie Narodowym.

Skandal na Narodowym. Ambasador Ukrainy reaguje

Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar skomentował zajścia, do których doszło podczas sobotniego koncertu białoruskiego rapera Maksa Korzha na Stadionie PGE Narodowym w Warszawie. Uczestnicy starli się z ochroną, skakali na płytę, wśród publiczności widać było m.in. flagi OUN-UPA. Bodnar zaznaczył, że osoby, które w Polsce łamią prawo, muszą ponieść konsekwencje odpowiednio do ustawodawstwa polskiego.

- Jestem przekonany, że polskie organy ścigania wykonają czynności niezbędne do ukarania winnych - ocenił. - Ukraińcy, którzy tak jak ja - są gośćmi w tym kraju - muszą przestrzegać prawa obowiązującego w Polsce. Kto łamie prawo i narusza tradycję, a także nie ma zrozumienia i wyczucia pewnej wrażliwości społecznej, musi ponieść odpowiedzialność - dodał.

Bodnar podkreślił też, że takie działania, jak na koncercie, wpisują się we wrogą narrację Rosji. - Im więcej takich prowokacji, tym bardziej zagraża to naszym stosunkom dwustronnym, ale także negatywnie wpływa na mieszkających w Polsce Ukraińców, którzy w większości nie łamią prawa - zaznaczył ambasador Ukrainy w Polsce. Według niego osoby, które zachowywały się na koncercie niewłaściwie, "przyjechały z innych krajów i nie mieszkają na stałe w Polsce". Ocenił, że sprawa jest bardzo bulwersująca.

Redakcja poleca

- Nie wpisuje się to w nasze działania skierowane na rozwój dobrych stosunków z Polską, na współpracę w różnych dziedzinach i formowanie dobrej atmosfery, w tym np. rozwiązanie kwestii historycznych, które są bardzo wrażliwe dla naszych stosunków dwustronnych - dodał.

Tusk ogłasza po skandalu na Narodowym: będą deportacje

Stołeczna policja podczas koncertu zatrzymała 109 osób za liczne wykroczenia i przestępstwa, takie jak: posiadanie narkotyków, naruszenie nietykalności cielesnej pracowników ochrony, posiadanie i wnoszenie środków pirotechnicznych, a także wdarcie się na teren imprezy masowej. Policjanci ukarali 50 osób mandatami na łączną kwotę ok. 11,5 tys. zł. Do sądu skierowali 38 wniosków o ukaranie.

Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że wobec 63 osób wszczęte zostało postępowanie o wydalenie z kraju.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET