Awans Domańskiego wywołał burzę. Ekonomiści wskazują, co najbardziej niepokoi

6 min. czytania
31.10.2026 07:02
Obserwuj nas na Google

Minister finansów Andrzej Domański zostanie nowym wicepremierem, choć opozycja ostro krytykuje jego pracę i alarmuje o dramatycznym stanie polskich finansów. Czy gospodarce rzeczywiście grozi katastrofa? W rozmowie z RadioZET.pl ekonomiści oceniają sytuację Polski, wskazując zarówno na jej sukcesy, jak i coraz poważniejsze wyzwania.

Minister finansów Andrzej Domański zostanie nowym wicepremierem, choć opozycja ostro krytykuje jego pracę i alarmuje o dramatycznym stanie polskich finansów.
fot. Jacek Szydlowski / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Andrzej Domański został wicepremierem mimo krytyki
  • Jakie wyzwania stoją przed polską gospodarką według ekspertów
  • Co wyróżnia polską gospodarkę na tle Unii Europejskiej
  • Które problemy finansów publicznych są najbardziej niepokojące

To koniec politycznych spekulacji wokół awansu ministra finansów Andrzeja Domańskiego na stanowisko wicepremiera. Wbrew krążącym od kilku dni pogłoskom rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz potwierdził, że Karol Nawrocki powoła Domańskiego na wiceszefa rządu podczas tej samej uroczystości, na której tekę ministra funduszy i polityki regionalnej obejmie Agnieszka Bartol. Leśkiewicz zastrzegł jednak, że nominacja nie zmienia krytycznej oceny dotychczasowej pracy szefa resortu finansów. - Jest to najgorszy minister finansów w historii III Rzeczypospolitej, ale całą odpowiedzialność za politykę tego rządu ponosi premier - mówił rzecznik prezydenta w rozmowie z Polsat News.

Podobne zarzuty formułuje opozycja, która jeszcze niedawno domagała się dymisji Domańskiego. Ministrowi wypominano przede wszystkim ogromny deficyt budżetowy, rosnący dług publiczny oraz niezrealizowanie planowanych dochodów budżetowych w kolejnych latach.

Redakcja poleca

Gospodarka tonie czy rośnie w siłę?

Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker uznał awans Domańskiego za „kpinę i śmianie się Polakom w twarz”. Równie ostro wypowiedział się lider Konfederacji Sławomir Mentzen, który w rozmowie z „Wprost” stwierdził, że „Domański jest bardzo nieodpowiedzialny i prowadzi finanse ku katastrofie, więc nagradzanie go stanowiskiem wicepremiera jest nie na miejscu”.

Czy rzeczywiście polska gospodarka zmierza ku katastrofie? O ocenę kondycji krajowych finansów i alarmistycznych prognoz polityków RadioZET.pl zapytało dwóch ekonomistów: prof. Witolda Orłowskiego z Uczelni Vistula oraz Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha.

Prof. Orłowski nie ma wątpliwości, że obraz polskiej gospodarki kreślony przez część polityków jest daleki od rzeczywistości. Jak podkreśla, „polska gospodarka dokonała cudu i powinna wiedzieć to każda osoba znająca się choć odrobinę na ekonomii”. Jego zdaniem „mamy całkiem dobrą sytuację gospodarczą, być może nawet najlepszą w Europie”.

Prof. Orłowski: „Musimy ten proces wyhamować”

– Oczywiście, biorąc pod uwagę to, co nawyczyniali prezydent Trump i Putin, to nie są warunki bardzo dobre. W związku z tym jakiekolwiek twierdzenie o bardzo złym stanie gospodarki świadczy o bardzo małym stanie wiedzy tych, którzy się wypowiadają. Natomiast w nie najlepszym stanie są polskie finanse – ocenia ekonomista.

Profesor zwraca uwagę na zasadniczą różnicę między kondycją gospodarki a stanem finansów publicznych. To właśnie w tych drugich dostrzega największy problem. – Zamiast opowiadać bzdury o tym, że w Polsce panuje jakaś katastrofa, że zmierzamy do ściany, należy powiedzieć: mamy za duży deficyt. Na szczęście nadal nie jesteśmy bardzo wysoko zadłużeni, ale zadłużenie rośnie. I musimy ten proces wyhamować. W tym powinni współpracować prezydent, rząd i opozycja. Niestety, chęci do tego nie widzę – stwierdza.

Znacznie mniej optymistycznie sytuację ocenia Andrzej Sadowski. Ekonomista przywołuje międzynarodowe rankingi, w których Polska od lat zajmuje odległe miejsca. Jego zdaniem sukcesy gospodarcze kraju są przede wszystkim zasługą przedsiębiorców, a nie kolejnych ekip rządzących.

– Polscy przedsiębiorcy odpowiadają za sytuację, w której Polska jako państwo jest zapraszana na posiedzenia G20. To nie jest efekt działania międzynarodowych korporacji, które mają tutaj swoje siedziby, ale polskich przedsiębiorców. Natomiast warstwa rządząca, w szerokim tego słowa znaczeniu, jest odpowiedzialna za inną pozycję Polski w międzynarodowych rankingach. Jednym z nich jest Ranking Wolności Gospodarczej Świata Fraser Institute i tam Polska od lat jest na ostatniej pozycji wśród państw UE oraz w grupie państw postkomunistycznych. Za to odpowiadają politycy – zauważa.

Sadowski: Polska na szarym końcu rankingów

Ekspert Centrum im. Adama Smitha wskazuje również na słabości polskiego systemu podatkowego i bariery utrudniające prowadzenie działalności gospodarczej. – Warstwa rządząca odpowiada także za to, że Polska jest na jednym z ostatnich miejsc w Międzynarodowym Indeksie Konkurencyjności Podatkowej, gdzie wśród 38 państw OECD zajmujemy 32. miejsce. Mamy więc porządek gospodarczy, w którym mimo takich warunków prowadzenia działalności prywatni przedsiębiorcy osiągają wysokie rezultaty. A w obszarze regulacji podatkowych, przepisów i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej Polska jest na ostatnim miejscu wśród krajów postkomunistycznych – wylicza Sadowski.

Obraz polskiej gospodarki rzeczywiście pełen jest paradoksów. Z jednej strony kraj utrzymuje wysokie tempo wzrostu, wyraźnie przewyższające średnią unijną. Z drugiej - coraz większym obciążeniem stają się deficyt budżetowy i rosnące zadłużenie.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w drugim kwartale 2026 roku polski PKB wzrósł o 4,1 proc. rok do roku oraz o 1,1 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. Komisja Europejska prognozuje, że w całym 2026 roku gospodarka Polski urośnie o 3,5 proc., podczas gdy Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje dla całej Unii Europejskiej wzrost na poziomie 1,4 proc. Polska pozostaje zatem jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek UE.

Korzystnie wygląda również sytuacja na rynku pracy. We wrześniu 2026 roku stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5,8 proc., a liczba osób pozostających bez pracy sięgnęła 907 tys. Według metodologii stosowanej w porównaniach międzynarodowych bezrobocie w Polsce jest jednak znacznie niższe. Komisja Europejska prognozuje jego poziom na 3,1 proc. w całym roku, co plasuje nasz kraj wśród unijnych liderów pod względem niskiego bezrobocia.

Gospodarka rośnie, ale finanse publiczne niepokoją

Nieco mniej optymistycznie prezentują się dane dotyczące handlu zagranicznego. Od stycznia do sierpnia 2026 roku wartość polskiego eksportu wyniosła 1093 mld zł, a importu – 1120,9 mld zł. Oznacza to ujemne saldo handlowe w wysokości 27,9 mld zł. Choć eksport wzrósł o 7 proc. rok do roku, import zwiększył się jeszcze szybciej, bo o 7,5 proc.

Najpoważniejszym wyzwaniem pozostaje jednak stan finansów publicznych, na który zwracają uwagę obaj ekonomiści. Według danych Eurostatu opublikowanych w październiku deficyt polskiego sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2025 roku aż 7,2 proc. PKB, wobec średniej unijnej na poziomie 3,1 proc. Był to drugi najwyższy wynik we Wspólnocie, ustępujący jedynie Rumunii.

Dług publiczny osiągnął 59,6 proc. PKB, a prognozy Komisji Europejskiej wskazują, że w 2027 roku może wzrosnąć do 68,3 proc. PKB.

– Rządzący fałszywie twierdzą, że mamy niewystarczające dochody. Jak na ten poziom rozwoju gospodarczego mamy wystarczające dochody, natomiast w wyniku takich, a nie innych decyzji kolejne rządy wydają ponad miarę. Powstaje zadłużenie i rosnący deficyt – zauważa ekonomista Andrzej Sadowski.

I dodaje: – Kilka lat temu robiliśmy badanie losowych budżetów różnych instytucji rządowych. Jeżeli instytucja wydaje 70–80 proc. swojego budżetu na telefony, wynagrodzenia, samochody i biuro, to jest całkowicie zbyteczna z punktu widzenia dobrostanu społecznego, bo jej działalność w żaden sposób nie poprawia naszego poziomu życia. W normalnych firmach prowadzimy audyty, analizy wydatków. Tymczasem instytucje rządowe stronią od audytów, które są obowiązkiem w firmach prywatnych.

Prof. Orłowski: Nie ma stanu grożącego katastrofą

Prof. Witold Orłowski oczekuje od ministra Domańskiego zdecydowanych działań na rzecz ograniczenia deficytu i zahamowania wzrostu zadłużenia. Jednocześnie przestrzega przed utożsamianiem problemów finansów publicznych z gospodarczą katastrofą.

– Minister Domański nie zdołał zatrzymać rosnącego długu. Ale też nie jest tak, że minister finansów sam może to zrobić. Absolutnie oczekujemy od niego teraz więcej. Stan gospodarki jest całkiem dobry, ale stan finansów już nie. Natomiast nie należy tego interpretować jako stanu grożącego katastrofą. Bo to są bzdury – kwituje ekonomista.

Donald Tusk przekonywał w Sejmie, że „jest bardzo dumny z pracy ministra finansów”. Nazwał również Domańskiego „naprawdę wybitnym ministrem”, któremu udaje się „balansując na pewnych ryzykach, utrzymywać w ramach bezpieczeństwa państwo polskie i stan finansów, i równocześnie wydawać dużo pieniędzy tam, gdzie to jest potrzebne – dla ludzi, dla najbardziej potrzebujących i na bezpieczeństwo Polski”.

Karol Nawrocki, choć zgodził się na awans Domańskiego, nie zmienił krytycznego stanowiska wobec sytuacji budżetowej państwa. Prezydent ocenił, że jedną z najważniejszych obecnie spraw jest dziura w finansach publicznych, a skala deficytu powinna niepokoić niezależnie od tego, kto będzie sprawował władzę w kolejnych latach. Jak zaznaczył, problemy te są szczególnie dotkliwe dla samorządów, na które „nakładane są kolejne zadania, a nie idą za tym środki finansowe”.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET