Zagrał w "Smoleńsku", nie ukrywał prawicowych przekonań. Dziś walczy z PiS w sądzie
Były dyrektor Teatru Osterwy w Lublinie i aktor Redbad Klynstra walczy z marszałkiem województwa lubelskiego w sądzie. - Zwalniając mnie, działał niezgodnie z prawem. Chciał przejąć kontrolę nad teatrem. Ja byłem zbyt niezależny - tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl Klynstra.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były powody odwołania Redbada Klynstry ze stanowiska dyrektora Teatru Osterwy w Lublinie.
- Dlaczego Klynstra nie zgadza się z decyzją marszałka z PiS.
- Co zarzuca Klynstra marszałkowi w kontekście swojego odwołania.
Redbad Klynstra (wcześniej używał nazwiska Klynstra-Komarnicki) z funkcji dyrektora Teatru Osterwy w Lublinie został odwołany na początku kwietnia tego roku po blisko pięciu latach kierowania podlegającą władzom województwa instytucją. Decyzję wręczał mu osobiście wicemarszałek województwa Piotr Breś z Prawa i Sprawiedliwości. Chwilę wcześniej, według Klynstry, padło pytanie, które w całej sprawie jest kluczowe. Gdyby odpowiedź na nie była inna, zdaniem byłego już dyrektora, wcale nie musiało dojść do zwolnienia. Żeby wyjaśnić całą sprawę, trzeba jednak cofnąć się o blisko trzy lata.
Kontrola, która miała pogrążyć Klynstrę
Redbad Klynstra jest aktorem teatralnym i filmowym znanym z seriali "Na dobre i na złe", "Ojciec Mateusz" czy "Komisarz Alex". Zagrał też w "Smoleńsku" Antoniego Krauzego lansującym teorię o zamachu, w którym w 2010 roku zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński. Aktor nie ukrywa swoich prawicowych przekonań. W czasach rządów PiS otrzymywał role w Teatrze Telewizji w TVP kierowanej przez Jacka Kurskiego i uczestniczył w posiedzeniach komisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza. Był też w społecznym komitecie poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach w 2010 roku.
We wrześniu 2020 roku został pełniącym obowiązki dyrektora Teatru Osterwy w Lublinie. Rok później był już pełnoprawnym dyrektorem. Ale szybko podpadł marszałkowi województwa Jarosławowi Stawiarskiemu (PiS). Urząd marszałkowski przeprowadził kontrolę w Teatrze w 2022 roku. W protokole pokontrolnym z maja 2022 pojawiły się poważne zarzuty wobec dyrektora. Chodziło o nienależne wypłacenie nagród swojemu zastępcy i pracownikom w kwocie ponad 139 tys. zł. Klynstra miał też niezgodnie z prawem wydać 6,6 tys. zł na śniadania dla pracowników Teatru Osterwy. Zastrzeżeń mniejszego kalibru ze strony urzędu było znacznie więcej.
Kontrolerzy wydali zalecenia. Późniejsza kontrola sprawdzająca wykazała, że nie wszystkie zostały zrealizowane. Dlatego marszałek w grudniu 2023 roku skierował do Regionalnej Izby Obrachunkowej w Lublinie zawiadomienie o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych. W lutym 2024 roku wszczęto procedurę odwołania Klynstry z funkcji dyrektora Teatru Osterwy.
Tajne spotkanie marszałków PiS i kluczowe pytanie
Marszałek, oczekując na ostateczne rozstrzygnięcie RIO i wyniki kolejnej kontroli, wstrzymał procedurę odwołania. Dokończył ją w kwietniu tego roku w dość zaskakujący sposób. W piątek, 4 kwietnia uchwałę w sprawie odwołania miał podjąć zarząd województwa w niepełnym, trzyosobowym składzie (zarząd jest pięcioosobowy). Do końca nie wiadomo, gdzie spotkali się: marszałek Jarosław Stawiarski i wicemarszałkowie Piotr Breś i Jarosław Kwasek. Dziś Klynstra i jego pełnomocnik, radca prawny Łukasz Widomski przekonują, że stało się to bez wiedzy pozostałych członków zarządu, w tym odpowiadającego za kulturę Marcina Szewczaka.
- Zadzwoniłem, żeby mu o tym powiedzieć. Był zaskoczony. Poprosił mnie o zdjęcie tego pisma. Myślałem, że ten zarząd jakoś normalnie funkcjonuje, ale to jest totalny bałagan. Marszałek od kultury jest pomijany co chwilę przez Stawiarskiego i jego zastępcę Bresia, którzy przecież nie znają się na funkcjonowaniu teatru – opowiada nam Klynstra.
I przekonuje, że powodem jego odwołania wcale nie były prowadzone kontrole. Chodziło o planowaną wielomilionową przebudowę Teatru Osterwy. Przygotowania do inwestycji rozpoczął właśnie Klynstra. Chciał wybrać inwestora zastępczego, czyli firmę, która będzie czuwała nad pracami budowlanymi. Według byłego dyrektora to tańsze i bardziej efektywne rozwiązanie. W teatrze nie ma bowiem odpowiednich specjalistów, a ich zatrudnienie byłoby kosztowne.
W kwietniu, tuż przed odwołaniem, miało paść kluczowe pytanie dotyczące inwestycji. - Marszałek chciał rozszerzyć dział inwestycji, kiedy Krzysztof Adamczuk był jego dyrektorem. Chciał obsadzić dział własnymi ludźmi, kontrolować cały proces.I tuż przed rozstrzygnięciem przetargu na inwestora zastępczego dostałem sugestię, żeby unieważnić postępowanie. Gdy się na to nie zgodziłem, zostałem odwołany – twierdzi Klynstra.
Redbad Klynstra w sądzie
Wśród powodów odwołania nie było jednak spraw dotyczących inwestycji. Znalazły się w nim odniesienia do wyników kontroli z 2022 roku. Klynstra nie zgodził się z zarzutami i poszedł do sądu. W Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym domaga się unieważnienia lub uchylenia uchwały o odwołaniu. W Sądzie Pracy będzie walczył o odszkodowanie.
We wtorek, 12 sierpnia, odbyła się rozprawa przed WSA w Lublinie. Pełnomocnik zwolnionego dyrektora przekonywał, że decyzja zarządu województwa została podjęta z naruszeniem prawa. Zauważał, że od kontroli do wszczęcia procedury odwołania minęły ponad dwa lata. A marszałek zawiadomił RIO o możliwym naruszeniu dyscypliny finansów publicznych po półtora roku, tuż przed przedawnieniem sprawy. W efekcie doszło do przedawnienia. Do tego, zarzuty z protokołu pokontrolnego odnosiły się do czasu, gdy Redbad Klynstra nie był dyrektorem, a jedynie pełniącym obowiązki. - Kontrola i umieszczenie w protokole wielu przewinień, których miał się dopuścić mój klient, miały za zadanie stworzenie wrażenia, że mamy do czynienia z człowiekiem, który notorycznie narusza prawo. Na końcu znalazło się też jedno zdanie o mobbingu. Jak wiemy, mobbing należy wykazać. Tu jest zapis o dużym poziomie ogólności, co można uznać za naruszenie dóbr osobistych mojego klienta – przekonywał przed sądem radca prawny Łukasz Widomski.
Dodawał też, że podczas procedury naruszono kilka przepisów. Zabrakło odpowiedniego uzgodnienia z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz opinii wszystkich związków i stowarzyszeń. Nie wiadomo też gdzie, w jaki sposób i czy za wiedzą wszystkich członków zarządu przyjęto uchwałę o odwołaniu.
Klynstra-Komarnicki sądzi się z marszałkiem z PiS
Klynstra: "Marszałek nie może stać ponad prawem"
Radczyni prawna Ewa Chustecka-Drabik, pełnomocniczka Urzędu Marszałkowskiego, odpowiadała, że marszałkowie mieli prawo odwołać Klynstrę. A uchwały w tej sprawie nie można podważać, bo na zarządzie było kworum, a na kolejnym zarządzie nikt z obecnych nie zgłaszał uwag ani do uchwały, ani do protokołu z posiedzenia. Dodawała też, że kontrola z 2022 roku była tylko jednym z czynników w sprawie odwołania dyrektora. Chciała przedstawić przed sądem wyniki kolejnych kontroli, które miały obciążać Klynstrę.
Sąd jednak się na to nie zgodził. - Co się takiego wydarzyło, że organ czekał trzy lata, bez jednego miesiąca, żeby procedurę odwołania rozpocząć i zakończyć? Jaka to była motywacja, czy jakiego rodzaju przeszkody, skoro te same zastrzeżenia, które były znane organowi w 2022 roku, znalazły się w protokole w uchwale z 2025 roku? - dopytywał sędzia sprawozdawca Jacek Czaja.
Pełnomocniczka Urzędu Marszałkowskiego nie była w stanie na to pytanie przekonująco odpowiedzieć.
- Zagmatwanie tej sprawy i stworzenie bałaganu było świadomym działaniem marszałka i jego ekipy. Przed sądem chcę udowodnić, że nie można działać poza granicami prawa, czy stać ponad prawem. Z Lublinem już mnie nic nie wiąże, ale chcę pokazać, że nie można tak działać, jak robi to marszałek – podsumowuje Redbad Klynstra.
Decyzję w sprawie uchwały o jego odwołaniu WSA w Lublinie ogłosi 21 sierpnia. Za kilka miesięcy powinien też rozpocząć się proces przed Sądem Pracy, w którym zwolniony dyrektor będzie walczył o odszkodowanie.
Źródło Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET