Była europosłanka i rzeczniczka PiS wraca z politycznej emerytury. W partii zdziwienie

4 min. czytania
13.02.2025 06:02
Obserwuj nas na Google

Beata Mazurek, w przeszłości jedna z zaufanych Jarosława Kaczyńskiego i rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości, została prezeską spółki Lubelskie Dworce. Jej pierwsza decyzja zaskoczyła urzędników w Lublinie.

Beata Mazurek
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER
  • Beata Mazurek przez lata należała do najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Była m.in. wicemarszałkinią Sejmu, a ostatnio europosłanką.
  • Ostatnio znalazła się na bocznym torze. Ale rękę wyciągnął do niej marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski.
  • Mianował ją prezeską spółki Lubelskie Dworce. Część polityków partii jest zaskoczona nominacją. A Mazurek już pokazała, że będzie prowadziła swoją politykę.

Beata Mazurek przez ostatnie dziewięć miesięcy była na politycznej emeryturze. W latach 2019-2024 była europosłanką PiS, a w przeszłości także wicemarszałkinią Sejmu oraz rzeczniczką prasową PiS. Zasiadała także w komitecie politycznym partii.

W ubiegłym roku szykowała się do ponownego startu w eurowyborach. Jednak konflikt między nią i szefem lubelskich struktur PiS Przemysławem Czarnkiem sprawił, że Mazurek na liście się nie znalazła.

Jarosław Kaczyński w województwie lubelskim na czele listy postawił na dwóch spadochroniarzy: Mariusza Kamińskiego i Jacka Saryusza-Wolskiego. Ten pierwszy zdobył mandat europosła, drugi do europarlamentu się nie dostał. Tym samym Lubelszczyzna straciła jednego europosła.

Beata Mazurek prezeską spółki Lubelskie Dworce

Wydawało się, że Mazurek w partii jest na marginesie. Do czasu. Remigiusz Małecki, rzecznik marszałka województwa lubelskiego, poinformował o nowym stanowisku byłej europosłanki. Z początkiem lutego została ona prezeską spółki Lubelskie Dworce. To podlegająca marszałkowi jednostka, która zarządza starym dworcem PKS znajdującym się w centrum Lublina.

- Zmiana na stanowisku prezesa zarządu spółki podyktowana jest koniecznością przygotowania zmian w strategii dalszego funkcjonowania przedsiębiorstwa w związku z wygaszaniem podstawowej działalności statutowej Lubelskich Dworców - tłumaczy w oficjalnym komunikacie rzecznik marszałka.

Większość polityków partii, z którymi rozmawiamy, jest zdziwiona. - To zaskakująca decyzja. Zwłaszcza że Beata mocno podpadła Przemkowi Czarnkowi. Raczej nikt się nie spodziewał, że wróci do łask - komentuje jeden z polityków PiS, który nie chce podawać nazwiska.

Redakcja poleca

Czym Mazurek podpadła Czarnkowi? W partii przypominają czasy kampanii parlamentarnej z 2023 roku. W wyborach do senatu była rzeczniczka PiS, zamiast wesprzeć Kamilę Grzywaczewską, protegowaną Czarnka, po cichu wspierała Józefa Zająca, kandydata paktu senackiego. W efekcie Grzywaczewska wybory przegrała i to w okręgu, gdzie PiS zawsze ma wysokie poparcie.

Europosłanka PiS pomogła synowi marszałka. Teraz marszałek pomaga jej

Ale to tylko jeden z elementów politycznej układanki. Tajemnicą poliszynela jest to, że marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski i szef lubelskich struktur PiS Przemysław Czarnek też za sobą nie przepadają. A dodatkowo przez prawie dwa lata szefem biura poselskiego Mazurek był syn marszałka - Michał Stawiarski. Mógł liczyć na solidną pensję wynoszącą około 10 tys. zł i polityczne wsparcie. To ostatnie wykorzystał. Wiosną ubiegłego roku został radnym powiatu kraśnickiego, a później wiceprzewodniczącym rady.

- Beata wyciągnęła kiedyś rękę do młodego Stawiarskiego i to się opłaciło. Teraz ojciec wyciągnął rękę do niej. Chyba tylko tak można to tłumaczyć. Chociaż zarządzanie dworcem, który lada chwila ma być zamknięty, to nie jest wymarzona robota dla Beaty. Ale skoro ją przyjęła, to pewnie ma jakiś plan - zastanawia się inny polityk PiS.

Natomiast lider partii na Lubelszczyźnie nie chce komentować działań Jarosława Stawiarskiego. - Decyzje kadrowe w instytucjach podlegających marszałkowi to kompetencje marszałka. Nie mam zamiaru w nie ingerować - mówi Przemysław Czarnek w rozmowie z RadioZET.pl.

Co ciekawe od wiosny ubiegłego roku prezesi spółki, którą od lutego zarządza Beata Mazurek, zmieniają się co kilka miesięcy. Tak jak koncepcje tego, co stanie się z terenem w centrum Lublina. Niedawno zlikwidowano tam duże targowisko, w którego miejscu ma powstać parking. Wygaszana ma też być działalność dworcowa, bo w Lublinie kosztem blisko 400 mln zł wybudowano nowy dworzec autobusowy w pobliżu stacji PKP. Chodziło o integrację transportu.

Redakcja poleca

Przewoźnicy, którzy korzystają jeszcze ze starego dworca PKS, mieli stąd zabierać pasażerów tylko do końca lutego. Tak przynajmniej jeszcze niedawno deklarował wicemarszałek województwa Piotr Breś z PiS-u. Od marca wszyscy mieli już odjeżdżać wyłącznie z nowego dworca.

Pierwsza decyzja nowej prezeski zaskoczyła

Ale Beata Mazurek tę koncepcję wywróciła do góry nogami. Jedną z jej pierwszych decyzji było wydłużenie zgody przewoźnikom na korzystanie ze starego dworca, którym zarządza. Najpierw tym kursującym do pobliskiej Łęcznej, a później kolejnym. Obecnie już kilkunastu przewoźników zadeklarowało chęć pozostania w centrum Lublina.

Według naszych informacji będą mogli zostać tu do końca roku. Skąd taka decyzja i o co w niej chodzi? Nie wiadomo. Są nią nawet zaskoczone władze Lublina. - Na razie wiemy o tym wyłącznie z doniesień medialnych. Nie mamy oficjalnej informacji, zarówno ze strony Lubelskich Dworców, jak i służb marszałka województwa lubelskiego - mówi nam Monika Fisz, rzeczniczka Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, który zarządza nowym dworcem autobusowym w Lublinie.

Urzędnicy ZDiTM przygotowywali się do zakończenia trwającej od początku ubiegłego roku procedury przenoszenia przewoźników na nowy dworzec. Ze starego obiektu korzysta jeszcze około 30 firm przewozowych. - Wszystkie nasze działania są konsekwentnie realizowane zgodnie z ustaleniami ze służbami marszałka. Co więcej, sam wicemarszałek Piotr Breś medialnie deklarował, że stary dworzec przy al. Tysiąclecia będzie działał do końca lutego 2025 roku - dodaje Monika Fisz.

O powody decyzji oraz polityczne plany chcieliśmy zapytać nową prezeskę Lubelskich Dworców. Beata Mazurek nie odbierała jednak od nas telefonu, ani nie odpowiedziała na prośbę o kontakt. Była też nieuchwytna w siedzibie spółki. W sekretariacie usłyszeliśmy, że przez cały dzień odbywa spotkania poza biurem.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET