"Z PiS-em jesteśmy bliscy światopoglądowo". Którą drogą pójdzie teraz PSL?

6 min. czytania
23.06.2025 06:02
Obserwuj nas na Google

Zakończenie projektu Trzeciej Drogi, lokalne koalicje z PiS i umizgi ze strony polityków partii Kaczyńskiego. Ostatnie tygodnie dla polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego to burzliwy czas. W którym kierunku pójdą ludowcy?

Władysław Kosiniak-Kamysz i Mateusz Morawiecki
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jakich miejscach funkcjonują już koalicje PSL z PiS?
  • Jakie stanowisko mają działacze PSL w sprawie koalicji z PiS na poziomie krajowym?
  • Czy PSL wystartuje samodzielnie w przyszłych wyborach?

- Nie brałem udziału w ankiecie, gdybym głosował, to byłbym za koalicją z PiS i Konfederacją – nie ukrywa w rozmowie z RadioZET.pl Piotr Rzetelski, wicestarosta puławski. To główny architekt koalicji PSL z PiS, która od kilku miesięcy funkcjonuje w mieście Puławy (woj. lubelskie). Rzetelski widzi wiele pozytywów takiej współpracy. - W wyborach samorządach, zwłaszcza na wschodzie kraju, PiS osiąga bardzo dobre wyniki. W wielu kwestiach światopoglądowo jesteśmy sobie bliscy. A jeśli taka koalicja jest dobra dla regionu, a nasza taka jest, to nie widzę w  tym nic złego - dodaje Rzetelski.

Takie podejście chwalił niedawno marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski z PiS. W swoich mediach społecznościowych pogratulował Rzetelskiemu wygranej w wyborach władz powiatu puławskiego PSL. Wicestarosta wygrał niemal jednogłośnie. Zdobył 32 na 33 możliwe głosy. "Wybór Piotra Rzetelskiego na kolejną kadencję w tak jednogłośnym tajnym głosowaniu świadczy o poparciu dla utworzonej koalicji z PiS-em również wśród polityków PSL-u. Wspólnie działania ponad podziałami politycznymi sprawiły, że samorząd funkcjonuje dobrze. Cóż można więcej powiedzieć - gdzie Hetman nie może, tam Rzetelski pomoże" - napisał Stawiarski na swoim facebookowym profilu.

Przy okazji wbił szpilę liderowi PSL na Lubelszczyźnie i wiceprezesowi partii Krzysztofowi Hetmanowi. A także zasiał nieco zamętu w szeregach ludowców.

Ludowcy dogadują się z prawicą. Powstają lokalne koalicje PiS-PSL

Podchody polityków PiS do PSL-u trwają jednak od dłuższego czasu. Po przegranych w 2023 roku wyborach PiS chciał stworzyć rząd z PSL. Mateusz Morawiecki proponował nawet tekę premiera Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi. Niedawno na antenie Radia ZET ponowił swoją propozycję, choć nie mówił już o stworzeniu koalicji. - To decyzja PSL, czy dalej chce być wchłaniane przez PO i zakończyć swoją 130-letnią historię. Nie wiem, czy prezes PSL chce być ostatnim, który zwinie chorągwie – mówił Morawiecki w Gościu Radia ZET.

Część ludowców chciałaby współpracy z PiS, a nawet Konfederacją. Piotr Rzetelski jako jedyny mówi o tym głośno. Za takie podejście chwalił go nie tylko marszałek Stawiarski, ale też jeden z liderów PiS Przemysław Czarnek. - Zostałem wciągnięty w politykę krajową, ale nie jestem z tego zadowolony. Faktem jest, że koalicja PSL z PiS w Puławach dobrze funkcjonuje, w wielu sprawach jesteśmy jednomyślni i to było wykorzystane w kampanii. Nie chciałbym się wypowiadać o tym, w jakie koalicje powinien wchodzić PSL na poziomie krajowym. Nie mam takiego doświadczenia, liderzy wiedzą o tym lepiej – asekuruje się w rozmowie z RadioZET.pl Rzetelski.

Inni ludowcy w rozmowach z RadioZET.pl nie ukrywają, że koalicja z PiS jest możliwa. W marcu ludowcy porozumieli się z PiS w powiecie lubartowskim, również na Lubelszczyźnie. A w poprzedniej kadencji samorządu (lata 2018-2024) współrządzili z PiS w powiecie sieradzkim w Łódzkiem. Koalicja rozpadła się z hukiem w styczniu ubiegłego roku. Poszło o krytykę nowego rządu przez wicestarostę z PiS.

- Te przykłady pokazują, że są sprawy, w których możemy się dogadać, które nas łączą. Chodzi głównie o kwestie światopoglądowe. Tradycyjne wartości, podejście do religii, sprawy aborcji - tutaj jest nam bliżej do PiS niż do Polski 2050. Na poziomie samorządu dochodzą jeszcze kwestie inwestycji. A skoro tam można się porozumieć, to dlaczego nie wyżej – mówi RadioZET.pl jeden z przedstawicieli partii. Mówi anonimowo, bo jest w partii w mniejszości.

Redakcja poleca

Hetman tłumaczy lokalne koalicje: "Inna specyfika"

W niedawnej ankiecie rozesłanej do działaczy PSL jedno z pytań brzmiało: "Czy jeśli PiS i Konfederacja złożyłyby propozycję PSL, by Stronnictwo utworzyło teraz z nimi rząd, w którym premierem zostałby Władysław Kosiniak-Kamysz, to czy PSL powinien taką propozycję przyjąć?". Ankietę wypełniło blisko cztery tysiące członków partii. Aż 70 proc. głosujących na to pytanie odpowiedziało "nie".

Co z pozostałą blisko jedną trzecią ludowców? - Z ankiet wcale nie wynika, że 30 proc. działaczy PSL chce koalicji z PiS. To są osoby, które często odpowiadały "nie wiem", jak w każdym tego typu badaniu była możliwość różnych odpowiedzi. To naturalne, że są tacy, którzy widzieliby PSL w innym rządzie. Natomiast 70 proc. to są działacze, którzy jasno opowiadają się za utrzymaniem obecnej koalicji. W województwie lubelskim ten odsetek jest jeszcze wyższy. Na Lubelszczyźnie zdecydowanie wyższy niż średnia krajowa jest też negatywny sentyment do PiS-u. Ludzie PSL pamiętają, w jak arogancki sposób byli traktowani przez ówczesną władzę sprawowaną przez PiS, jak byli bezprawnie zwalniani z pracy, wyrzucani z pominięciem procedur. A później wygrywali sprawy w sądach - mówi RadioZET.pl europoseł i wiceprezes PSL Krzysztof Hetman.

Gdy przypominamy, że w regionie, z którego wywodzi się Hetman, funkcjonują już koalicje PSL z PiS-em, a w przeszłości podobne funkcjonowały w innych regionach kraju, europoseł tłumaczy: - Te dwie kolacje mają dwie różne genezy. W powiecie lubartowskim PiS nie radził sobie z zarządzaniem, był duży problem z funkcjonowaniem szpitala. W związku z tym poproszono PSL o wsparcie i pomoc. Po długich, merytorycznych dyskusjach nasi działacze się na to zgodzili. Uznali, że trzeba wziąć odpowiedzialność za powiat, bo inaczej dojdzie do katastrofy i stąd ta koalicja. W Puławach sytuacja była zupełnie inna. Piotr Rzetelski jest wykorzystywany przez PiS, czego zresztą sam nie kryje i mówi o tym publicznie. PiS go ciągle używa do snucia opowieści o tym, jakoby PSL chciał chętnie wchodzić w koalicję z PiS-em. Fakty temu przeczą. Na poziomie lokalnym mogą powstawać różne koalicje, bo taka jest specyfika lokalnej polityki. Natomiast jeśli chodzi o koalicję krajową z PiS, to nasi członkowie wypowiedzieli się jednoznacznie.

Negatywne podejście ludowców do zawierania sojuszy z PiS-em jest według Krzysztofa Hetmana efektem działań polityków partii Kaczyńskiego w ubiegłych latach. - Jest jedna siła polityczna w tym kraju, która chciała doprowadzić do wymazania PSL-u z mapy politycznej Polski. To był PiS. Mamy na to wiele dowodów. To słowa byłej europoseł Beaty Mazurek, która mówiła o wymazywaniu, próby rozbicia naszego klubu przez podobieranie nam posłów, czy sytuacja z przełomu 2015 i 2016 roku, kiedy naszemu klubowi parlamentarnemu PiS odmówił wyznaczenia wicemarszałka Sejmu, co było precedensem. Ten negatywny sentyment wobec PiS nie wziął się u nas znikąd. To efekt tego, w jaki sposób PiS traktował członków PSL przez osiem lat. Dlatego odpowiedzi w naszej wewnętrznej ankiecie są tak jednoznaczne - zapewnia Hetman.

Redakcja poleca

Ludowcy do następnych wyborów pójdą sami?

Rzeczywiście duża część ludowców nie wyobraża sobie współpracy z PiS. Tak jak Grzegorz Drewnik, wójt niewielkiej gminy Dołhobyczów, także na Lubelszczyźnie: - Mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do koalicji z PiS. Gdyby to ode mnie zależało, nie dopuściłbym do niej. Za dużo złego PiS zrobił, żeby teraz się z nimi dogadywać. Nie przykładałbym też takiej wagi do lokalnych koalicji. One często powstają, bo w samorządzie ktoś kogoś zna, czy lubi. Na poziomie krajowym to już zupełnie inna polityka - przekonuje Drewnik.

Ludowcy czują też ulgę z powodu rozstania z Polską 2050. O końcu Trzeciej Drogi w ubiegłym tygodniu w Gościu Radia ZET poinformował lider PSL wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Choć razem z Szymonem Hołownią przekonywali, że projekt był udany, to w partii mają inne zdanie.

- Dobrze się stało, że ten projekt się kończy. Na cztery wybory tylko jedne tak naprawdę poszły nam dobrze. Pozostałe to niewypał. Szczególnie samorządowe, w których okazało się, że Polska 2050 nie ma zbudowanych struktur, brakuje tam mocnych nazwisk. Gdy wystawialiśmy silnych kandydatów, u nich było zdecydowanie gorzej. Teraz potrzebujemy dopływu świeżej krwi i wierzę, że w kolejnych wyborach, już pod własnym szyldem, jesteśmy w stanie osiągnąć dobry wynik – cieszy się wójt Drewnik.

W partii zauważają, że ostatnie notowania Trzeciej Drogi pokazują, że koalicja mogłaby mieć problem z przekroczeniem ośmioprocentowego progu wyborczego. - Jeśli pójdziemy sami, to trzeba będzie przekroczyć 5 proc. Przy mobilizacji działaczy, a przypomnę, że struktury w terenie mamy naprawdę mocne, jest to realne. Sami bez problemu zapełnimy listy wyborcze. Nie trzeba będzie się na nikogo oglądać, tłumaczyć z różnic czy sporów, jakie mieliśmy z Polską 2050 – mówi jeden z polityków PSL.

Krzysztof Hetman uważa, że Trzecia Droga spełniła swoje zadanie. Tym było odsunięcie PiS od władzy. Teraz jednak wśród ludowców panuje przekonanie, że partia powinna do kolejnych wyborów iść sama. - Umówiliśmy się na pewien cykl wyborczy i on dobiegł końca. Wybory prezydenckie nie są i nigdy nie były naszą dyscypliną olimpijską. Umiarkowany wynik marszałka Hołowni nic nie znaczy. Kandydaci PSL w poprzednich wyborach też nie mieli dobrych wyników. Proszę jednak pamiętać, jakie poparcie miała w 2023 roku Trzecia Droga. To dzięki nam, dzięki temu projektowi, udało się odsunąć PiS od władzy. O przyszłość PSL byłbym więc spokojny. Większość naszych działaczy uważa, że w kolejnych wyborach powinniśmy iść sami, jako PSL, to naturalne, zgodne z naszą tożsamością i ambicją - podsumowuje Krzysztof Hetman.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET