Konfederacja straci miliony? Poseł mówi nam, jaki mają plan na decyzję PKW

3 min. czytania
25.09.2025 14:26
Obserwuj nas na Google

PKW odrzuciła sprawozdanie finansowe Konfederacji za rok 2024. Oznacza to, że partii Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka grozi utrata nawet 24 milionów złotych. Czy rzeczywiście tak się stanie i czy formacja ma plan B? Szczegóły zdradził w najnowszym odcinku podcastu Radia ZET "Machina Władzy" poseł Konfederacji Przemysław Wipler. 

Konfederacja
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego PKW odrzuciła sprawozdanie finansowe Konfederacji za 2024 rok.
  • Jakie konsekwencje dla Konfederacji wynikają z decyzji PKW.
  • Co mówi Przemysław Wipler o sytuacji prawnej Konfederacji.

Konfederacja straci miliony? Wipler komentuje w Radiu ZET

Państwowa Komisja Wyborcza jednogłośnie podjęła decyzję o odrzuceniu sprawozdania finansowego Konfederacji za 2024 rok. To konsekwencja odrzuconego wcześniej przez PKW - w marcu tego roku - sprawozdania komitetu wyborczego Konfederacji za zeszłoroczne wybory do PE. Wskazywano wówczas, że komitet z naruszeniem przepisów Kodeksu wyborczego przyjął korzyści majątkowe o wartości ok. 47 tysięcy złotych. Oznacza to, że Konfederacji grozi utrata subwencji na trzy lata, czyli nawet 24 milionów złotych.  Przedstawiciele formacji przekonują jednak, że ich finanse są niezagrożone, ale w razie czego przygotowują też odwołanie do Sądu Najwyższego. 

Oglądaj

Sprawę w najnowszym odcinku podcastu Radia ZET "Machina Władzy" skomentował poseł tej formacji Przemysław Wipler. - Od 2015 roku, gdy partia ówczesna KORWIN, a obecna Nowa Nadzieja, która jest elementem Konfederacji, dostała subwencję, już kilkukrotnie próbowano ją nam zabrać. Dotychczas wygrywaliśmy wszystkie sprawy przed Sądem Najwyższym, jedna nawet ciągnie się nadal. Wygraliśmy m.in. w I instancji, gdy PiS nam bezprawnie zabrał środki. W tej chwili czekamy na rozstrzygnięcie - mówił. 

Jaki jest plan Konfederacji w przypadku niekorzystnego wyroku SN?

Przypomniał, że do momentu wydania orzeczenia przez sąd pieniądze z subwencji są wypłacane, a "czekanie na wyrok w Polsce może trwać latami". Polityk podał jeszcze jeden powód - obecny chaos w systemie sądowniczym i fakt, iż ma o tym decydować "niezgodna i niebędąca sądem w rozumieniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Izba Nadzwyczajna Sądu Najwyższego".

Redakcja poleca

- Bałagan prawny, który mamy w Polsce, doprowadza do tego, że jeśli legalny Sąd Najwyższy nie podtrzyma stanowiska PKW - a nie ma w chwili obecnej takiego legalnego SN - to my finalnie pójdziemy na skargę, że zajmowała się nami "nielegalna" Izba Kontroli Nadzwyczajnej się nami zajmowała. Koniec końców nie ma żadnego wariantu prawnego, w którym mogłoby się to skończyć dla nas źle - przekonywał Wipler. 

- Każdy, kto się cieszy, że nam zabiorą choć złotówkę, cieszy się bardzo mocno przedwcześnie i jest nieroztropny - stwierdził. Jego zdaniem należałoby dodatkowo zmienić przepis, bo te istniejące "są absurdalne i nieproporcjonalne". - Utrata 24 milionów złotych z uwagi na błąd potencjalny, którego naszym zdaniem nie było, na 40 tysięcy złotych, świadczy o rażąco nieproporcjonalnej karze i sankcji. Te przepisy są absurdalne w swoim rygoryzmie - tłumaczył. 

"Obecne prawo w tym zakresie jest chore"

Według Wiplera obecne prawo w tym zakresie jest "chore" i cierpiały przez nie już inne formacje, m.in. Nowoczesna, Partia Razem czy PSL. - Ostatecznie wszystkie te partie wygrywały przed sądem. A teraz jesteśmy w sytuacji, w której nie do końca wiemy, czy sąd, który ma rozpatrzyć naszą sprawę, istnieje albo czy jest legalny. Na uwagę, że to cios wizerunkowy dla ugrupowania, które ma ambicje rządzić Polską, parlamentarzysta odparł, że "takie mądrości niech wypowiadają ludzie, którzy nie mają pojęcia, jak wyglądają przepisy o finansowaniu partii politycznych".

- One są po to, by na każdego był hak, by do każdego można się było za cokolwiek przyczepić i by każdemu można było, jeżeli ma się większość PKW, wywracać sprawozdanie finansowe - ocenił. Zwrócił jednocześnie uwagę na to, że członkowie PKW - jak np. Ryszard Kalisz - wybierani są "z klucza politycznego". - Tam są prawie sami politycy, ale nie ma nikogo wskazanego przez Konfederację. Czyli nasza konkurencja postanowiła zabrać nam pieniądze. To pokazuje naszym wyborcom jedno: system się nas boi, system nas niszczy, każdymi dopuszczalnymi metodami, ale bardzo kompletnie nieefektywnie i bezskutecznie - podsumował ten wątek. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET