Lawina komentarzy po ruchu ws. Błaszczaka. "10 razy się zastanowi"
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia ws. Mariusza Błaszczaka. Byłemu ministrowi zarzuca się przekroczenie uprawnień funkcjonariusza publicznego. Chodzi o ujawnienie przez niego - gdy pełnił funkcję szefa MON - dokumentów niejawnych. Ruch śledczych wywołał lawinę komentarzy wśród polityków.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są zarzuty wobec byłego szefa MON, Mariusza Błaszczaka.
- Dlaczego ujawnienie tajemnicy państwowej jest uważane za szkodliwe.
- Co myślą o sprawie politycy Zbigniew Konwiński i Jakub Stefaniak.
- Jak Mariusz Błaszczak zareagował na postawione mu zarzuty.
Akt oskarżenia ws. Mariusza Błaszczaka
Prokuratura złożyła akt oskarżenia przeciw b. szefowi MON Mariuszowi Błaszczakowi. Zarzuca mu się przekroczenie uprawnień funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści osobistych dla swojej formacji politycznej, czyli Komitetu Wyborczego PiS. Chodzi m.in. o ujawnienie tajemnicy państwowej. Byłemu ministrowi grozi kara pozbawienia wolności od roku do 10 lat. W akcie oskarżenia padają także nazwiska: Sławomira Cenckiewicza (obecnego szefa BBN), Agnieszki Glapiak (obecnej przewodniczącej KRRiT), a także Piotra Z. (dawnego dyrektora departamentu strategii i planowania MON). Doniesienia te wywołały już pierwsze komentarze polityków.
Zbigniew Konwiński w rozmowie z Radiem ZET przyznał, że spodziewał się takiej decyzji. - Nie może być tak, że funkcjonariusz państwowy ujawnia tajne dokumenty, nawet jeśli zostały one wariantowo przygotowane na rozmaite okoliczności. To jest działanie na rzecz naszych wrogów i na szkodę państwa polskiego - tłumaczył poseł KO. Zapytany o Cenckiewicza, odparł, że "trudno traktować poważnie człowieka, który nigdy nie powinien być szefem" i że "to odpowiedzialność prezydenta Nawrockiego, że dał mu to stanowisko". - To człowiek niebezpieczny dla Polski, nie powinien mieć dostępu do istotnych dokumentów - powiedział.
Jego zdaniem PiS "dla celów wyborczych są w stanie zrobić wszystko, nawet narazić bezpieczeństwo Polaków". Liczył też na jak najszybszy termin rozprawy. - Każdy polityk powinien mieć na pierwszym miejscu swoich priorytetów dobro państwa. A nie jest w interesie państwa ujawnianie tajnych informacji. I każdy, kto coś takiego zrobił, powinien ponieść konsekwencje. Niech to będzie przestroga dla wszystkich, którzy w przyszłości będą pełnić funkcje publiczne - zakończył Konwiński.
"Jak ktoś jest szefem MON, to musi 10 razy się zastanowić, zanim coś ujawni"
Podobnego zdania był Jakub Stefaniak. W rozmowie z Radiem ZET został zapytany, czy akt oskarżenia wobec Błaszczaka ma miejsce "w ramach rozliczeń rządów PiS". - To się dzieje w kategoriach prawa i sprawiedliwości. Jeśli ktoś sprawuje tak odpowiedzialną funkcję, jak szef MON, powinien się nie trzy, nie pięć, a dziesięć razy zastanowić, zanim ujawni jakieś dokumenty. I nie pytać o zgodę czy rekomendację partyjnych kolegów, ale ekspertów - podkreślał wiceszef Kancelarii Premiera.
- Pamiętajmy, że nie wszystko można czy powinno się wykorzystywać o gry politycznej - apelował. Zwrócił uwagę, że "Błaszczak wyciągnął sobie tylko te fragmenty, które pasowały mu pod tezę polityczną i użył ich w kampanii wyborczej". - Ja nie będę tego rozstrzygał, ale na przyszłość: każdemu, kto będzie ministrem, przyjdzie do głowy kilka razy się zastanowić, zanim ujawni jakieś materiały - podsumował Stefaniak.
"Niech to będzie przestroga dla wszystkich polityków, aby dla korzyści partyjnej żaden nie śmiał grać bezpieczeństwem Polski" - tak z kolei decyzję prokuratury skomentował szef polskiego MSZ Radosław Sikorski.
Błaszczak reaguje: akt zemsty Tuska
Na akt oskarżenia zareagował już także sam Błaszczak. W mediach społecznościowych nazwał działania prokuratury "aktem zemsty ze strony Donalda Tuska". - To cena jaką płacę za to, że ujawniłem plany pierwszego rządu PO-PSL dotyczące oddania niemal połowy Polski bez walki" - napisał były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak na X.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET