Michał Kamiński pozostanie na marginesie? „Nieokiełznana niechęć włącznie z niepodawaniem rąk”
Michał Kamiński formalnie wciąż jest wicemarszałkiem Senatu, ale od wielu miesięcy pozostaje medialnie nieobecny. Po serii tajemniczych zdarzeń z 2025 roku i słynnej nocnej naradzie u Adama Bielana większość jego dotychczasowych partnerów z koalicji 15 października nie chce mieć z nim już nic wspólnego. - Jest absolutnie szczera i nieokiełznana niechęć właściwie wszystkich w KO, włącznie z niepodawaniem rąk – słyszymy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Michał Kamiński, wicemarszałek Senatu, jest obecnie politycznie marginalizowany po tajemniczych wydarzeniach z 2025 roku i oskarżeniach o inwigilację przez marszałek Senatu Małgorzatę Kidawę-Błońską.
- Kamiński unika kontaktu z mediami, a politycy koalicji rządzącej wskazują na jego nieprzewidywalność i brak zaufania po spotkaniach z liderami innych partii - Adamem Bielanem i Jarosławem Kaczyńskim.
- Mimo nacisków na utratę stanowiska wicemarszałka, PSL utrzymuje jego rekomendację z uwagi na jego kontakty w USA, ale przyszłość polityczna Kamińskiego stoi pod znakiem zapytania.
Nasi rozmówcy są zgodni: polityczna kariera Michała Kamińskiego prawdopodobnie zbliża się do ostatniego rozdziału. Po tajemniczych wydarzeniach z 2025 roku, oskarżeniach o inwigilację i kontrowersyjnych wypowiedziach niewiele osób ze środowiska koalicji rządzącej chce dziś utrzymywać z nim jakiekolwiek relacje. Wycofał się także sam Kamiński. Od miesięcy jest medialnie nieaktywny, rzadko rozmawia z dziennikarzami. Nawet pracownicy Senatu przyznają, że nie jest częstym gościem w izbie, w której nadal pełni przecież funkcję wicemarszałka. Raz bierze udział w głosowaniach, innym razem nie. - Chodzi w kratkę. Nie widuję go na każdym posiedzeniu – słyszymy.
- To nie jest ten sam Michał Kamiński. Kiedyś był wulkanem energii, tryskał koncepcjami. Dziś jest przygaszony i przemyka jedynie między swoim gabinetem, salą posiedzeń a samochodem – mówi nam jeden z senatorów. Jak przyznaje, Kamiński objęty jest w parlamencie ostracyzmem, który trudno przeoczyć. Politycy nie potrafią wybaczyć mu niezrozumiałej do dziś wolty z 2025 roku. Tym bardziej, że w czasach rządów PiS pozostawał jednym z najostrzejszych i najbardziej błyskotliwych recenzentów działań partii Jarosława Kaczyńskiego. Był za to zresztą politycznie wynagradzany. W 2019 i 2023 roku – dzięki poparciu Paktu Senackiego – wygrywał wybory do Senatu i dwukrotnie obejmował stanowisko wicemarszałka.
Kamiński unika kontaktów w mediami
W ostatnich miesiącach wielokrotnie próbowaliśmy skontaktować się z Michałem Kamińskim, aby zapytać o kulisy wydarzeń z 2025 roku, które wstrząsnęły koalicją i zaważyły na jego politycznej marginalizacji. Chcieliśmy zapytać także o krążące plotki dotyczące odnowienia jego współpracy z Adamem Bielanem. Bezskutecznie. Polityk nie odpowiada nawet na nasze SMS-y. Jednego z ostatnich wywiadów udzielił w Polsat News w czerwcu 2025 roku. Od tamtego czasu unika kontaktu z mediami, mimo że wciąż jest wicemarszałkiem Senatu.
- Być może gra na ewentualne przesilenie, ale nie podejmę się racjonalnej oceny – mówi nam polityk związany z koalicją.
O rzekomych kontaktach Kamińskiego z Konfederacją i ludźmi PiS w kuluarach mówiło się już w maju 2025 roku. On sam z tych doniesień jednak drwił. „Jakiś palant opowiada w sieci, że PSL i ja osobiście dogadaliśmy się na rząd z Konfederacją. Każdy, kto mnie słucha, wie, że zasadniczy powód do głosowania przeciwko PiS widziałem zawsze w ich skrajnie prawicowym odchyleniu, we flircie z antyukraińskim i antysemickim spektrum. Więc to oczywista bzdura, choćby dlatego, że ja z Mentzenem rozmawiałem ostatnio kilka lat temu. Z innymi politykami Konfy też nie mam okazji rozmawiać” – pisał emocjonalnie na Facebooku.
Oskarżenia o inwigilację
Wszystko miało swój początek w kwietniu 2025 roku. W głośnym wywiadzie dla TVN24 Kamiński oskarżył marszałek Senatu Małgorzatę Kidawę-Błońską, że ta – za pośrednictwem swoich urzędników – zleciła jego inwigilację. - Mój kierowca senacki odmówił donoszenia na mnie. Powiedział, że nie będzie informował o moich chorobach, moim życiu rodzinnym, dokąd jeżdżę, z kim się spotykam. Odmówił urzędnikom pani Kidawy-Błońskiej udzielania tych prywatnych informacji na mój temat – mówił.
- Kierownik dysponujący samochodami i pracą kierowców potrzebuje tych danych do układania grafiku. Może to pismo nie jest precyzyjnie napisane, ale chodzi o to, że jeżeli marszałek wyjedzie na urlop, czy przez kilka dni nie przychodzi do pracy, to kierowca w tym czasie będzie mógł wykonywać inne działania – tłumaczyła następnie Kidawa-Błońska. - Nie rozumiem emocji pana Kamińskiego. Liczę na to, że przeprosi i mnie i całą Kancelarię Senatu za rzucanie takich nieprawdziwych oskarżeń – mówiła.
Sprawa miała swój ciąg dalszy na kanale Michała Kamińskiego na YouTube. Polityk relacjonował, że marszałek Senatu zadzwoniła do niego, gdy siedział przy rodzinnym stole. Jak powiedział, urządziła „karczemną awanturę i groziła mu”. Miała zapowiedzieć też, że „będzie komisja etyki”. Ostatecznie Kamiński usunął film z kanału, przeprosił Kidawę-Błońską i wysłał jej kwiaty z liścikiem.
Był to jednak dopiero początek serii dziwnych zdarzeń wokół wicemarszałka Senatu wybranego głosami senatorów koalicji 15 października. W czerwcu, kilka dni po wyborach prezydenckich, w których zwyciężył Karol Nawrocki, Kamiński zaatakował w Polsat News premiera Tuska. - Pan Donald Tusk zapytał, czy mamy do niego zaufanie. Jeżeli pan mnie pyta, czy mam zaufanie do kogoś, kto obrzucał błotem amerykańskiego prezydenta i nie jest w stanie go za to przeprosić, moja odpowiedź brzmi nie – mówił.
- Czy mam zaufanie do człowieka, który kampanię wyborczą powierzył ludziom, którzy opowiadali bzdury o jakichś swingujących powiatach, udowadniając, że nie mają kompletnie pojęcia o tym, czym jest kampania wyborcza prezydencka w Polsce, a być może pokazując, że oglądali kiedyś House of Cards z polskimi napisami? – kontynuował. - Nie stało się nic, żeby ta koalicja przestała funkcjonować, ale stało się wszystko, by na jej czele przestał stać Donald Tusk – podkreślał.
Nocne spotkanie u Adama Bielana
Szalę przechyliły lipcowe doniesienia mediów o nocnym spotkaniu w mieszkaniu Adama Bielana. Pojawili się tam: Jarosław Kaczyński, Szymon Hołownia i właśnie Michał Kamiński. Co robili? Do dziś kulisy tego nietypowego spotkania owiane są tajemnicą, ale kilka tygodni później Hołownia przyjął prezydenckie ślubowanie od Karola Nawrockiego, mimo licznych zgłoszeń o możliwych nieprawidłowościach i błędach w liczeniu głosów w drugiej turze wyborów prezydenckich.
Hołownia w lipcu stwierdził, że wielokrotnie sugerowano mu, aby opóźnił zaprzysiężenie Karola Nawrockiego na prezydenta RP i dokonał w ten sposób „zamachu stanu”. Pytany wówczas, kto składał mu takie propozycje, marszałek Sejmu mówił o ludziach, którym „nie podobał się wynik wyborów prezydenckich”.
„Kosiniak-Kamysz docenia jego kontakty w USA”
Po tamtych wydarzeniach Michał Kamiński praktycznie zniknął z przestrzeni medialnej. Koalicja Obywatelska naciskała nawet na to, aby polityk stracił stanowisko wicemarszałka Senatu. Obronili go jednak ludowcy i wszystko wskazuje na to, że do końca kadencji Kamiński pozostanie na stanowisku. - PSL nie cofnie mu rekomendacji. Bardzo mocno Władysław Kosiniak-Kamysz docenia jego kontakty w USA. On jest dla niego jakimś nawigatorem za oceanem – mówi nam polityk KO.
O ewentualną zmianę w rekomendacji dla Michała Kamińskiego pytamy także ludowców. - Nic mi nie wiadomo, żeby coś się zmieniło. W związku z tym pan marszałek Kamiński ma naszą rekomendację – mówi RadioZET.pl posłanka Urszula Pasławska z PSL.
Jak jednak słyszymy, wszystko to nie ma większego znaczenia politycznego, a sam Kamiński jest dziś chyba najbardziej nietypowym wicemarszałkiem w polskim parlamencie. - Jest absolutnie szczera i nieokiełznana niechęć właściwie wszystkich w Koalicji Obywatelskiej, włącznie z niepodawaniem rąk – twierdzi jeden z naszych rozmówców.
„To już nie ma znaczenia”
Jak mówi, wielu polityków na widok Kamińskiego w prywatnych rozmowach nie gryzie się w język. - Trudno cytować. Słyszałem niejedną wypowiedź, że to jest poza skalą. On jest miły, stara się być marszałkiem prowadzącym sprawnie, tak jak trzeba. Ale słów pewnych i zachowań się nie cofnie – dodaje.
- To już nie ma znaczenia. Najpierw był ogromny wk**w po tym spotkaniu z Hołownią u Bielana. Później chęć pewnego rewanżu politycznego, odwołania. Ale PSL powiedziało twardo, że nie zmieniają swojej rekomendacji. A teraz mam wrażenie, że marszałek Kamiński jest niezauważany przez senatorów koalicji rządzącej – komentuje inny z parlamentarzystów.
Wszystko wskazuje też na to, że nie udało się naprawić relacji Kamińskiego z Kidawą-Błońską. - Straciłam zaufanie do marszałka Kamińskiego. Nie rozmawiam z nim, nie mam zamiaru z nim rozmawiać, dla mnie, jako człowiek i polityk, jest skończony – przyznała w lutym w TVN24 marszałek Senatu.
Według naszych rozmówców polityczka KO daje to jasno do zrozumienia Kamińskiemu także podczas prac izby. - Pojawia się na głosowaniach, bo inaczej potrąciliby mu diety, prowadzi obrady zgodnie z grafikami, ale pani marszałek wybiera go jako ostatniego w rotacji, która jest przy posiedzeniu. Czasami, jak jest krótkie posiedzenie, w ogóle nie ma szansy prowadzić, a czasami prowadzi w punkcie „oświadczenia senackie”, które już mało kogo interesują i jest to mało widoczne – słyszymy.
ZChN, PiS, PO, PSL
- Kto raz poszedł w inną stronę, to za drugim razem idzie łatwiej – komentuje senator z szeregów koalicji rządzącej, sugerując, że w przyszłości Kamiński może wrócić do PiS-u. Partyjny dorobek polityka jest rzeczywiście imponujący i rzadko spotykany. Na początku swojej społeczno-politycznej drogi Kamiński działał w skrajnie prawicowym Narodowym Odrodzeniu Polski, a następnie w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym. W 1997 roku został posłem z ramienia AWS. Następnie zasilił szeregi Przymierza Prawicy oraz Prawa i Sprawiedliwości. Wraz z Adamem Bielanem nazywani byli spin doktorami PiS-u i to im przypisuje się autorstwo spektakularnej kampanii wyborczej partii w 2005 roku, w której odniosła ona podwójne zwycięstwo.
Drogi Kamińskiego i PiS rozeszły się w 2010 roku. Polityk trafił wówczas do partii Polska Jest Najważniejsza, a w 2014 roku wystartował do Parlamentu Europejskiego z list Platformy Obywatelskiej. Nie uzyskał jednak reelekcji. W 2015 roku został sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera – urząd pełniła wówczas Ewa Kopacz. W tym samym roku Kamiński został posłem z ramienia PO, ale już w 2016 roku wyrzucono go z ugrupowania. Następnie współtworzył m.in. ze Stefanem Niesiołowskim niewielką partię pod nazwą Unia Europejskich Demokratów, która startowała z list PSL. Od 2019 roku jest senatorem i wicemarszałkiem Senatu z list ludowców.
Czy to możliwe, aby historia polityczna barwnego i cenionego za kampanijne talenty oraz inteligencję polityka zatoczyła teraz koło i ponownie utorowała mu drogę do PiS? Komentatorzy żartują, że w swojej karierze Kamiński nie był jeszcze w Lewicy Włodzimierza Czarzastego, ale nawet tam nie jest on już mile widziany.
„Może niech negocjuje z PiS”
Z naszych informacji wynika, że Kamiński ma niemal zerowe szanse na ponowne poparcie koalicji w wyborach. - Zacznie od tego, że będzie chciał, żeby PSL go zgłosił do Paktu Senackiego, ale on działa na takiej zasadzie, że pozostali koalicjanci mogą postawić weto przy dowolnej kandydaturze i tu się może skończyć tym, że on może mieć zablokowaną możliwość kandydowania z Paktu – słyszymy.
- Może niech negocjuje z PiS, żeby nie wystawiali kandydata w jego okręgu – sugeruje inny z polityków. Z tym jednak także może być problem, bo dla partii Kaczyńskiego Kamiński również jest już spalony. - To nie ma już znaczenia, bo on nie ma przełożenia na środowiska polityczne. Ma kontakty, bo nieprzypadkowo nie wycofano mu rekomendacji. Ale to się nie przekłada na żadne polityczne decyzje i PiS też już wie, że on nie ma waloru narzędzia politycznie użytecznego – komentuje senator KO.
Adam Bielan, pytany niedawno w Radiu ZET o sugestie byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza, że „knuje” z wicemarszałkiem Senatu Michałem Kamińskim, by pozbawić Donalda Tuska władzy i usadowić w fotelu premiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, odpowiedział: - „Knucie” jest na żadnym etapie. A Marcinkiewicz jest znanym w Polsce bajkopisarzem i między bajki należy włożyć to, co wygaduje.
Pytany o to, czy wraz z Kamińskim mieli się w tym celu spotkać m.in. z ambasadorem USA Tomem Rose'em, polityk odparł: - Chciałbym mieć taki wpływ na bieg spraw światowych, żebym mógł powiedzieć, że dyktuję ambasadorowi USA, co robić i mówić, ale niestety, tak nie jest.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET