Na marginesie albo bez pieniędzy. Ujawniamy pomysły rządu na CBA
Rząd głowi się nad losem Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Prezydenckie weto uniemożliwiło likwidację biura, ale politycy nie składają broni. Na stole są dwa scenariusze. Jednak żaden z nich nie spełni przedwyborczej obietnicy koalicji rządowej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co czeka CBA?
- Jak rząd odpowie na weto prezydenta w sprawie likwidacji?
- Co z finansowaniem CBA?
- Czy CBA zostanie odpolitycznione?
- Czas na propozycję rządową zmierzającą do likwidacji wszystkich przepisów, które umożliwiały poprzedniej władzy instalację w CBA patologii w postaci Wąsika czy Kamińskiego - mówi w rozmowie z RadioZET.pl wiceprzewodniczący sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych Mirosław Suchoń (Klub parlamentarny Centrum).
To jeden ze scenariuszy, który rozważa rząd. Po fiasku ustawy likwidującej CBA, koalicja rządowa planuje znowelizować obowiązujące przepisy. W jaki sposób?
Profesjonalizacja CBA drogą do apolityczności?
Przede wszystkim chodzi o zablokowanie możliwości błyskawicznych awansów dla politycznych nominatów. Do góry piąć mieliby się wyłącznie funkcjonariusze wykazujący się profesjonalizmem, doświadczeniem czy długim stażem w służbie – a nie ci, którzy wypełniają polityczne zadania.
Zmienić miałaby się także strategia działania CBA. Do tej pory to ona była największym problemem formacji, stworzonej do ścigania korupcji na styku polityki. Agenci zajmują się badaniem zamówień publicznych, decyzji finansowych urzędników czy oświadczeń majątkowych polityków. To miałoby ulec zmianie. CBA zamiast skupiać się na polityce, miałoby przede wszystkim tropić korupcję w sektorach, gdzie państwo wydaje najwięcej pieniędzy, np. w ochronie zdrowia.
Choć pomysły mogą wydawać się słuszne, to ich realizacja zależy od prezydenta. Karol Nawrocki musi zgodzić się na zmianę przepisów, co wydaje się mało realne.Jego prezydentura nie trwa nawet roku, a głowa państwa zawetowała już 37 ustaw. Co w sytuacji, gdy nowelizacja podzieli los ustawy likwidującej CBA?
- To będzie jasny sygnał, że prezydentowi zależy na tym, żeby CBA było służbą upolitycznioną. Nie po to, żeby służyła obywatelom, tylko po to, żeby niszczyć przeciwników i ingerować w politykę - mówi Suchoń.
Policja ma zastąpić CBA w walce z korupcją
Brak likwidacji CBA ma też przełożenie na inne plany rządu. Wkrótce ma powstać Narodowe Biuro Śledcze – łączące Centralne Biuro Śledcze Policji i Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Równolegle w Komendzie Głównej Policji ma zostać rozbudowane Biuro do Zwalczania Przestępczości Ekonomicznej, które ma walczyć z korupcją. Doczego potrzebne są dwie duże instytucje wypełniające podobne, jak nie te same zadania?
- Tym, którzy patrzą na ręce nigdy dosyć. Jestem przekonany, znając profesjonalizm policji, że biuro będzie działało z maksymalną intencją służenia państwu i obywatelom. Nie uważam, żeby to miałoby rodzić problem kompetencyjny. Ważniejszym pytaniem jest, jak naprawić CBA? Rząd powinien przedstawić ustawę w tej sprawie - odpowiada wiceszef Komisji do Spraw Służb Specjalnych.
Problem w tym, że na powstanie Narodowego Biura Śledczego również musi zgodzić się prezydent Nawrocki. Wcale nie musi tego zrobić. Inwestycje w policję, siłą rzeczy, zepchną na boczny tor CBA w walce z korupcją, co prezydentowi nie podobało się już wcześniej.
- Rodzi to ryzyko chaosu kompetencyjnego, utraty ciągłości postępowań i odejścia doświadczonych funkcjonariuszy - mówił Nawrocki, gdy uzasadniał weto dla ustawy likwidującej CBA.
Sama idea likwidacji CBŚ i CBZC na rzecz nowego tworu również może nie doczekać się poparcia prezydenta. Od początku pomysł NBŚ wydaje się kontrowersyjny. CBZC świetnie radzi sobie w ściganiu cyberprzestępców i notuje wyniki, które CBŚ mogłoby pozazdrościć. Cyberpolicjanci mają poważne obawy, że w ramach NBŚ zostaną wchłonięci przez starszą i większą jednostkę, jaką jest CBŚ.
Za tą decyzją mają stać jednak polityka. CBZC powstało pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Politycy opozycji sukcesy cyberpolicji mogliby wykorzystać w przyszłorocznej kampanii wyborczej. Nowa rzeczywistość policyjna pod znakiem NBŚ ma osłabić ten przekaz, na co Nowogrodzka zwraca uwagę Nawrockiemu.
Nad obozem rządzącym zbierają się czarne chmury. Brak likwidacji CBA oznacza, że Donald Tusk nie wywiąże się z kolejnej już obietnicy wyborczej. Weto pod nowelizacją ustawy o CBA świadczyłoby o jeszcze większej nieudolności jego rządu. Dlatego, jak nieoficjalnie słyszymy od polityków obozu rządzącego, w grę wchodzi jeszcze jeden scenariusz: odcięcie finansowania CBA.
CBA bez pieniędzy. Kontrowersyjny plan rządu
Co roku Ministerstwo Finansów przekłada Sejmowi projekt budżetu państwa. W nim znajduje się m.in. propozycja rozdzielenia pieniędzy pomiędzy pięć służb specjalnych, trzy cywilne: Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), Agencję Wywiadu (AW), Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA)oraz dwie wojskowe: Służbę Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) oraz Służbę Wywiadu Wojskowego (SWW).
Rząd przeznaczył na służby specjalne w 2026 roku nieco ponad trzy miliardy złotych. Najwięcej, bo ponad 1 mld zł, trafiło do ABW. Drugi co do wielkości budżet w służbach specjalnych ma SKW - 780 mln zł. Ta jednostka mogła liczyć na największy wzrost finansowania w 2026 roku, bo aż o 15,6 proc. Najmniejszy budżet ma CBA (335 mln zł), ale nie to jest najważniejsze. Kluczowe jest, że CBA zanotowało jedynie symboliczny wzrost finansowania - 1,7 proc., a więc zdecydowanie mniej niż przewidywana inflacja.
Po wecie Nawrockiego rząd analizuje scenariusz odcięcia finansowania dla CBA. Jak to wyglądałoby w praktyce? Państwo ma obowiązek finansować organ wykonujący ustawowe obowiązki, dlatego w budżecie muszą znaleźć się pieniądze dla CBA. Prawo nie wskazuje, jaka jest minimalna ani maksymalna kwota na ten cel. Budżet musi jednak umożliwiać realizowanie ustawowych zadań. Scenariusz obozu rządzącego zakłada, że pieniądze dla CBA zostaną „mocno ograniczone”, co w praktyce ma „zabić” funkcjonowanie instytucji – słyszymy od naszych źródeł. Oficjalnie, uzasadnieniem tej decyzji ma być brak potrzeby finansowania CBA ze względu na przejęcie większości zadań dotyczących zwalczania korupcji przez inne służby, m.in. policję.
Pomysł rządzących, choć w pełni legalny, wydaje się być kontrowersyjny. - Nie słyszałem o takim planie - odpowiada Mirosław Suchoń.
Wiceszef Komisji do Spraw Służb Specjalnych oraz poseł klubu Centrum (wchodzącego w skład koalicji rządowej) nie chciał też komentować doniesień o pomyśle ograniczenia finansowania CBA. Jeżeli w najbliższych tygodniach nie pojawi się projekt nowelizacji przepisów o CBA, to po wakacjach rząd przejdzie do realizacji planu B. Do 30 września Rada Ministrów musi przedstawić Sejmowi projekt budżetu państwa na kolejny rok, który ma obejmować zmianę w finansowaniu CBA.
Jeżeli spełni się ten scenariusz — i w przyszłym roku Biuro trafi na margines polskich służb specjalnych — będzie to rozwiązanie mało perspektywiczne. Jesienią przyszłego roku w Polsce odbędą się wybory parlamentarne, które mogą zakończyć się zmianą władzy.
- Gdy PiS odzyska władzę, do CBA wrócą ludzie pokroju Wąsika czy Kamińskiego. Tylko likwidacja tej instytucji ma sens - mówi nam anonimowo jeden z polityków koalicji rządzącej.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET