Niemcy "przerzucają" do Polski migrantów? "Histeria Konfederacji i PiS"
Szef MSWiA Tomasz Siemoniak pytany o oskarżenia opozycji dot. "przerzucania" migrantów przez Niemcy do Polski, powiedział, że "histeria, która towarzyszy teraz politykom Konfederacji i PiS-u jest absolutnie motywowana politycznie". - Jest próbą wyścigu między Konfederacją a PiS-em - mówił minister w Programie Trzecim Polskiego Radia. Jak relacjonuje reporterka Radia ZET Grażyna Wiatr, trwa specjalna operacja MOST. Od kwietnia pogranicznicy skontrolowali blisko 5 tysięcy osób, a zatrzymali ponad 250 cudzoziemców.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są twierdzenia PiS i Konfederacji dotyczące granicy z Niemcami?
- Dlaczego Tomasz Siemoniak uważa, że twierdzenia PiS i Konfederacji są motywowane politycznie?
- Co to są umowy o readmisji i jak wpływają na przekazywanie osób do Polski?
- Czym zajmuje się Ruch Obrony Granic i jakie działania podejmują na granicy?
Granica z Niemcami. "Histeria Konfederacji i PiS"
Szef MSWiA Tomasz Siemoniak pytany był w Programie Trzecim Polskiego Radia o oskarżenia, padające ze strony polityków PiS i Konfederacji, którzy podnoszą, że z Niemiec "regularnie" przerzucani są do Polski migranci. O takim procederze na platformie X pisał m.in. były szef MON Mariusz Błaszczak (PiS). - Ta histeria, która towarzyszy teraz politykom Konfederacji i PiS-u jest absolutnie motywowana politycznie. Jest próbą takiego wyścigu między Konfederacją a PiS-em - ocenił Siemoniak.
Wyjaśnił, że opozycja miesza ze sobą dwie grupy osób. Pierwsza to osoby, które są przekazywane do Polski w wyniku umów o readmisji. - To są ci, co do których Niemcy udowodnią naszej Straży Granicznej, że przyjechali z Polski i pierwsze kroki na ziemi należącej do Unii Europejskiej postawili w Polsce - tłumaczył.
Siemoniak: Bardzo skrupulatnie to sprawdzamy
Druga grupa to osoby zatrzymywane na granicy i niewpuszczane do Niemiec, ponieważ nie mają tytułu do pobytu w tym państwie. W połowie są to obywatele Ukrainy i Białorusi. - Wszystkie przypadki i readmisyjno-dublińskie i przypadki zawrócenia są badane przez Straż Graniczną. (...) Nie wystarcza bilet kolejowy, nie wystarcza oświadczenie. Bardzo skrupulatnie to sprawdzamy - zapewnił Siemoniak.
Minister został zapytany również o Ruch Obrony Granic - czyli inicjatywę powołaną przez Roberta Bąkiewicza. Osoby zrzeszone w ruchu w ostatnim czasie pojawiają się na granicy polsko-niemieckiej i twierdzą, że pilnują granicy przed osobami, które nielegalnie próbują ją przekroczyć. - Widać na filmikach, jak próbują (...) prowokować Policję czy Straż Graniczną. Obrażają tych policjantów wulgarnymi słowami. Wczoraj pan Bąkiewicz rozpowszechniał zdjęcie funkcjonariuszki wzywając do ustalenia jej nazwiska - wymieniał Siemoniak.
Polityk przypomniał, że premier Donald Tusk podczas debaty nad wotum zaufania zapowiedział, że jest bardzo prawdopodobne, że Polska wprowadzi kontrole ze swojej strony na granicy polsko-niemieckiej. Takie kontrole, wprowadzone przez Niemcy, obowiązują od października 2023 r. Zostały wprowadzone, by powstrzymać nielegalną migrację.
Trwa specjalna operacja MOST
Straż Graniczna także odpiera zarzuty o brak reakcji na sytuację na granicy z Niemcami. Przez weekend w miejscowościach przygranicznych jak Zgorzelec, Gubin czy Słubice odbywały się manifestacje środowisk związanych z Konfederacją i tzw. patrole obywatelskie zwane Ruchem Obrony Granic.
Jak relacjonuje reporterka Radia ZET Grażyna Wiatr, trwa specjalna operacja MOST. Od kwietnia pogranicznicy skontrolowali blisko 5 tysięcy osób, a zatrzymali ponad 250 cudzoziemców. Są też już wspólne patrole z Żandarmerią Wojskową. Kontrole skupiają się na mostach drogowych, kolejowych i kładkach. Zdarzają się przypadki zawrócenia przez niemieckie służby migrantów, ale polscy strażnicy mają je dokładnie sprawdzać.
Źródło: Radio ZET/ PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET