Obce służby zaangażowane w kradzież samochodu Tuska? "Sprawdzamy trop"
Nie milkną echa kradzieży samochodu należącego do rodziny premiera Donalda Tuska. Dzięki błyskawicznej akcji policji auto zostało odnalezione, a sprawca złapany. - Jeśli w nocy, kiedy naszą przestrzeń naruszają rosyjskie drony, kradziony jest samochód premiera, a kilka dni później drony latają nad Belwederem, to musimy zakładać ten gorszy scenariusz - stwierdził minister koordynator służb Tomasz Siemoniak, dodając, że sprawdzany jest trop udziału obcych służb w kradzieży.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty usłyszał podejrzany o kradzież samochodu Tuska.
- Dlaczego ABW przygląda się sprawie kradzieży samochodu Tuska.
- Co minister Siemoniak powiedział na temat potencjalnych zagrożeń.
- Które służby były zaangażowane w odzyskanie samochodu.
Samochód Tuska skradziony i odnaleziony. Służby badają sprawę
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku informowała, że sąd zgodził się na trzymiesięczny areszt dla mieszkańca Sopotu podejrzanego o kradzież samochodu marki Lexus należącego do rodziny premiera Donalda Tuska.
Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty: kradzieży samochodu z włamaniem, a także dokumentów, które były w środku pojazdu oraz zarzut obejmujący posłużenie się podrobionymi tablicami rejestracyjnymi poprzez umieszczenie ich na skradzionym aucie.
Łukaszowi W. grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna został zatrzymany w sobotę rano na lotnisku w Gdańsku tuż przed planowanym wylotem do Bułgarii. 41-latek był zaskoczony, ale nie stawiał oporu.
Siemoniak ws. kradzieży auta Tuska: musimy zakładać gorszy scenariusz
"Rzeczpospolita" podała w czwartek, że złodziej premierowskiego lexusa to człowiek spoza środowiska złodziei samochodów, a cała sprawa w wielu punktach wymyka się regułom panującym w świecie przestępczym i bacznie przygląda się jej ABW. W Polsat News o te doniesienia pytany był minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. - Wiemy tyle, że dzięki bardzo sprawnej akcji policji i pracy innych służb samochód został odzyskany. To są fakty. Natomiast i policja, i SOP, i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego działają, żeby wszystkie aspekty tej sprawy, powiązania osób, wyjaśnić - powiedział.
- Najważniejsze jest to, że we wszystkich takich sytuacjach zawsze zakładamy, że ten gorszy scenariusz może być prawdziwy. To dotyczy różnych pożarów. Były akty dywersji, których efektami były wielkie pożary i doszliśmy do tego, kto, co, gdzie i jak, np. pożar Centrum Marywilska, więc jeśli nagle w takiej nocy kradziony jest samochód należący do premiera, jeżeli kilka dni później latają drony nad Belwederem i innymi budynkami rządowymi, to musimy zakładać (ten gorszy scenariusz), i tak działa w tych wypadkach Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego - podkreślił Siemoniak.
Minister dopytywany o to, czy trop ewentualnego udziału obcych służb jest sprawdzany, odparł, że "oczywiście tak".
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET