Pełczyńska-Nałęcz zdradza kulisy spotkania ws. wicepremiera. "Czuję się zażenowana"
Umówiliśmy się, że będzie wskazany wicepremier przez Polskę 2050. Nie ma tego w umowie koalicyjnej, ale nie to nie znaczy, że nie było umowy ustnej, kiedy rozmawialiśmy o rekonstrukcji. Wicepremiera Sikorskiego też nie ma w umowie koalicyjnej - powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. Ministra funduszy i polityki regionalnej pytana była o ustalenia z koalicjantami dotyczące funkcji wicepremiera.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie ustalenia zapadły na spotkaniu przed wakacjami.
- Co zadecydowano o stanowisku wicepremiera dla Polski 2050.
- Dlaczego Pełczyńska-Nałęcz uważa, że sytuacja w koalicji jest żenująca.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz o ustaleniach w sprawie wicepremiera
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz była gościnią kanału Rymanowski Live, gdzie zdradziła szczegóły spotkania przedstawicieli koalicji rządzącej, na którym dyskutowano o rekonstrukcji rządu i przyznaniu stanowiska wicepremiera Polsce 2050. Szymon Hołownia domaga się, by przed zmianą marszałka Sejmu premier zgodził się na powołanie Pełczyńskiej-Nałęcz na wicepremiera.
- Umówiliśmy się, że będzie wskazany wicepremier przez Polskę 2050. Nie ma tego w umowie koalicyjnej, ale nie to nie znaczy, że nie było umowy ustnej, kiedy rozmawialiśmy o rekonstrukcji. Premiera Sikorskiego też nie ma w umowie koalicyjnej - stwierdziła ministra, pytana przez Bogdana Rymanowskiego o ustalenia wewnątrz koalicji rządzącej.
Ministra doprecyzowała, że do spotkania doszło przed wakacjami. - Przy stole siedziało chyba 14 osób, z tego jedna kobieta. To też sporo oddaje o polskiej polityce, że jak przychodzi do otwartej rozmowy o władzy, to nie ma kobiet - mówiła Pełczyńska-Nałęcz.
Jak stwierdziła, wszystkie ustalenia, do których wówczas doszło, były w oparciu o wzajemne zaufanie. - Było ustalenie, że będzie dodatkowy wicepremier ze strony PO. Byłam przy stole, więc wiem, co ustalono - dodała.
Co ze stanowiskiem wicepremiera dla Pełczyńskiej-Nałęcz?
Wiceszefowa Polski 2050 oceniła też ogólny przebieg rozmów dotyczących zmian personalnych. - Czuję się trochę zażenowana, że to tak wygląda. Zgódźmy się, skończmy i zacznijmy rozmawiać o sprawach. Nie chcemy niczego więcej, niż miało być. Nie chcemy nikomu i niczego zabierać, nikogo stawiać do kąta - podkreśliła.
Pełczyńska-Nałęcz została także zapytana o to, co się stanie, jeśli Donald Tusk wybierze kogoś innego z Polski 2050 na stanowisko wicepremiera. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie którakolwiek z partii wskazuje w innej partii kandydatkę, kandydata na jakiekolwiek stanowisko - przyznała. Oceniła przy tym, że wszystko to "zaczyna wyglądać jak toksyczna rodzina, która rozmawia ciągle o samych sobie" i jest to "żenujące".
Źródło: Radio ZET/Rymanowski Live
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET