Polskie nazwiska w aferze Epsteina? "Chyba, że premier wie coś, czego my nie wiemy"
Bartosz Kownacki z PiS uważa, że powołanie specjalnego zespołu mającego zbadać polskie wątki w aferze Jeffreya Epsteina to próba przykrycia innych spraw i odwrócenia uwagi od problemów rządu. – No chyba, że premier wie coś, czego my nie wiemy. Np. że tam jacyś politycy koalicji są – ale ja w to nie wierzę – mówił polityk PiS w programie "7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET". – Ja tylko się dziwię PiS, że krzyczą i się denerwują, bo to wygląda, jakby mieli coś na sumieniu – odparł Mariusz Witczak z KO.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Premier Donald Tusk powołał specjalny zespół do zbadania polskich wątków w aferze Jeffreya Epsteina, po ujawnieniu 3 mln stron dokumentów przez amerykańskie Ministerstwo Sprawiedliwości.
- Debata w programie "7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET" wzbudziła gorące dyskusje, w tym komentarze Roberta Biedronia o polskich modelkach i podejrzenia o wykorzystywanie młodych kobiet.
- Kontrowersje między politykami na temat powołania zespołu; Bartosz Kownacki z PiS skrytykował działania premiera, twierdząc, że to teatr polityczny, podczas gdy Mariusz Witczak z KO podkreślił potrzebę zbadania ewentualnych polskich powiązań z aferą.
Ostra kłótnia o polskie wątki afery Epsteina
Goście programu "7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET" rozmawiali o polskich wątkach w aferze seksualnej Epsteina. Przypomnijmy: amerykańskie Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało około 3 mln stron dokumentów z akt spraw dotyczących amerykańskiego finansisty i przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina. Akta zawierają m.in. korespondencję Epsteina z prominentnymi osobami albo wzmianki na ich temat.
Ujawnienie akt wywołało wzburzenie i debatę w wielu państwach, także w Polsce. We wtorek premier Donald Tusk powołał specjalny zespół do zbadania polskiego wątku tej afery. Uzasadniał, że sprawa jest "zupełnie bez precedensu" i zajmuje uwagę polskiej opinii publicznej oraz ministrów "ze względu na tzw. wątki czy ślady polskie w całej sprawie".
Tusk powołuje zespół, PiS grzmi
– Wśród tych 3 mln stron, które zostały ujawnione, jest sporo polskich wątków – bodajże pani Natalii, która miała sprowadzać z Krakowa młode kobiety, dziewczyny. One miały być wykorzystywane seksualnie, taki wątek tam się pojawia. Są wątki polskich modelek, które były także wokół tej sprawy i być może też były wykorzystywane – komentował Robert Biedroń z Nowej Lewicy.
– Wydaje mi się, że tutaj powinniśmy być ponad podziałami politycznymi. Sprawa jest na tyle poważna i dotyczy prawdopodobnie polskich obywatelek. Dobrze, że premier chce zbadać tę sprawę – mówił europoseł.
Innego zdania jest Bartosz Kownacki z PiS. – Premier robi kabaret, żeby zaistnieć. Brakuje mi nie tylko ministra Żurka jako szefa tego zespołu, tylko ministra Krajewskiego, który powinien stanąć i powiedzieć, że nie czytał akt, bo ma do tego pracowników – ocenił.
"Poseł Kownacki walczy o nagrodę najgłupszej wypowiedzi roku"
– Jeżeli są tam polskie wątki, a polskie nazwiska się przewijają, to w służbach specjalnych i prokuraturze działają takie zespoły. Są wyłączone akta ze śledztwa amerykańskiego przekazywane Polsce. I nie trzeba z tego robić spektaklu politycznego, powoływać ministra Żurka – wyliczał Kownacki.
Jaki to ma cel według Bartosza Kownackiego? – Przykrycie innych spraw, odwrócenie uwagi chociażby od pana Czarzastego. No chyba, że premier wie coś, czego my nie wiemy. Np. że tam jacyś politycy koalicji są – ale ja w to nie wierzę – dodał.
– Pan poseł Kownacki walczy o nagrodę najgłupszej wypowiedzi roku – odpowiedział Mariusz Witczak z KO. – Nie mogę inaczej tego skomentować. Mamy do czynienia z gigantyczną siatką i aferą, która też obnaża przy okazji zgniliznę elit i wysokich sfer biorących udział w tego typu procederze. Jeżeli ktokolwiek w Polsce żyje i funkcjonuje, a mógł być powiązany z tym procederem, to oczywiście musi stanąć przed sądem. A druga funkcja to wątki FSB i służb specjalnych Rosji. Wiemy, w jakich czasach żyjemy. Ja tylko się dziwię PiS, że krzyczą i się denerwują, bo to wygląda, jakby mieli coś na sumieniu – skomentował polityk KO.
"Połowa akt nie została jeszcze opublikowana"
– Nie wiem, co pan chce zasugerować, ale ja tam żadnych polskich polityków nie znalazłem – odparł prowadzący program Andrzej Stankiewicz.
– Sprawa pokazała stopień degeneracji elit amerykańskich – biznesowych, politycznych, celebryckich. Pamiętam, jak JD Vance w Monachium pokazywał tę wyższość USA nad zdegenerowaną Europą – na złodzieju czapka gore. Należy tej sprawie się przyglądać, ale połowa akt nie została jeszcze opublikowana – zauważył z kolei Adam Jarubas z PSL. - Bez znaczenia skąd pochodzą zwyrodnialcy, każdego trzeba osądzić i wsadzić do więzienia – skomentował Witold Tumanowicz z Konfederacji.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET