`

Prezes Sądu Najwyższego mówi o "Giertychówkach". Mocna reakcja rzecznika rządu

3 min. czytania
23.06.2025 13:14
Obserwuj nas na Google

To już trudno nawet komentować. Obowiązkiem Sądu Najwyższego jest rozpatrzenie każdego protestu bardzo rzetelnie - skomentował wypowiedź I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej w Radiu ZET rzecznik rządu, Adam Szłapka. 

adam szłapka
fot. Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co powiedziała I prezes Sądu Najwyższego w Gościu Radia ZET.
  • Jak do słów Małgorzaty Manowskiej odniósł się rzecznik rządu. 
  • Co Manowska nazwała "nieodpowiedzialną akcją". 

"Obowiązek Sądu Najwyższego". Szłapka odpowiada I prezes Sądu Najwyższego

Rzecznik rządu Adam Szłapka podkreślił, że dopóki nie zostaną udowodnione nieprawidłowości, nie ma żadnych podstaw do kwestionowania wyników wyborów. Dodał, że Sąd Najwyższy jest zobowiązany do tego, żeby rzetelnie rozpatrzyć każdy protest wyborczy.

Szłapka odniósł się tym samym do słów  I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej, która powiedziała w poniedziałek w Radiu ZET, że do SN wpłynęło ponad 50 tysięcy protestów przeciwko wyborowi prezydenta RP, a kilka tysięcy z nich pozostanie bez rozpoznania przez wady formalne. - Ludzie nie potrafili nawet wpisać swojego PESEL-u - wyjaśniała Manowska.

Szłapka pytany przez dziennikarzy o stanowisko rządu podkreślił, że dopóki nie zostaną udowodnione nieprawidłowości, nie ma żadnych podstaw do tego, żeby kwestionować wynik wyborów. - To, co dotyczy rządu, to jest to, co może robić minister sprawiedliwości, prokurator generalny. I prokurator generalny sprawdza, do jakich doszło nieprawidłowości. Jeżeli są takie, jak na przykład sytuacja w Kamiennej Górze, to wszczyna postępowanie - mówił. - Prokurator generalny, z tego co wiem, zapoznał się w Sądzie Najwyższym z kilkoma, chyba z dziesięcioma protokołami i w kilku doszło do nieprawidłowości. Trzeba je po prostu wyjaśnić - dodał.

Redakcja poleca

Manowska: 90 proc. protestów wyborczych to "giertychówki"

Pytany o wypowiedź prezes Manowskiej, że większość złożonych protestów wyborczych to "giertychówki" stworzone na postawie wzoru udostępnionego w mediach społecznościowych przez posła KO Romana Giertycha, Szłapka odparł, że "nie do końca interesuje go zdanie Małgorzaty Manowskiej, co sądzi o tych protestach". - Mnie interesuje zapis konstytucji, który mówi o tym, że każdy obywatel ma prawo do złożenia protestu. I interesuje mnie to, że Sąd Najwyższy jest zobowiązany do tego, żeby każdy taki protest rzetelnie rozpatrzył - powiedział rzecznik rządu. - Nikt tu nie kwestionuje tych wyborów - zapewnił Szłapka.

- Ta liczba (red. protestów wyborczych) już przekroczyła 50 tys., ale czekamy jeszcze na informację z Poczty Polskiej, czy coś jeszcze przyjedzie do Sądu Najwyższego. Indywidualnych protestów jest kilkaset sztuk. Ponad 90 proc. to są protesty powielane, których wzór został udostępniony przez posła Giertycha. Pracownicy SN nazywają je "giertychówkami”. Kilka tysięcy protestów to wzór udostępniony przez pana Wawrykiewicza - mówiła w Radiu ZET I prezes SN Małgorzata Manowska.

Zdaniem Manowskiej jest to "nieodpowiedzialna akcja, lekkomyślność, która dokuczyła pracownikom Sądu Najwyższego". - Akcja posła Giertycha i pana Wawrykiewicza spowodowała tylko to, że pracownicy SN w czerwcowy weekend, zamiast spędzać go z rodzinami, przyjaciółmi, siedzieli w Sądzie i pracowali - stwierdziła sędzia. I prezes pytana, czy SN zdąży z rozpoznaniem protestów do 2 lipca, odpowiedziała, że "tylko jakieś nadzwyczajne możliwości, jak zamach, uwięzienie sędziów, mogłyby spowodować", że protesty nie zostaną rozpatrzone na czas. Dodała jednak, iż "z całą pewnością tego powiedzieć nie można".

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET