`

Przyszłość nowych „małych” partii. Nowe otwarcie czy wehikuł na listy większych graczy?

3 min. czytania
18.07.2026 07:15
Obserwuj nas na Google

Po fuzji Stowarzyszenia Centrum z Unią Europejskich Demokratów powstała Unia Centrum. Jednocześnie ruch Mateusza Morawieckiego coraz śmielej ustawia się w kontrze wobec PiS i niewykluczone, że poskutkuje to utworzeniem kolejnego ugrupowania. Czy takie partie mają przyszłość? I czy przetrwają jako samodzielne byty czy ostatecznie kończą jako wehikuł na listy wyborcze silniejszych graczy?

Małe partie
fot. Członkowie nowej partii Unia Centrum, PAP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie ugrupowania tworzą Unię Centrum.
  • Które cele są filarami programowymi Unii Centrum.
  • Dlaczego nowe ugrupowania powstają na polskiej scenie politycznej.
  • Jakie wyzwania stoją przed partiami tworzonymi z rozłamów.

Unia Centrum wkracza na polską scenę polityczną. To nowe ugrupowanie powstałe z połączenia Stowarzyszenia Centrum (które wcześniej wyodrębniło się z Polski 2050) i Unii Europejskich Demokratów, czyli członka Koalicja Polskiej, na czele której stoi PSL. Na czele nowej formacji stanie ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, a jej zastępcami będą: dotychczasowa szefowa UED Elżbieta Bińczycka, europoseł Michał Kobosko, Mirosław Suchoń oraz Ewa Szymanowska.

Filarami mają być: silna i konkurencyjna gospodarka, wspieranie przedsiębiorców, transformacja energetyczna, zaangażowanie w tematykę klimatyczną oraz proeuropejskość. Inicjatorzy projektu celują przede wszystkim w „uśpiony” elektorat Trzeciej Drogi z 2023 roku oraz część wyborców rozczarowanych rządami obecnej koalicji, zwłaszcza KO. Kobosko w rozmowie z RadioZET.pl zapewniał, że zainteresowanie projektem jest duże, a członkowie UC mają świadomość, że koalicja rządząca, której częścią chcą pozostać, rozczarowała wielu wyborców. Nie wykluczył współpracy z różnymi środowiskami, zarzekał się też, że żadna partia nie jest obecnie na etapie tworzenia list, co było odpowiedzią na pojawiający się w przestrzeni medialnej zarzut, że UC to tak naprawdę wehikuł na listy wyborcze KO w 2027 roku.

Czy małe partie mają szanse przetrwać?

Czy małe partie, wyodrębniające się z większych podmiotów, mają w ogóle szanse przetrwać, czy ostatecznie i tak wylądują na jednych listach z większymi graczami? - Większość partii, które konstytuowały się na polskiej scenie politycznej, powstawały w ramach reprezentacji parlamentarnej z różnych podziałów w tymże parlamencie. To zdecydowanie nie jest nowa sytuacja  - mówi w rozmowie z RadioZET.pl dr Anna Materska-Sosnowska, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego, członkini zarządu Fundacji Batorego. Przypomina kontrprzykład Samoobrony, ale opisując np. Polskę 2050 zwraca uwagę, że – mimo iż lider był spoza parlamentu – większość osób, które w poprzedniej kadencji zasili ten klub sejmowy, pochodziła z ówczesnej PO. 

- Po pierwsze, takie ugrupowania czasem powstają w ramach protestu wobec tego, co się dzieje w ich macierzystej formacji, że niektórym posłom coś tam się nie podoba. Po drugie, powstają też dlatego, że mają swoje propozycje, które uważają za lepsze. Ale jest też trzeci powód: bardzo często powstają po to, by zaistnieć i nie zginąć politycznie. Poszczególni politycy chcą mieć pewność znalezienia się na listach w kolejnych wyborach parlamentarnych – tłumaczy ekspertka. Według niej takie ugrupowania i ogółem „ruch na scenie politycznej” są potrzebne. Zwraca przy tym uwagę na znaczący problem. - To są z reguły partie, które powstają przede wszystkim ze względów personalnych, a nie ideologicznych. Wtedy bardzo trudno jest zbudować dla nich takie silne, stabilne poparcie – przyznaje.

Co czeka ruch Mateusza Morawieckiego?

Wracając do zarzutu o tworzenie mikro-partyjek, które mają być jedynie wehikułem na listy lub do koalicji z większymi podmiotami, Materska-Sosnowska zaznacza, że np. historia Konfederacji Korony Polskiej temu przeczy. Ruch Grzegorza Brauna odłączył się przecież od formacji Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka, ostatecznie nie przepadając. Regularnie notuje bowiem w sondażach wyniki w przedziale 7-10 proc., a więc przekraczające próg wyborczy. - Braun najpierw został zawieszony za start w wyborach prezydenckich, potem wyrzucony, a teraz - już ze zdobytą popularnością i pewną rozpoznawalnością - tworzy własne struktury w całym kraju – mówi badaczka.

Jak więc w tym kontekście rozpatrywać awanturę w PiS wokół stowarzyszenia „Rozwój Plus” Mateusza Morawieckiego? Co czekać może byłego premiera i jego zwolenników – secesja z partii Jarosława Kaczyńskiego i samodzielny start w wyborach do parlamentu, pozostanie w PiS czy odejście, ale finalnie z miękkim lądowaniem w jakiejś większej koalicji? - Dla każdego nowo tworzącego się ruchu czy stowarzyszenia, jakkolwiek to nazwiemy wybicie na samodzielność, jest konieczne w celu nabycia podmiotowości. Dopiero wtedy możesz sobie stworzyć warunki do negocjacji. Nie jesteś już przystawką, tylko mówisz „idziemy na takich warunkach, na to się godziny, a na to nie”. W tym przypadku upatrywałabym raczej ścieżki do upodmiotowienia się, a dopiero potem szukania potencjalnych koalicjantów. I wcale nie musi to być PiS – podsumowuje rozmówczyni RadioZET.pl.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET