Rząd musi dokonać przeglądu procedur? Pytania po nalocie rosyjskich dronów
Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował w Radiu ZET, że granica polsko-białoruska zostanie zamknięta bezterminowo. - Do czasu, aż będziemy pewni, że Polakom nic nie zagraża - powiedział. Odniósł się też do działań i procedur w związku z nalotem rosyjskich dronów na Polskę. - Wszystko będzie sprawdzane - stwierdził.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były działania rządu po naruszeniu przestrzeni przez drony
- Dlaczego granica z Białorusią została zamknięta
- Co mówi się o systemach ostrzegania po nalocie dronów
- Które procedury mogą zostać zmienione po analizie zdarzeń
Rosyjskie drony nad Polską. Szef MSWiA o procedurach
Nalot rosyjskich dronów, które w nocy z wtorku na środę masowo naruszyły polską przestrzeń powietrzną, wywołał falę dyskusji o bezpieczeństwie, procedurach i reagowaniu na podobne ataki czy prowokacje. O działaniach rządu, wojska i zamknięciu granicy z Białorusią w związku z ćwiczeniami Zapad z szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim rozmawiał report Radia ZET Szymon Kastelik.
Granica polsko-białoruska zamknięta
Marcin Kierwiński na wstępie zaznacza, że granica polsko-białoruska została zamknięta bezterminowo w związku z ćwiczeniami Zapad. - Nic nie przejedzie do czasu, w którym nie będziemy mieli całkowitej pewności, że ze strony białoruskiej i toczących się tam manewrów, polskim obywatelom nie zagraża żadne niebezpieczeństwo - mówił.
Pytany o to, co z osobami, które będą chciały opuścić Białoruś, Kierwiński odpowiada, że o zamknięciu granic premier Donald Tusk informował już we wtorek. - Mamy zamknięcie granic po dwóch dniach, więc te osoby, które pilnie chciały opuścić reżim Łukaszenki, miały taką możliwość - ocenia. Zwraca też uwagę na to, że Białoruś graniczy też z innymi państwami, przez które można podróżować.
Pytania o systemy ostrzegania po nalocie rosyjskich dronów
Po tym, jak rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną, rozgorzała dyskusja na temat systemów ostrzegania. Zwracano uwagę, że syreny alarmowe milczały, a alert RCB został rozesłany zbyt późno. - Sytuacja była na bieżąco monitorowana i kontrolowana. Wszystkie procedury zadziałały, zarówno od strony wojskowej, jak i gwarantowania bezpieczeństwa Polakom - mówi Kierwiński.
Szef MSWiA nie ma jednak wątpliwości, że "tego typu zdarzenia zawsze są na swój sposób niespodziewane". - Są przyczynkiem do dyskusji i dokładnego sprawdzenia procedur. Od najniższych na poziomie samorządowych do najważniejszych instytucji w państwie - mówi. Zapewnia jednak, że wszystkie działania zostaną przeanalizowane, co "może skłonić do zmiany niektórych procedur".
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET