`

„Rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem”. Incydent z Nawrockim. Jest reakcja wiceszefa MSWiA

3 min. czytania
30.06.2026 13:52
Obserwuj nas na Google

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek skomentował doniesienia z wywiadu-rzeki z prezydentem. Karol Nawrocki opisał tam sytuację, która mogła wskazywać na próbę jego otrucia. Według wiceszefa MSWiA incydent wyglądał poważnie, wobec czego sprawą zajmuje się już prokuratura.

Prezydent Karol Nawrocki
fot. Lukasz Gdak/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego prokuratura zajmuje się sprawą rzekomego otrucia Nawrockiego.
  • Co działo się 15 maja 2025 r. z prezydentem Nawrockim w Ząbkowicach Śląskich.
  • Jakie środki ochrony mogły być wcześniej podjęte wobec prezydenta Nawrockiego.
  • Dlaczego incydent został zgłoszony rok po zdarzeniu.

Potencjalna próba otrucia Nawrockiego. Wiceszef MSWiA: Sprawę wyjaśni prokuratura

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek powiedział w programie „Tłit” Wirtualnej Polski, że informacja o potencjalnej próbie otrucia prezydenta Karola Nawrockiego, do której miało dojść podczas kampanii prezydenckiej, jest „szczególnie zaskakująca”, bo opis tego zdarzenia wskazuje, że było ono poważne.

- Było poważne, nagłe, stanowiło zagrożenie dla zdrowia i życia pana prezydenta i okazuje się, że nie podjęte zostały żadne działania związane z zapewnieniem jakiejś ochrony - powiedział Mroczek. Zaznaczył, że jest „niezwykle ważne”, jakie działania ratunkowe zostały wówczas podjęte, ponieważ temat budzi „poważne kontrowersje”.

- Nie wiadomo, jakie mechanizmy zostały uruchomione, albo dlaczego nie zostały uruchomione. W związku z tym niech prokuratura to wyjaśni (...) Przesłuchani zostaną ci, którzy byli wtedy z prezydentem, którzy coś w tej sprawie mogą wiedzieć i jestem pewien, że w ciągu kilku tygodni będziemy mieli już większą wiedzę - dodał wiceminister.

„W sytuacji, gdy podejrzewa się zamach na swoje życie, natychmiast się to zgłasza”

W sprawie chodzi o wydarzenia, do których miało dojść 15 maja 2025 r. opisane w książce będącej wywiadem-rzeką prof. Andrzeja Nowaka z prezydentem Karolem Nawrockim pod tytułem „Skąd się wziął Karol Nawrocki”. Powoływał się na nie portal wpolityce.pl. W trakcie spotkań z mieszkańcami Ząbkowic Śląskich i Dzierżoniowa miało dojść do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia i chwilowej utraty przytomności ówczesnego kandydata na prezydenta. Mogło to być skutkiem podania mu substancji zagrażających życiu lub zdrowiu.

Redakcja poleca

Jacek Dobrzyński rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych powiedział w poniedziałek PAP, że nie słyszał, żeby prezydent wcześniej zgłaszał to zdarzenie odpowiednim służbom. - Dziwię się, że ponad rok później przypomniał sobie o tym, opowiadając publicznie w wywiadzie, jak się wtedy źle poczuł i wymiotował. Mam nadzieję, że przynajmniej jego współpracownicy wezwali wówczas karetkę pogotowia i lekarze udzielili mu właściwej pomocy. Uważam, że naturalnym jest, że każdy w sytuacji, gdy podejrzewa „zamach” na swoje życie, natychmiast zgłasza to oficjalną drogą, na przykład policji - zaznaczył Dobrzyński.

Co wydarzyło się w Ząbkowicach Śląskich?

Po doniesieniach medialnych Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie z urzędu. To postępowanie sprawdzające. Jak poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Mariusz Pindera, chodzi o „podejrzenia narażenia obecnego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w toku kampanii wyborczej w 2025 r.”

Portal wpolityce.pl podał, że w przywoływanej książce znajduje się fragment opisujący nagłe pogorszenie stanu zdrowia obecnego prezydenta. Jak sam Karol Nawrocki miał opisać, poczuł się źle pod koniec spotkania z mieszkańcami Ząbkowic Śląskich. Poprosił wówczas swoich współpracowników o odprowadzenie go do autokaru, gdzie położył się na tylnym siedzeniu i stracił przytomność.

„I od tego momentu nie pamiętam. Obudziłem się po jakimś czasie. Wszystkie okna zasłonięte. Nade mną stoją bladzi Mikołaj, Jakub i Jarek. W życiu nie miałem czegoś takiego. Autokar, cały garnitur, wszystko kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Wszystko. Oni potem opowiadali, że nie mogli na to patrzeć. Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu «Egzorcysta» - kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut” - cytuje fragment książki portal w wpolityce.pl.

W książce tej jest też fragment, w którym prezydent mówi, że od początku kampanii słyszał od ochrony różne ostrzeżenia, np. że nie powinien całować kobiet w rękę, że „to może być sposób, żeby go podtruć”, że porusza się po bardzo wąskiej linii ryzyka i że prędzej czy później coś takiego może się wydarzyć.

Prok. Mariusz Pindera pytany przez PAP o czynności, które będzie podejmowała prokuratura, zaznaczył, że jest to na razie postępowanie sprawdzające, które ma wykazać czy złe samopoczucie ówczesnego kandydata, a obecnie prezydenta RP, było efektem działania osób trzecich. - Chodzi o to, aby sprawdzić, czy doszło do popełnienia przestępstwa. Jeśli prokurator ustali, że zaszła taka przesłanka, zostanie wszczęte śledztwo - powiedział prok. Pindera.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET