`

Skandal w restauracji. Awantura między Mejzą a senatorem. "Nie trzymasz ciśnienia, dziadku"

3 min. czytania
25.09.2025 11:23
Obserwuj nas na Google

Poseł PiS Łukasz Mejza miał prowokować i wielokrotnie obrzucać obelżywymi określeniami senatora Wadima Tyszkiewicza - ustaliła "Rzeczpospolita" na podstawie notatki, którą drugi z wymienionych polityków przesłał do marszałkini Małgorzat Kidawy-Błońskiej. Do awantury między nimi miało dojść w kwietniu w sejmowej restauracji. Obydwaj politycy przekazali też w rozmowie "Rz" swoje wersję tego, co zaszło w Domu Poselskim. 

Mejza
fot. Paweł Wodzyński/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie okoliczności doprowadziły do konfliktu między Łukaszem Mejzą a Wadimem Tyszkiewiczem.
  • Co zarzucali sobie nawzajem poseł PiS i niezależny senator podczas incydentu.
  • Którzy politycy byli świadkami incydentu w sejmowej restauracji.

Skandal w sejmowej restauracji. Mejza miał zaatakować Tyszkiewicza

"Szanowna Pani Marszałek, zgłaszam zdarzenie, jakie miało miejsce w restauracji w Nowym Domu Poselskim dnia 24.04.2025 roku o godz. ok. 10:30. Do bufetu z jedzeniem, przy którym staliśmy, nakładając jedzenie wraz z żoną Agnieszką Tyszkiewicz, podszedł poseł Łukasz Mejza, trzymając 2,3-letnie dziecko na ręku. Prowokacyjnie zaczął zaczepiać mnie i moją żonę, używając słów obelżywych i zwrotów" - tak brzmią pierwsze zdania notatki, którą senator Wadim Tyszkiewicz skierował do marszałkini Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Treść dokumentu oraz przebieg zdarzenia w sejmowym lokalu przedstawiła "Rzeczpospolita". Z ustaleń wynika, że kilka miesięcy temu doszło do awantury między dwoma rozpoznawalnymi politykami z województwa lubuskiego. Przypomnijmy, że Tyszkiewicz to wieloletni prezydent Nowej Soli, a od 2019 roku niezależny senator z ramienia Paktu Senackiego (obecnie przedstawiciel koła Niezależnych i Samorządnych). Mejza zaś od 2021 roku sprawuje mandat posła. Choć do Sejmu wszedł w trakcie kadencji z listy PSL-Kukiz'15, to od początku związał się z PiS, z którego list dwa lata temu uzyskał reelekcję. 

Redakcja poleca

Politycy nie tylko więc znają się z tego samego regionu, ale przed laty nawet ze sobą współpracowali. To właśnie z komitetu Tyszkiewicza Lepsze Lubuskie Mejza w 2014 roku zdobył mandat radnego sejmiku wojewódzkiego. Później jednak mocno się poróżnili, a Tyszkiewicz w 2023 roku złożył nawet zawiadomienie do prokuratury ws. rzekomych nieprawidłowości w finansowaniu kampanii Mejzy. 

"Trzęsiesz się i nie trzymasz ciśnienia, dziadku"

W notatce, której treść przytoczyła "Rz", Tyszkiewicz pisze, że Mejza miał go wyzywać i obrzucać obelgami. "Jesteś chorym psychicznie oszustem" i "trzęsiesz się i nie trzymasz ciśnienia, dziadku" to najłagodniejsze, ponieważ część z nich miała wulgarny, a nawet seksualny charakter. Zareagować miały Straż Marszałkowska i ochrona. "Świadkami zdarzenia było kilkadziesiąt osób, w tym: posłanki Iwona Hartwich, Katarzyna Osos i wiele innych osób. Zachowanie posła Łukasza Mejzy było prowokacyjne, a obrażanie kobiety, mojej żony i mnie, haniebne" - czytamy. 

Tyszkiewicz w rozmowie z "Rzeczpospolitą" potwierdził autentyczność notatki oraz to, co rzeczywiście wydarzyło się w Domu Poselskim. Jego zdaniem poseł PiS chciał go sprowokować i "z zimną krwią i cynicznym śmiechem na twarzy, w obecności mojej żony mówił rzeczy, których nawet nie wypada powtarzać". - Chodziło mu o to, żebym w obronie mojej żony, jej i swojego honoru dał mu w twarz. Ale obiecałem żonie, że w takich sytuacjach robię krok do tyłu. W przeciwnym razie to on wyszedłby z tego zwycięsko, a nie ja - przekonywał senator. Dodał, że to nie jest ich pierwsze "starcie" w parlamencie i że nie wie, czy jego adwersarz poniósł z tego tytułu jakieś konsekwencje. 

Mejza wydał oświadczenie. Twierdzi, że Tyszkiewicz prowokuje go od dłuższego czasu

Również Mejza potwierdził, że doszło do opisywanego zdarzenia, ale zarzekał się, że to Tyszkiewicz zaczął. Przesłał redakcji "Rz" obszerne oświadczenie (którego dziennik zdecydował się nie cytować, a omówić, z uwagi na to, że miały być w nim zawarte obelgi oraz sugestie dotyczące stanu zdrowia senatora). Wynika z niego, że to były prezydent Nowej Soli miał go prowokować tego dnia w obecności dziecka i ogólnie od kilku lat zachowywać się względem niego niestosownie (np. wykonywać gest plucia na buty). 

"Zdaniem Mejzy u źródła konfliktu leży zazdrość Tyszkiewicza wobec jego osiągnięć w pracy dla regionu lubuskiego" - czytamy w artykule. Sam senator nie chciał odnosić się do oświadczenia swojego przeciwnika politycznego. Zapewnił jednak, że jego wersję wydarzeń z feralnego kwietniowego dnia "może zaświadczyć kilkadziesiąt osób".

Źródło: Radio ZET/rp.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET