Wiceminister sportu w Radiu ZET: „Skandal, skandal. Wiedziałem jak to pójdzie”
- Szef PKOl to osoba, która nigdy nie powinna była piastować tego obowiązku. To jest najwyższa funkcja dyplomatyczna w sporcie, to jest bardzo ważny element miękkiej dyplomacji - mówił wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś w programie „Trzy pytania na koniec dnia” u Beaty Lubeckiej w Radiu ZET.
Wiceminister Raś o aferze Zondacrypto
- Szef PKOl to osoba, która nigdy nie powinna była piastować tego obowiązku. To jest najwyższa funkcja dyplomatyczna w sporcie, to jest bardzo ważny element miękkiej dyplomacji - powiedział Ireneusz Raś wiceminister sportu i turystyki w programie „Trzy pytania na koniec dnia” w Beaty Lubeckiej w Radiu ZET.
Raś oceniał, że sytuacja w PKOl to „skandal, skandal, powiem krótko skandal. Wiedziałem jak to pójdzie, w którym kierunku ta sytuacja z Zondacrypto w PKOl. Mieliśmy trzy podejścia w parlamencie. Też w kontekście tego co wyczyniał prezes PKOl”.
- Szef PKOl to osoba, która nigdy nie powinna była piastować tego obowiązku. To jest najwyższa funkcja dyplomatyczna w sporcie, to jest bardzo ważny element miękkiej dyplomacji - mówił.
Zdaniem Rasia „to powinny być osoby o autorytecie niekwestionowanym i świata sportowego i świata społecznego". - Prezes PKOl najwyraźniej czując swoje problemy, upoważnił jednego z wiceprezesów, to pełnienia funkcji. To jest moim zdaniem hamowanie procesu zmian, które są nieuniknione w PKOl, dla odbudowy PKOl” - dodał.
Kto powinien być nowym szefem PKOl? - Nie wiem - skwitował i dodał, że „nie powinni wybierać politycy”.
Czy będzie komisja śledcza ws. Zondacrypto?
- Myślę, że to jest temat, jako doświadczony parlamentarzysta, mogę powiedzieć na tego typu sprawę, żeby tym się zajęła Komisja Śledcza. No ale z ostatnich tych naszych przykładów, te komisje w Sejmie... nie popisały się - powiedział Ireneusz Raś wiceminister sportu i turystyki w programie „Trzy pytania na koniec dnia” w Beaty Lubeckiej w Radiu ZET. - Ja bym się tutaj zastanawiał - dodał.
- Myślę, że to jest temat, jako doświadczony parlamentarzysta, też mogę powiedzieć na tego typu sprawę, żeby tym się zajęła Komisja Śledcza. No ale z ostatnich tych naszych przykładów, te komisje... No nie popisały się jakoś - tłumaczył. Dodał, że „gdyby ona dała gwarancję, że w sposób szybki, czyli w sześć miesięcy my będziemy odkrywać tą prawdę, ale nie będziemy zakłócać też pracy prokuratury”. - Bo ta prokuratura jest dzisiaj najważniejsza. To ona jakby wykryła tą gigantyczną aferę - dodał.
A co będzie z funkcją prezesa PKOl? - Apeluję do tego, żeby po prostu się środowisko dogadało na uczciwe wybory, na wybory bez polityki, na wybory, które odbudują autorytet Polskiego Komitetu Olimpijskiego po tych naprawdę bardzo złych latach, kiedy spółki Skarbu Państwa miały dać autorytet osobie kompletnie nieznanej - dodał. Wskazał, że „ja w 2023 roku przed wyborem apelowałem do moich kolegów i tam jak ktoś mówi, że jeden członek zarządu jest winny, drugi jest niewinny, oni wszyscy się zachłostali według mnie taką nową narracją, że przyjdzie facet, który załatwi wszystko”.
- Ja mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu w tej nadzwyczajnej sytuacji rzeczywiście zarząd podejmie, zarząd, bo prezydium nie może, zarząd też się zwoła, nie tylko prezydium się spotka i podejmie decyzję o zwołaniu walnego. I to walne podejmie ostateczne decyzję o tym, żeby oczyścić tą sytuację i jak najszybciej dać też gwarancję Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu, że u nas wszystko idzie dobrze - zaznaczał. Podanie się do dymisji? - Myślę, że to w tym wypadku byłoby najlepsze rozwiązanie, ale tych wezwań o ustąpienie było już tak dużo, że ja w to nie wierzę. Będzie jednak chciał trwać do końca - ocenił.
Śledź rozmowę Radiu ZET i na naszych kanałach w mediach społecznościowych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET