`

W Polsce 2050 coraz bardziej nerwowo. Kolejne głosowanie i kolejne tarcia. Ujawniamy kulisy

4 min. czytania
01.10.2025 13:12
Obserwuj nas na Google

Rada Krajowa Polski 2050 rekomendowała Katarzynę Pełczyńska-Nałęcz na funkcję wicepremiera. Ponownie stało się to minimalną przewagą głosów. W partii narasta frustracja związana z wycofaniem się Szymona Hołowni i próbą przejęcia przywództwa przez ministrę funduszy i polityki regionalnej. 

Katarzyna Pełzyńska-Nałęcz
fot. Pawel Wodzynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak przebiegały głosowania nad wyborem kandydata na wicepremiera?
  • Dlaczego Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz budzi negatywne emocje w Polsce 2050?
  • Którzy politycy planują start w wyborach na przewodniczącego Polski 2050?
  • Co zawiera program Ryszarda Petru na przewodniczącego Polski 2050?

Rada Krajowa Polski 2050 Szymona Hołowni zebrała się we wtorek wieczorem. Miała nominować osobę, która z ramienia partii w listopadzie powinna objąć tekę wicepremiera. Dzień wcześniej rekomendację klubu parlamentarnego otrzymała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej oraz wiceprzewodnicząca partii. Wygrana była jednak minimalna. Pełczyńska-Nałęcz otrzymała 16 głosów, Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska - 14. Według TVN 24 wiceprzewodnicząca miała być zszokowana, że ma tak małe poparcie.

To miało się zmienić właśnie we wtorek, podczas głosowania Rady Krajowej. Z rekomendacją klubu Pełczyńska-Nałęcz miała mieć silniejszy mandant. - Nic podobnego. Głosowanie znów było "na żyletki". Katarzyna dotarła 22 głosy, jej kontrkandydatka jeden, ale aż 18 osób opowiedziało się za opcją, że żadna z dwóch pań nie powinna mieć rekomendacji. W głosowaniu było więc 22 do 19. To pokazuje stosunek dużej części nasze formacji do Katarzyny - mówi RadioZET.pl jeden z posłów Polski 2050.

Dlaczego Pełczyńska-Nałęcz budzi skrajne emocje w Polsce 2050?

Dopytujemy o to, dlaczego ten stosunek jest tak negatywny. - Katarzyna ma bardzo trudny charakter. Z jednej strony stara się z ludźmi rozmawiać, słuchać argumentów, czasem przekonuje, że je podziela. A później i tak robi swoje. Wiele osób zauważyło już, że te rozmowy nie mają sensu, że to strata czasu. Ale największy zarzut jest taki, że Katarzyna gra na swoje, a nie na partię. Chce osiągać swoje cele. Uważam, że jeśli w styczniu wystartuje w wyborach na przewodniczącego, to Polska 2050 się rozpadnie - przekonuje nasz rozmówca.

Inny poseł dodaje: - Nie podoba mi się w ogóle to, że głosowanie nad kandydatem na wicepremiera odbywa się teraz. Uważam, że to także gra Katarzyny. Najpierw powinniśmy dać odejść Szymonowi, wybrać nowego przewodniczącego, poukładać sprawy partyjne i całą strukturę. A dopiero później rozmawiać o wicepremierze. Te głosowania wyglądają na próbę przepchnięcia na siłę kandydatury Katarzyny. Uważa, że skoro Szymon ją nominował, trzeba to szybko wykorzystać, bo nowy przewodniczący mógłby mieć inny plan.

Redakcja poleca

Politycy Polski 2050 przypominają też, że w partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ma pseudonim "Caryca". I właśnie w taki sposób się zachowuje. W partii to ona najgłośniej nie zgadza się z Donaldem Tuskiem. Podczas posiedzenia klubu miała przedstawiać dość konfrontacyjny model pracy w rządzie po objęciu funkcji wicepremiera. - To też wielu osobom się nie spodobało. Dlatego tak duże poparcie dostała Paulina Hennig-Kloska, która proponowała bardziej koncyliacyjne podejście - tłumaczy polityk Polski 2050.

Głosowania w sprawie rekomendacji na funkcję wicepremiera ujawniły głęboki podział w Polsce 2050. Część posłów chciałaby bliżej współpracować z premierem, pokazywać, że rząd dowozi projekty, które zapowiedział. Z kolei grupa osób popierająca Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz oczekuje wyraźnego podkreślenia odrębności partii. Obawiają się, że bez tego przepadną w najbliższych wyborach. Ale podziały w partii uwidoczniły się choćby w ostatnim tygodniu, gdy głosowano nad prezydenckim projektem dotyczącym Centralnego Portu Komunikacyjnego. Część posłów była za skierowaniem go do dalszych prac, co miało rozwścieczyć premiera Donalda Tuska.

Dodajmy, że to on podejmie ostateczną decyzję o tym kto zostanie wicepremierem.

Nawet sześciu kandydatów do fotela przewodniczącego Polski 2050

We środę (1 października) zaskoczył Ryszard Petru, który ogłosił, że zamierza zastąpić Szymona Hołownię na stanowisku przewodniczącego Polski 2050. Ma zamiar wystartować w styczniowych wyborach. Petru w liście do działaczy napisał, że podejmuje wyzwanie "wierząc, że jesteśmy w stanie odzyskać wyborców, którzy zaufali nam w 2023 roku". I że wie, jak to zrobić. "Proponuję powrót do korzeni, czyli do tego, co stało za sukcesem naszego ugrupowania i całej Trzeciej Drogi: do przedsiębiorczości, rozsądnej transformacji energetycznej, adresowanej polityki społecznej rozwiązującej problemy konkretnych ludzi." - napisał na platformie X.

Ryszard Petru, poseł Polski 2050
Fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER
Ryszard Petru, poseł Polski 2050

Przedstawił pięć głównych postulatów, które mają być głównym przekazem na najbliższe lata. Wśród nich wymieniał m.in. obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, walkę z biurokracją czy dążenie do wszystkie autobusy komunikacji miejskiej w polskich miastach były zeroemisyjne w 2032 roku. Zapewniał też, że kluczowe będzie uszczelnienie granic, a inwestycje w polską armię powinny realizować przede wszystkim rodzime firmy. 

Ryszard Petru jest pierwszym oficjalnym kandydatem. Z naszych informacji wynika jednak, że do walki o fotel przewodniczącego Polski 2050 może stanąć nawet sześć osób. Wśród nich jest oczywiście wiceprzewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Pytana o ewentualny start Paulina Hennig-Kloska nie wykluczyła, że w wyborach wystartuje. Wśród kandydatów wymieniani są jeszcze: Paweł Śliz, szef klubu parlamentarnego Polski 2050, była wiceministra edukacji Joanna Mucha czy Michał Kobosko.

- Nie zastanawiałam się nad tym, jest jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek deklaracje - ucina Joanna Mucha.

- Te dywagacje przypominają mi trochę taką sytuację, że dziadek jeszcze nie umarł, a wnuki już biegną do notariusza, żeby przepisać mieszkanie. Zgłaszania kandydatów jest planowane na grudzień. Także spokojnie poczekajmy. Dla mnie najważniejsze jest, żeby Polska 2050 przetrwała i działała dalej. Na to trzeba mieć dobry pomysł, bo wyborów w 2027 roku nie wygramy straszeniem, że PiS może wrócić do władzy, ale dobrymi merytorycznie pomysłami. I na tym trzeba się skupić - mówi RadioZET.pl Paweł Śliz.

Redakcja poleca

Zgodnie ze statutem Polski 2050 kandydat w wyborach na przewodniczącego musi zebrać poparcie 10 proc. członków rzeczywistych partii. Według biura prasowego partii obecnie taki status ma ok. 1,2 tys.osób. To oznacza, konieczność zgromadzenia ok. 120 popisów.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET