"Wieczna wojna o wszystko". Spór o TK wchodzi w decydującą fazę
Sejm vs Pałac Prezydencki – nadchodzi przesilenie w sporze o Trybunał Konstytucyjny. Rząd, zniecierpliwiony odmową Karola Nawrockiego, przygotowuje alternatywną formułę zaprzysiężenia czworga nowych sędziów. Uroczystość ma się odbyć w czwartek przy ul. Wiejskiej. Adam Bodnar ostrzega przed uzurpacją kompetencji przez prezydenta, podczas gdy opozycja mówi o „rozwalaniu państwa”.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są plany dotyczące alternatywnego ślubowania sędziów TK.
- Dlaczego czterech sędziów czeka na ślubowanie od tygodni.
- Jakie argumenty przedstawia opozycja w kwestii zaprzysiężenia sędziów TK.
- Co obawia się opozycja w odniesieniu do pracy prezes TK Bogdana Święczkowskiego.
Co dalej ze ślubowaniem sędziów TK? Trwają przygotowania do wersji alternatywnej
Rząd szykuje się do alternatywnego zaprzysiężenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego, które odbędzie się nie w Pałacu Prezydenckim, a najpewniej w Sejmie. Do Karola Nawrockiego miały już zostać wysłane zaproszenia na uroczystość, którą zaplanowano na czwartek przy ul. Wiejskiej w Warszawie o godzinie 13:30.
Do sprawy odniósł się Adam Bodnar, który przypomniał, że czworo sędziów czeka na ślubowanie od niemal czterech tygodni. - Nie można doprowadzić do sytuacji, w której pan prezydent będzie uzurpował sobie kompetencje na podstawie jednego przepisu ustawowego. Tym bardziej, że konstytucja milczy na temat udziału prezydenta w wyborze sędziów do Trybunału Konstytucyjnego - mówi.
Opozycja argumentuje, że czworo sędziów - bez zaprzysiężenia przed prezydentem - nie będzie mogło pełnić swojej funkcji. - Ja zdaję sobie sprawę z tych argumentów. Opozycja będzie na wszelkie sposoby podważała działania, które służą przywróceniu praworządności. Nic innego w zasadzie nie dzieje się od wyborów w październiku 2023 roku - stwierdził.
- Natomiast kalendarz w tej sytuacji jest nieubłagany. Skończyła się kadencja kilku sędziów TK i dlatego trzeba powołać nowych - stwierdził. Zapewnił też, że wybrana przez Sejm szóstka sędziów "daje gwarancję swoim życiorysem i dotychczasową drogą zawodową".
Podkreślił też, że należy w tej sytuacji unikać wszelkich form, które mogłyby się kojarzyć z użyciem siły. Dlatego nie przewiduje, by sędziowie zostali wprowadzeni do TK, chociażby w asyście policji w przypadku, gdyby odmówiono im wstępu do budynku. - Ja myślę, że tak się nie stanie. Raczej możemy się spodziewać późniejszych problemów z dopuszczeniem do orzekania - powiedział.
"Wieczna wojna o wszystko"
Wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat stwierdziła, że "pan prezydent nie zostawił wiele przestrzeni" w tej sprawie. - Moment, w którym prezydent uznał, bez absolutnie żadnej podstawy prawej, że może decydować o tym, którzy sędziowie mogą być powłani przez większość sejmową, a którzy nie, zamknął przestrzeń do jakichkolwiek rozmów - powiedziała.
- Pamiętajmy, że ta prerogatywa, o której tak chętnie mówią prezydenci nominowani przez PiS, to jest prerogatywa większości sejmowej. To większość sejmowa decyduje o tym, kto zostanie sędzią TK, a kto nie. Prezydent ma być jedynie świadkiem złożenia ślubowania. Jesteśmy więc w patowej syutacji, z której trzeba jakoś wyjść - dodała.
- Ja oczywiście rozumiem logikę tej wiecznej wojny o wszystko, którą prowadzi PiS i pan prezydent Nawrocki, ale ona jest po prostu szkodliwa. Przede wszystkim oznacza, że najbardziej ucierpią obywatele, którzy mogli przez wiele lat odwołać się do TK jako ostatecznej instancji i walczyć o sprawiedliwość - powiedziała.
Oceniła też, że prezes TK Bogdan Święczkowski może blokować pracę sędziów. - Jestem o tym przekonana. Pytanie, czy w ten sposób, że nie będzie chciał ich wpuścić do budynku, czy przez niewyznaczanie ich do składów, bo też jest taka możliwośc - dodała.
W jakiej formie odbędzie się czwartkowe ślubowanie? Tego nie wiadomo. Politycy nabierają wody w usta, choć senator Krzysztof Kwiatkowski mówi wprost: - Uważam, że trzeba zrobić wszystko, aby pan prezydent mógł w tej uroczystości uczestniczyć, ale oczywiste jest, że nikt Karola Nawrockiego zmuszać nie będzie.
Przed nami poważne polityczne emocje
Na ten momen nie sposób więc ocenić, co się wydarzy. Niemal pewne jest jednak, że szykują się ogromne polityczne emocje. Zwłaszcza biorąc po uwagę opinię opozycji. Szymon Szynkowski vel Sęk z Prawa i Sprawiedliwości ocenia, że to jest to "rozwalanie państwa w sposób bezprecedensowy".
- Prezydent rozpoczął procedurę. Działa na podstawie i w granicach prawa. Na jakiej podstawie działa marszałek Czarzasty, Bóg jeden raczy wiedzieć - dodaje. Podkreśla też, że Karol Nawrocki "miał poważne wątpliwości" co do wyboru sędziów.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET