`

Zwolnienia lekarskie, unikanie przesłuchań i naciski. Glapiński stanie przed Trybunałem Stanu?

6 min. czytania
11.03.2026 06:22
Obserwuj nas na Google

Komplikuje się sprawa postawienia prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Prace Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej są utrudniane przez świadków, którzy nie stawiają się na przesłuchaniach. Jak ustalił portal RadioZET.pl, we wtorek przed komisją nie pojawiła się Kamila Sukiennik, jedna z najbliższych współpracownic Glapińskiego. Problemów z doprowadzeniem prezesa NBP przed Trybunał Stanu jest jednak znacznie więcej. 

Prezes NBP Adam Glapiński
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak może zakończyć się sprawa postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu ?
  • Dlaczego prace Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej trwają tak długo?
  • Jakie przeszkody napotyka ODK?
  • Jakie mogą być polityczne skutki działań wobec Glapińskiego?

Prawie dwa lata temu grupa 191 posłów złożyła na ręce marszałka Sejmu Szymona Hołowni wstępny wniosek w sprawie postawienia przed Trybunałem Stanu prezesa Narodowego Banku  Po lskiego. Usunięcie Adama Glapińskiego z banku centralnego było jedną z obietnic wyborczych rządzącej dziś koalicji. 

Redakcja poleca

Posłowie we wniosku sformułowali szereg zarzutów dotyczących naruszenia konstytucji i ustaw. Najważniejsze z nich to: pośrednie finansowanie deficytu budżetowego przez NBP, podejmowanie działań bez upoważnienia od Rady Polityki Pieniężnej i uchybienie nakazowi apolityczności prezesa NBP. Zarzuty dotyczą okresu, gdy u władzy było Prawo i Sprawiedliwość.  

Hołownia się nie pomylił. Komisja pracuje już prawie dwa lata 

Marszałek Sejmu po analizie formalno-prawnej skierował wniosek do procedowania przez Komisję Odpowiedzialności Konstytucyjnej (ODK). Jej przewodniczącym jest Zbigniew Gawlik z Koalicji Obywatelskiej. W roli zastępców jest Patryk Gabriel, również z KO, dwóch posłów PiS - Piotr Król i Iwona Arent - oraz Ryszard Petru z nowo utworzonego Centrum.  W składzie komisji jest także m.in. premier Mateusz Morawiecki, ale PiS i tak jest w mniejszości. Nie może powstrzymać komisji przed podejmowanymi działaniami np. w kwestii przesłuchania świadków.  

Sprawy prowadzone przez Komisję Odpowiedzialności Konstytucyjnej przypominają postępowania prokuratorskie. Toczą się za zamkniętymi drzwiami, a komisja może wzywać świadków na przesłuchania i żądać udostępnienia dokumentów.  

Gdy Szymon Hołownia przyjmował od grupy posłów wstępny wniosek w sprawie Glapińskiego, już wtedy przestrzegał, że prace komisji mogą potrwać kilkanaście miesięcy. Nie pomylił się, bo komisja pracę zaczęła we wrześniu 2024 roku i nic nie wskazuje na to, żeby miała je szybko zakończyć. Dlaczego? 

Współpracownica Glapińskiego unika przesłuchania 

Jak słyszymy w sejmowych kuluarach, są dwa powody dotyczące bezpośrednio prac komisji oraz kilka poza jej kompetencjami. Te pierwsze odnoszą się do przesłuchań świadków, a właściwie ich braku. Wezwań masowo unikają pracownicy Narodowego Banku Polskiego. Chodzi m.in o dyrektorów departamentów banku centralnego. 

Jak ustaliliśmy, we wtorek (10 marca) przesłuchiwana miała być Kamila Sukiennik, czyli wieloletnia współpracownica prezesa NBP. Z Glapińskim zna się jeszcze z czasów, gdy była jego asystentką w Polkomtelu. Prezes NBP docenił lojalność Sukiennik i awansował ją na dyrektora Departamentu Generalnego NBP. 

Ze względu na ścisłą współpracę z prezesem NBP Sukiennik jest bardzo ważnym świadkiem dla komisji. Ta nie miała jednak możliwości jej przesłuchać, bo bliska współpracownica Glapińskiego nie zjawiła się na wtorkowym posiedzeniu. Nie usprawiedliwiła swojej nieobecności. Z czterech świadków wezwanych na wtorkowe posiedzenie nie przyszedł żaden. Dwóch przedstawiło zwolnienia lekarskie.  

Redakcja poleca

Podobna sytuacja jest w przypadku innych świadków, którzy pracują w NBP. Większość z nich nie stawia się przed komisją, ale usprawiedliwia to względami zdrowotnymi. - Wpływają do komisji zwolnienia lekarskie poświadczone przez lekarza sądowego - tłumaczy nam przewodniczący ODK Zbigniew Gawlik.   

Poseł KO nie kryje oburzenia tym, że zwolnienia wpływają masowo. Komisja ma jednak narzędzia do wyegzekwowania obecności na komisji, od kar finansowych po doprowadzenie na przesłuchanie. ODK ma też w zanadrzu kilku instrumentów, które daje jej ustawa o Trybunale Stanu. Przewodniczący może zwrócić się do Prokuratora Generalnego o pomoc w wyjaśnieniu sprawy, np. przez przesłuchanie świadka. I tak też zrobiła. 

- Komisja zwróciła się do Prokuratora Generalnego o przesłuchanie 15 świadków. 14 z nich zostało już przesłuchanych. Wśród nich są członkowie zarządu NBP i Rady Polityki Pieniężnej - zdradza nam Gawlik i dodaje: 

- Podzieliliśmy się świadkami z prokuraturą, aby przyśpieszyć prace komisji - tłumaczy Gawlik.  

Tak naprawdę jednak chodzi o skuteczne doprowadzenie do przesłuchania najważniejszych osób z NBP i RPP. Brak stawiennictwa przed komisją niesie ze sobą mniejsze konsekwencje niż przed prokuratorem. Gawlik nie zdradził, kto z zarządu NBP został już przesłuchany przed prokuratorem. Wiadomo, że jedyną osobą z tego grona, którą komisja zdołała sama przesłuchać, jest Paweł Mucha. Członek zarządu NBP jest jednak od kilku lat skonfliktowany z Glapińskim.  

A co z przesłuchaniem samego prezesa NBP? - Logika nakazuje, aby został przesłuchany na sam koniec - mówi Gawlik. 

Drugi powód, który opóźnia prace komisji, i jest z nimi ściśle związany, dotyczy braku dokumentów z Narodowego Banku Polskiego. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, bank centralny dobrowolnie nie przekazał dokumentacji członkom komisji. ODK może jednak skorzystać ponownie z pomocy prokuratora lub Najwyższej Izby Kontroli i zdobyć potrzebne dokumenty z NBP. Choć, jak słyszymy na sejmowych korytarzach, nie będzie to łatwe.  

Rząd wycofuje się z planów postawienia Glapińskiego przed TS? 

Trudności związane z pracami komisji mogą okazać się niczym w porównaniu do tych politycznych. Miesiąc temu agencja Bloomberg poinformowała, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, że polski rząd po cichu zrezygnował z planów postawienia prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu z powodu obaw, że batalia prawna może zachwiać poczuciem bezpieczeństwa zagranicznych inwestorów. 

„Po ponad dwóch latach wysiłki utknęły w martwym punkcie. Partia rządząca doszła do wniosku, że kontynuowanie sprawy przyniesie niewielkie, jeśli w ogóle, korzyści polityczne, jak twierdzą osoby wypowiadające się pod warunkiem zachowania anonimowości” - donosił Bloomberg. 

Tego samego dnia minister finansów Andrzej Domański zabrał głos w sprawie postawienia Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. - Nie krytykuję działań Narodowego Banku Polskiego, ponieważ akurat minister finansów jest pewnie jedyną osobą w państwie, na której wypowiedzi bardzo uważnie patrzą rynki finansowe i takie napięcia, próby dyskusji o niezależności banku centralnego są po prostu bardzo źle odbierane. I później za takie napięcie płacą wszyscy podatnicy w postaci wyższego kosztu oprocentowania polskich obligacji - mówił Domański.  

Dwa lata temu, gdy pojawił się wstępny wniosek w sprawie postawienia Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, minister finansów twierdził coś zupełnie innego. - Najważniejsze, że na rynku nie widać reakcji na tę sytuację, rentowności polskich obligacji są stabilne, polska waluta jest silna - tłumaczył Domański. 

Pomiędzy tymi dwoma wypowiedzi bardzo wiele się wydarzyło. Pod koniec zeszłego roku ujawniliśmy, że Glapiński przeforsował na Radzie Polityki Pieniężnej “lżejszą” dla rządu Donalda Tuska wersję opinii do projektu budżetu państwa, co wywołało bunt części zarządu. Od kilku miesięcy RPP regularnie obniża stopy procentowe, co pozytywnie oddziałuje na gospodarkę i pomaga obozowi rządzącemu przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.  

Naciski? Przewodniczący komisji: “Mnie nie dotknęły” 

Glapiński nie robi tego jednak za darmo. W tle jest nie tylko sprawa postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu, ale przede wszystkim kwestia powołania na drugą kadencję wiceprezes Marty Kightley. Jak ujawniliśmy w zeszłym tygodniu, do kancelarii prezydenta wpłynął wniosek w tej sprawie.  

Ostatecznym głos w sprawie nominacji będzie miał premier Donald Tusk. Glapiński miał spotkać się wcześniej z Domańskim, aby dogadać się w sprawie Kightley. Kancelarii premiera miał też przedstawić na piśmie korzyści, jakie miałyby wynikać z tego układu. 

O to, jaki wpływ mają powyższe wydarzenie na pracę Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, zapytaliśmy jej przewodniczącego. - Nie chcę dyskutować i odnosić się do różnego rodzaju informacji pojawiających się w przestrzeni medialnej - odpowiedział Gawlik. 

- A z zewnątrz były naciski? - dopytaliśmy. 

- Mnie nie dotknęły - zakończył przewodniczący komisji. 

Jednak w ostatnich dniach obóz rządzący zdał sobie sprawę z nieobliczalności Adama Glapińskiego. W ubiegłą środę, 4 marca, prezydenta Karol Nawrocki i prezes NBP przedstawili propozycję programu "polski SAFE zero proc.". Według nich ma być korzystną i efektywną alternatywą finansowaną z pomocą NBP dla unijnego programu SAFE. Ruch Glapińskiego zaskoczył rządzących i postawił pod znakiem zapytania układ, do którego miały dążyć obie strony. 

Glapińskiego ochroni europejskie prawo? 

Nawet jeżeli Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej zakończy prace i przygotuje wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności Adama Glapińskiego, to droga do postawienia go przed Trybunałem Stanu jest wciąż długa i kręta.  

TS może wymierzyć następujące kary: utratę czynnego i biernego prawa wyborczego; zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk lub pełnienia funkcji związanych ze szczególną odpowiedzialnością w organach państwowych i w organizacjach społecznych; utratę orderów, odznaczeń i tytułów honorowych. Wobec osób skazanych przez TS prezydent nie może zastosować prawa łaski. 

Nad uchwałą w sprawie postawienia Glapińskiego przed TS musi zagłosować bezwzględna większość posłów. Jeżeli tak się stanie, to prezes NBP zostaje zawieszony do czasu wyroku Trybunału Stanu. Tutaj jednak pojawiają się schody, bo postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu jest niezgodne unijnymi przepisami.  

Europejskie prawo kładzie nacisk na ochronę niezależności banku centralnego i stoi w sprzeczności z polskimi przepisami dotyczącymi postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu. Za Glapińskim ujął się także Trybunał Konstytucyjny, uznając te przepisy za niekonstytucyjne.  

Źródło: Radio ZET 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET