27-latek zostawił psa w nagrzanym aucie. Tragiczny finał policyjnej interwencji
Tragiczny finał policyjnej interwencji na Dolnym Śląsku. 27-letni mężczyzna – w upalny dzień – zostawił psa w zaparkowanym samochodzie. Zwierzę nie przeżyło. „Nie zostawiaj zwierząt ani dzieci w rozgrzanym samochodzie" – apeluje policja.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są skutki pozostawienia psa w rozgrzanym samochodzie.
- Dlaczego nawet uchylona szyba nie zapewnia bezpieczeństwa w aucie podczas upału.
- Co zrobić, gdy widzimy zwierzę zamknięte w samochodzie w upalne dni.
Zostawił psa w rozgrzanym samochodzie. Zwierzę nie przeżyło
Do dramatycznego zdarzenia doszło na terenie powiatu polkowickiego. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że 27-latek zostawił psa rasy american bully w zaparkowanym samochodzie na około 30–60 minut podczas upału. Po powrocie zauważył, że zwierzę nie oddycha. Mimo podjętych działań ratunkowych oraz interwencji służb życia psa nie udało się uratować. Mężczyzna tłumaczył służbom, że „stracił poczucie czasu". Funkcjonariusze prowadzą obecnie postępowanie mające na celu szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego zdarzenia.
Wstępne ustalenia wskazują, że przyczyną śmierci było uduszenie spowodowane wysoką temperaturą i brakiem odpowiedniej wentylacji wewnątrz pojazdu. „To tragiczne zdarzenie jest kolejnym dowodem na to, że nawet kilka lub kilkanaście minut może kosztować życie" – zaznacza dolnośląska policja. W upalne dni temperatura we wnętrzu samochodu rośnie błyskawicznie. Bezpieczeństwa nie zapewnia nawet uchylona szyba. W takich warunkach organizm człowieka i zwierzęcia bardzo szybko ulega przegrzaniu. Może to prowadzić do utraty przytomności, niewydolności organizmu, a w konsekwencji do śmierci.
Jak co roku powtarzają się apele o to, by nie zostawiać dzieci czy psów zamkniętych w samochodach. Jak zareagować? – Podstawowa rzecz, którą zawsze podkreślamy, to nie przechodzić obojętnie, bo to jest sytuacja zagrożenia zdrowia i życia, dla ludzi i dla zwierząt. Jeśli sami nie wiemy, co zrobić, nie potrafimy pomóc, zadzwońmy na numer 112 lub wezwijmy policję czy Straż Miejską. Służby po takiej informacji zawsze przyjadą na miejsce – mówił w rozmowie z RadioZET.pl rzecznik krakowskiej Straży Miejskiej Marek Anioł.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET