Tak zasypia już 48 proc. Polek i Polaków. Socjolożka: "Tęsknimy za zdrowym snem"

4 min. czytania
09.03.2026 15:20
Obserwuj nas na Google

Nowe badania nt. zwyczajów sennych Polek i Polaków ujawniają kilka głównych trendów związanych z naszym spaniem i zasypianiem. Niektóre prowadzą do smutnych wniosków. — Zdrowy sen jest czymś, za czym tęsknimy, a nie potrafimy sobie tego zapewnić — mówi nam Katarzyna Krzywicka-Zdunek z teamu socjolożki.pl.

para w łóżku
fot. Shutterstock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zwyczaje przed snem praktykuje 48% Polaków.
  • Dlaczego młodzi Polacy przekładają sen nad seks.
  • Jak media społecznościowe wpływają na relacje młodych osób.

48 proc. Polek i Polaków robi to tuż przed snem

Sen to jedna z najważniejszych biologicznych potrzeb człowieka, a jednocześnie obszar pełen codziennych nawyków, które rzadko poddajemy refleksji. Choć spędzamy w łóżku średnio jedną trzecią życia, coraz częściej — zamiast korzystać z dobrego, zdrowego snu, oddajemy się temu, co ten sen pogarsza. Widać to wyraźnie w najnowszych badaniach na temat zwyczajów sennych Polek i Polaków, zrealizowanych przez IR Center na zlecenie Jysk.

W badaniach udział wzięło 1001 Polek i Polaków z różnych grup wiekowych. Wyniki przedstawiają wiele danych na temat tego, jak śpimy: ile godzin snu potrzebujemy, w jakiej pozycji najczęściej zasypiamy i czy w łóżku częściej towarzyszy nam partner… czy smartfon. Rozmawiamy o tym z Katarzyną Krzywicką-Zdunek z teamu socjolożki.pl.

Redakcja poleca

Zdaniem ekspertki w dobie ciągłego pośpiechu bardzo potrzebujemy dobrego snu, ale śpimy za krótko, a do tego praktykujemy zwyczaje okołosenne, które najzwyczajniej nam szkodzą. I nie potrafimy przestać. Główne strategie to scrollowanie telefonu i oglądanie telewizji. Z badań IR Center wynika, że robi to odpowiednio 48 i 52 proc. z nas.

— Te badania mówią o tym, że my śpimy bardzo mało, że jesteśmy bardzo przebodźcowani różnymi czynnościami, które robimy też przed snem, że gdzieś ten zdrowy sen jest tym, za czym tęsknimy. A nie potrafimy sobie tego zapewnić, bo oglądamy coś w komórce — ocenia socjolożka Katarzyna Krzywicka-Zdunek.

Młodzi zamiast seksu wolą spanie

Zdaniem ekspertki badania IR Center pokazują, że zbyt małą wagę przykładamy do higieny snu. Z jednej strony jesteśmy zmęczeni i przepracowani, z drugiej dla wielu osób sen przestaje być tym, na czym nam naprawdę zależy. — Nie potrafimy tej komórki odłożyć i w związku z tym śpimy za mało. Nie chodzimy spać wcześnie, bo mamy bardzo dużo zajęć w domu, szczególnie kobiety. Myślimy "jeszcze to, jeszcze to, jeszcze wstawię zupę, a jeszcze wstawię pranie, sprawdzę, czy dzieci mają spakowane tornistry" — mówi Krzywicka-Zdunek.

Redakcja poleca

Ale to się zmienia, bo młode osoby zwyczajnie zaczynają już mieć dość presji ciągłego doskonalenia i bycia "lepszą wersja samego siebie". — W młode osoby wpompowujemy potrzebę samorozwoju, żeby one były "jakieś", żeby miały pasję, żeby się określiły. One mają tyle zajęć, że ta "czapa" samorozwoju jest tak duża, że trójkąt (w piramidzie dobrostanu — przyp. red.) się chwieje: to, co jest na dole, czyli nasze potrzeby fizjologiczne, podstawowe, jak właśnie sen, są po prostu niezaspokojone — zauważa socjolożka. Dlatego dla młodych w pierwszej trójce najważniejszych potrzeb podstawowych jest właśnie sen. A seks? Jest dopiero na 15. miejscu.

— To nam pokazało, że wśród młodych osób ta potrzeba snu, tego, żeby odpocząć od tego przebodźcowania, jest tak mocna, że faktycznie uznają sen za formę spędzania wolego czasu — podkreśla ekspertka. Inaczej jednak działają dorośli. — Osoby dorosłe, które już mają obowiązki, mają dzieci, mają rodziny, nie zawsze mogą sobie na to pozwolić. Ta potrzeba snu pojawia się dopiero wtedy, kiedy już wszystko jest ogarnięte, albo mam miejsce w domu, gdzie mogę zamknąć drzwi i powiedzieć rodzinie, idę się zdrzemnąć. Ale to też nie jest zawsze mile widziane — zwraca uwagę socjolożka.

Między jedną a dwiema kołdrami

W badaniu widać pewną zmianę w stylu spania. Chodzi o spanie pod dwiema kołdrami, które praktykuje już około 37 proc. Polek i Polaków. Choć 63 proc. wciąż śpi pod jedną kołdrą, to jednak liczba ta wzrasta wraz z wiekiem ankietowanych.

— Z wiekiem nabieramy doświadczenia i możemy być długo z danym partnerem, ale w pewnym momencie stwierdzimy, że on albo ona chrapie, albo zabiera mi tę kołdrę, albo mamy zupełnie inne zwyczaje związane z tym, jak do tego snu się układamy. Tak, że ktoś jest sową, a ktoś po prostu idzie szybko spać, ktoś czyta, a partner przegląda coś tam na telefonie. Więc te doświadczenia powodują, że decydujemy się na osobne sypialnie, czy osobne kołdry — wskazuje ekspertka, dodając, że taka troska, a nawet "walka" o własny komfort jest ważniejsza niż to, czy jesteśmy w jednej sypialni, albo pod jedną kołdrą.

Redakcja poleca

Jak media społecznościowe niszczą relacje

Katarzyna Krzywicka-Zdunek zauważa, że korzystanie z dwóch kołder podczas spania może ujawniać jeszcze inną prawdę. Nie tylko wiąże się z tym troska o własny komfort, ale też pewnego rodzaju nieumiejętność wchodzenia w głębsze relacje. Dotyczy o przede wszystkim młodych osób, które są najbardziej podatne na wpływ mediów społecznościowych. Ekspertka podkreśla, że ich nie potępia, ale widzi w nich jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy, który prowadzi do poczucia samotności.

— Media społecznościowe powodują, że młode osoby mają trudność z wchodzeniem w głębsze relacje; że my możemy siebie zghostować jeżeli pojawia się jakiś problem w związku. Młodzi nie potrafią konfrontować tego problemu, nie potrafią wejść głębiej, a wiemy, że konflikty też są elementem rozwoju, bo to jest przechodzenie na kolejny etap relacji. Ta samotność jest bardzo dojmująca i zaczynamy, szczególnie po pandemii widzimy, że zaczynamy stawiać na jakość tych relacji, a nie na ich ilość — ocenia badaczka.

Redakcja poleca

Socjolożka zaznacza, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego negatywnego wpływu "kontaktu" ze smartfonem. Scrollowanie zaczyna się zaraz po przebudzeniu, a kończy, kiedy przysypiamy już w łóżku. Wcześniej znajdujemy chwilę, by z partnerem czy partnerką powiedzieć sobie dobranoc. — Smutna trochę jest to refleksja — mówi socjolożka.

Katarzyna Krzywicka-Zdunek widzi jednak pewne symptomy zmiany podejścia wśród młodych osób. — Gdzieś jest potrzeba porządkowania rytmu dnia, żeby ten dobrostan osiągnąć i żeby to, co jest na dole tej piramidy, jednak nie chwiało całą górą — podsumowuje ekspertka z teamu socjolożki.pl.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET